Prawo, polityka

W obliczu schwytania Nicolasa Maduro, resztki wenezuelskiego reżimu zwrócą się przeciwko sobie lub uznają, że nie mają szansy na przeżycie - ocenił w rozmowie z Polską Agencją Prasową J. Michael Waller, analityk Center for Security Policy. Przewiduje on, że podobny los spotka Kubę, a głównym przegranym będą Chiny.

Waller ocenił w ten sposób sytuację w Wenezueli po operacji schwytania Nicolasa Maduro. Mimo ogłoszenia przez prezydenta USA Donalda Trumpa, że USA będą „rządzić” Wenezuelą, w Caracas nadal przetrwała reszta struktur reżimu Maduro na czele z wiceprezydentką Delcy Rodriguez, która - choć według Trumpa zgodziła w zakulisowych rozmowach się „robić wszystko, czego chce” Ameryka - publicznie potępiła amerykański atak i sygnalizowała opór.

Mimo to, Waller w rozmowie z PAP ocenił, że reżim nie utrzyma władzy w kraju.

- To była operacja, która, o ile nam wiadomo, miała na celu jedynie pojmanie Maduro i jego żony. Nie miała na celu zniszczenia reżimu. Dla mnie to rozczarowanie. Jednak bez Maduro, a teraz bez żadnych wpływów z twardej waluty, o których można by mówić, dojdzie do walk wewnętrznych w reżimie, a wiele jego elementów po prostu zda sobie sprawę, że nie wygrają - mówi J. Michael Waller.

Pomyślą: zawrzyjmy układ, zawrzyjmy układ z opozycją albo zawrzyjmy układ z Amerykanami, albo ucieknijmy do dowolnego kraju, który nas przyjmie. Niektórzy zostaną i będą walczyć, ale nie pożyją długo – przewiduje ekspert.

Waller, który w przeszłości współpracował w CIA w Ameryce Łacińskiej stwierdził, że sobotnia operacja ujawniła, jak bardzo reżim został zinfiltrowany przez amerykańskie służby i że Maduro został ewidentnie zdradzony przez osoby ze swojego otoczenia. Dowodem jego zdaniem jest słaby opór, stawiany przez wenezuelskie siły.

- Wiem też to z własnej, prywatnej pracy z wenezuelskimi opozycjonistami, że dość łatwo było zobaczyć, co dzieje się wewnątrz reżimu, bo w kulturze Ameryki Łacińskiej ludzie dużo mówią: nawet przedstawiciele reżimu mają kuzynów na Florydzie - powiedział rozmówca PAP.

- W tym sensie był to dość łatwy cel pod względem gromadzenia informacji wywiadowczych, a fakt, że Stany Zjednoczone mogły elektronicznie zablokować systemy dowodzenia i kontrolę Wenezueli, przerwać całą komunikację i zablokować śledzenie samolotów, pokazuje, że mieliśmy znakomitą obecność w zakresie gromadzenia użytecznych informacji wywiadowczych – dodał Waller.

Według eksperta, można się spodziewać, że podobny los wkrótce czeka komunistyczny reżim na Kubie, choć jego zdaniem nie będzie to wymagało interwencji wojskowej, jak w przypadku Wenezueli. Jak dodał, oczekuje, że zgodnie z groźbami Donalda Trumpa i mającego kubańskie korzenie sekretarza stanu Marka Rubia, USA pójdą za ciosem i będą naciskały na zmianę władzy w Hawanie. Jak zaznaczył Waller, Wenezuela była dla Kuby jednym z ostatnich źródeł wsparcia.

- To jest ostatni dech komunizmu w Kubie i będzie to bardzo destruktywne dla całego lewicowego ruchu, nie tylko w Ameryce Łacińskiej – prognozuje były współpracownik CIA.

Zdaniem Wallera, uderzenie w wenezuelski reżim jest też poważnym ciosem dla Chin, dla którego Wenezuela była poważnym źródłem ropy naftowej. Według niego, ruch ten znacznie komplikuje sytuację Pekinu, bo pozbawi Chiny szans na posiadanie bazy wojskowej w obszarze Morza Karaibskiego. Jego zdaniem, polepsza to też sytuację europejskich sojuszników Ameryki.

- Stałe siły morskie ChRL na Morzu Karaibskim byłyby katastrofą dla wszystkich naszych sojuszników na całym świecie. Dlatego obserwowanie tak małego wsparcia ze strony sojuszników jest bardzo frustrujące, skoro jakiekolwiek zaopatrzenie na wypadek poważnej wojny w Europie w dużej mierze zależałoby od naszych szlaków żeglugowych przez Kanał Panamskiego i Teksasu, a także Nowego Orleanu - a to wszystkiego płynie przez Morze Karaibskie – analizuje ekspert.

- To więc wielkie zwycięstwo dla zdolności Ameryki do pomocy sojusznikom z NATO i mam nadzieję, że Europejczycy to poprą, zamiast być wobec tego krytycznie lub sceptycznie nastawieni - dodał.

Jego zdaniem, tak należy również postrzegać powoływanie się przez Donalda Trumpa na doktrynę Monroe, politykę sformułowaną przez prezydenta Jamesa Monroe w 1823 r., deklarującą obronę zachodniej półkuli przed interwencją mocarstw europejskich.

- Cała idea doktryny Monroe polegała na tym, że miała ona na celu wykluczenie mocarstw europejskich - głównie Hiszpanii i Francji z nowych niepodległych republik Ameryki Łacińskiej. Ale poza tym utrzymywano status quo. Ale w tych czasach nigdy nie myślano o Chinach w tych kategoriach - zaznacza Waller.

- Dlatego mamy teraz uzupełnienie Trumpa do tej doktryny, które uwzględnia właśnie Chiny. I Trump to teraz zrobił, właśnie w Wenezueli, gdzie z pewnością pozbawił Pekin ogromnego zasobu – dodaje ekspert Center for Security Policy.

Z Waszyngtonu: Oskar Górzyński

1 1 1

Źródło:

Waluta Kupno Sprzedaż
USD 3.6182 3.6912
EUR 4.2232 4.3086
CHF 4.5137 4.6049
GBP 4.8868 4.9856

Newsletter