Być może już dziś w gmachu Odwoławczej Izby Morskiej w Gdyni legną w gruzach plany Ministerstwa Infrastruktury, chcącego udowodnić, iż żaglowiec "Dar Młodzieży" jest własnością Skarbu Państwa, a nie gdyńskiej Akademii Morskiej. Sędziowie zajmą się bowiem odwołaniem ministra od decyzji izby pierwszej instancji, która wobec licznych dokumentów potwierdzających prawa uczelni do pięknej fregaty, wykreśliła pochodzący z okresu stanu wojennego wpis w rejestrze okrętowym, wymieniający państwo jako właściciela "Daru". Urzędnicy z Warszawy nie chcą jednak się z tym pogodzić i na wieść o niekorzystnym dla nich werdykcie postanowili napisać odwołanie. Według Mikołaja Karpińskiego, rzecznika ministra infrastruktury, "Dar Młodzieży" jest dobrem ogólnonarodowym, musi więc być i nadal jest własnością Skarbu Państwa, a gdyńska AM może być co najwyżej jego armatorem. Ale zdaniem mec. Romana Olszewskiego, reprezentującego AM, przedstawiciele ministra nie mają najmniejszych szans, aby udowodnić swoje prawa do żaglowca. To uczelnia zbierała bowiem pieniądze na sfinansowanie budowy jednostki w Stoczni Gdańskiej, płaciła za nią, uczelniana komisja w 1982 r. odbierała fregatę. Notarialnym aktem umowy kupna-sprzedaży żaglowiec został też przekazany dawnej Wyższej Szkole Morskiej. Stanowisku ministra infrastruktury dziwią się także studenci Akademii Morskiej, którzy w sporze uczelni z urzędnikami z Warszawy w pełni popierają racje rektora Akademii.
- Nasze stanowisko jest jasne, "Dar Młodzieży" był zawsze własnością uczelni, a studenci nie przyjmują nawet do wiadomości sugestii, iż żaglowiec mógłby należeć do kogokolwiek innego - mówi Mariusz Eichberger, przewodniczący Parlamentu Studentów Akademii Morskiej w Gdyni.
Kamil Błażuk, student ostatniego roku wydziału nawigacji uczelni, były przewodniczący PSAM, dodaje, że wszystkie osoby, które odbywały praktyki na "Darze Młodzieży", są emocjonalnie związane z żaglowcem. Sam spędził na fregacie wiele miesięcy, biorąc udział między innymi w prestiżowych regatach Tall Ships Races. - To były niezapomniane przeżycia - mówi Kamil Błażuk. - Będę je zawsze wspominał z sentymentem.
Konflikt Akademii z ministrem
Spór o "Dar Młodzieży" nie jest pierwszym zgrzytem między Ministerstwem Infrastruktury a Akademią Morską. Ministerstwo już wcześniej wytoczyło działa przeciwko Parlamentowi Studentów Akademii Morskiej, stwierdzając, iż jego regulamin jest niezgodny z ustawą Prawo o szkolnictwie wyższym. Od werdyktu społeczność studencka i władze uczelni postanowiły odwołać się, ministerstwo podtrzymało jednak swoje stanowisko. Studenci, którzy całą sprawę określali próbą zamachu na ich niezależne struktury, nie widzieli więc innej możliwości, jak tylko oddanie sprawy do sądu. Sprawą zajął się Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. Ostatecznie przyznał rację studentom i uczelni, uchylając wcześniejsze decyzje ministra.
W kuluarach AM nieoficjalnie mówi się, że próba odebrania uczelni "Daru Młodzieży" ma być właśnie zemstą za tamten konflikt. W kilku niezależnych źródłach udało nam się ustalić, iż Ministerstwo Infrastruktury rozważa powołanie spółki, która zamiast AM miałaby zarządzać żaglowcem. Rzecznik ministra Mikołaj Karpiński stanowczo zaprzecza takim doniesieniom. - W takim razie jednak działania ministra są nielogiczne i nie wiadomo tak naprawdę, po co walczy o żaglowiec - mówi jeden z pracowników AM.
Szymon Szadurski{jathumbnail off}
Żegluga
Studenci bronią żaglowca
26 maja 2009 |
Źródło:
