Polska załoga, uwięziona od niemal miesiąca w Liverpoolu na pokładzie pływającego pod tanią banderą kontenerowca "Believer", otrzymała wczoraj informację, że statek został sprzedany. Na statku pracuje pięciu marynarzy z Trójmiasta i okolic.
Jednostka, należąca wcześniej do norweskiego armatora Skips Christine AS, została zatrzymana i przejęta przez bank po ogłoszeniu przez właściciela upadłości. O losie marynarzy poinformowała nas ITF. Załoga, zatrzymana 18 września w angielskim porcie, do wczoraj nie otrzymała gwarancji, że zostaną jej wypłacone zaległe pensje.
- Według e-maila, który właśnie do mnie dotarł, nowym właścicielem statku jest Grand Ocean Shipping - powiedział nam wczoraj Dionizy Dembowski, kapitan "Believera". - Wpuściłem tę nazwę w wyszukiwarkę internetową. Nie znalazłem żadnych informacji na temat tej firmy, trudno więc przewidywać, jak się dalej potoczą nasze losy. W poniedziałek mam wysłać do przedstawiciela banku wyliczenia, pokazujące, ile wynoszą zaległości wobec załogi.
Ten brak optymizmu wynika z wcześniejszych doświadczeń. Dopiero po interwencji inspektora ITF w Liverpoolu, Tommy'ego Molloya, na statek dostarczono jedzenie i wodę. Jeden z Polaków spakował swoje rzeczy i wrócił do domu, płacąc za lot powrotny.
Już pod koniec września poinformowano marynarzy, że statek został sprzedany. Przez dwa tygodnie zwodzono załogę. Działający w imieniu banku broker poprosił ich m.in. o wyładowanie zbiorników, które umieściła na pokładzie firma czarterującą "w celu uniknięcia zaaresztowania statku ". Marynarze, zgodnie z prawem, odmówili wykonania polecenia, póki nie dostaną zaległych pensji i nie będą poinformowani, kto płaci im za bieżącą pracę. Próbowano też wysłać statek z załogą do Norwegii, ale kiedy kapitan zażądał, by w związku z tym dostarczono na statek paliwo - zrezygnowano z tego pomysłu.
- Ostrożnie czekamy na rozwój wydarzeń - mówi kapitan "Believera". - Nie interesują nas szczegóły umowy sprzedaży, ale wydaje się, że nowy właściciel powinien zakupić jednostkę wraz z zobowiązaniami wobec załogi. Jedno jest pewne - póki nie otrzymamy zaległych wynagrodzeń, nie opuścimy pokładu statku.
Dorota Abramowicz {jathumbnail off}
Żegluga
Pomorscy marynarze w Liverpoolu - bez pensji nie opuszczą statku
15 pażdziernika 2009 |
Źródło:
