Bezpieczeństwo

W Niemczech, u wylotu Zatoki Lubeckiej, stoi od kilku dni na kotwicy rosyjski niszczyciel Siewieromorsk - powiadomił w piątek niemiecki serwis DW. Jak ocenił kadm. rez. Krzysztof Zdonek, w ten sposób Rosjanie zbierają dane wywiadowcze dotyczące niemieckich baz morskich oraz powstającego tam tunelu pod dnem cieśniny Bełt Fehmarn.

Jednostka znajduje się na południowy wschód od wyspy Fehmarn, należącej do niemieckiego kraju związkowego Szlezwik-Holsztyn. Okręt stoi na wodach międzynarodowych, tuż u wylotu Zatoki Lubeckiej. Kilka tygodni wcześniej w cieśninie Bełt Fehmarn i Zatoce Meklemburskiej operowała rosyjska korweta rakietowa Stawropol, zastąpiona przez Siewieromorsk. W pierwszych dniach maja w tym rejonie pojawił się też okręt warsztatowy Floty Bałtyckiej PM-82, który – zdaniem ekspertów, cytowanych przez morski serwis branżowy marineforum.online – pełni funkcję zaopatrzeniową.

To nie pierwszy taki incydent w tej okolicy. Jak donosił pod koniec października 2025 r. lokalny serwis Kieler Nachrichten, a za nim niemieckie media ogólnokrajowe, na kotwicowisku w pobliżu wyspy Fehmarn stał przez kilka dni okręt desantowy Aleksandr Szabalin.

- (Siewieromorsk) wyróżnia się jednak rozmiarami i uzbrojeniem - czytamy w Deutsche Welle.

Jak przekazało to medium, niemiecki resort obrony zapewnia, że nie ma powodu do niepokoju.

- Obecnie obserwujemy tylko normalne zachowanie (tej jednostki) – oświadczył rzecznik ministerstwa Mitko Mueller, cytowany przez DW.

W tej części Bałtyku panuje bardzo duży ruch żeglugowy. Z opublikowanego na początku tego roku raportu Niemieckiej Federalnej Administracji Dróg Wodnych i Żeglugi (GDWS) wynika, że przez Bełt Fehmarn przepływa każdego roku od 35 tys. do 40 tys. dużych jednostek.

W reakcji na obecność rosyjskich okrętów wojennych, w tamten rejon skierowano niemiecką fregatę Sachsen, a także francuską fregatę rakietową Auvergne, okręt rozpoznawczy i łódź patrolową – poinformował dziennik „Bild”.

Jak czytamy w niemieckiej gazecie, ostatnie działania strony rosyjskiej są realizacją zapowiedzi przedstawiciela MSZ w Moskwie Artioma Bułatowa, który zadeklarował, że „rozważane są opcje wzmocnienia ochrony fizycznej statków pływających pod rosyjską banderą, a także istnieje możliwość eskortowania floty handlowej przez rosyjskie okręty wojenne”.

Jednak, jak zaznaczył w rozmowie z PAP kadm. rez. Krzysztof Zdonek, były dowódca 8. Flotylli Obrony Wybrzeża, te operacje rosyjskiej marynarki wojennej mogą mieć inne cele niż eskorta statków floty cieni.

Rosjanie przez cały czas zbierają dane wywiadowcze w różnych miejscach na Bałtyku, w których może dochodzić do aktywności ze strony sił NATO. Jeśli mówimy o Zatoce Lubeckiej i, dalej, Zatoce Kilońskiej, to znajdują się tam bazy niemieckiej marynarki wojennej – główna w Kilonii, ale także mniejsza, lecz istotna w Warnemuende – wyjaśnił admirał.

Rozmówca PAP wymienił także inne możliwe powody obecności rosyjskich okrętów wojennych w tamtym miejscu. Jak przypomniał, w ostatnich dniach w okolicy Fehmarn rozpoczęła się budowa tunelu łączącego Niemcy z Danią.

Trwa właśnie etap inwestycji, w którym poszczególne segmenty tunelu są zatapiane przy użyciu nowoczesnej technologii. Bardzo możliwe, że Rosjanie zintensyfikowali swoją obecność w tym rejonie właśnie w związku z tym wydarzeniem – ocenił.

Dodał też, że przy tej okazji Rosjanie demonstrują, że cały czas są zdolni do działania i – w ich mniemaniu – kontrolują Morze Bałtyckie.

Wspomniana inwestycja to tzw. Fehmarnbelt – tunel drogowo-kolejowy pod dnem cieśniny, który ma połączyć niemiecką wyspę Fehmarn z duńską wyspą Lolland. Konstrukcja powstaje z wykorzystaniem technologii osadzania w rowie na dnie Bałtyku 70-tonowych żelbetowych segmentów. Budowa 18-kilometrowego tunelu ma kosztować od 7 do 8 mld euro, a jej oddanie do użytku zaplanowano na 2029 r., choć obecnie jako bardziej realny termin przyjmuje się 2030 lub 2031 r. Połączenie to skróci czas przejazdu pociągiem między Hamburgiem a Kopenhagą do niecałych trzech godzin.

Admirał Zdonek, zapytany o to, czy obecność rosyjskich okrętów w tym miejscu stwarza realne zagrożenie dla ruchu żeglugowego, odparł, że aktywność ta bezpośrednio nie zakłóca tego ruchu, jednak wymaga zwiększonej czujności załóg statków, zwłaszcza tych przewożących materiały wrażliwe.

Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że każdy rosyjski okręt jest nośnikiem uzbrojenia, a w szczególności powszechnie dziś używanych dronów: powietrznych, nawodnych czy podwodnych – podkreślił ekspert i dodał, że choć nie spodziewa się bezpośredniego ataku, to zawsze może dojść do prowokacji.

Ostrzegł, że takie prowokacje mogą zakłócić ruch statków, zmusić jednostki do omijania danego regionu lub – w przypadku realnego zagrożenia – doprowadzić do tymczasowego zawieszenia żeglugi.

Jak podkreślił rozmówca PAP, państwa NATO posiadają wiele narzędzi, aby przeciwdziałać praktykom zakłócającym komunikację na Bałtyku.

Przede wszystkim prowadzimy ciągłe rozpoznanie. Funkcjonują dowództwa regionalne, takie jak DEU MARFOR (Centrum Dowodzenia Marynarki Wojennej RFN – PAP) w Rostocku, a swoje działania w strefie obrony marynarki wojennej prowadzi również polskie Centrum Operacji Morskich – wymienił.

Ekspert zapewnił, że NATO ma pełny obraz sytuacji na Bałtyku. W przypadku zintensyfikowania ruchu sił rosyjskich, wysyłane są odpowiednie jednostki – najpierw rozpoznawcze, a później, stosownie do poziomu zagrożenia, okręty innych klas, np. fregaty czy niszczyciele min. Te ostatnie stale operują na Bałtyku w ramach Stałego Zespołu Sił Obrony Przeciwminowej NATO.

W ten sposób pokazujemy Rosjanom naszą obecność i uświadamiamy im, że na Bałtyku jest nas po prostu więcej – podsumował admirał Zdonek.

1 1 1

Źródło:

Waluta Kupno Sprzedaż
USD 3.6182 3.6912
EUR 4.2232 4.3086
CHF 4.5137 4.6049
GBP 4.8868 4.9856

Newsletter