Chwile grozy przeżył operator koparki, która w trakcie prac przy przebudowie falochronu w porcie morskim w Ustce, wpadła do wody. Na szczęście nie był to kanał portowy, tylko dół wykopany na placu budowy.
Według świadków zdarzenia koparka zsunęła się w czasie prac do dołu z którego wcześniej wybierała urobek. Dół był na tyle duży, że maszyna całkowicie skryła się pod wodą. Operator nie zdarzył z niej wyskoczyć, ale na szczęście widział to jego kolega, który w ostatniej chwili wybił w maszynie szybę i pomógł mu wyjść.
Obaj potrzebowali jednak pomocy medycznej, dlatego na miejsce wezwano pogotowie. Wiadomo, że jeden z pracowników został przewieziony do słupskiego szpitala. W miejscu wypadku pojawiły się również dwa wozy straży pożarnej. Strażacy oceniali, czy nie doszło do skażenia środowiska paliwem i płynami z koparki. Na szczęście nic takiego nie miało miejsca.
Dalsze postępowanie w sprawie wypadku będą prowadzić policjanci z Ustki. Sprawie masie również przyjrzeć Państwowa Inspekcja Pracy.
Hubert Bierndgarski
