Poziom zagrożenia dla żeglugi w cieśninie Ormuz jest krytyczny – ocenił w czwartek norweski Urząd Morski i zakazał statkom handlowym pływającym pod norweską banderą korzystania z tego kluczowego szlaku transportu ropy i gazu między Zatoką Perską a Oceanem Indyjskim.
Decyzję podjęto po ostatnich atakach Iranu na przepływające tą drogą cywilne frachtowce. Norweski Urząd Morski określił je jako „niedopuszczalne i poważne ataki na żeglugę cywilną”.
- W związku z rozwojem sytuacji uznaliśmy za konieczne przejście od zdecydowanej rekomendacji dotyczącej ruchu statków w tym regionie do zakazu wpływania do cieśniny Ormuz – oświadczył dyrektor urzędu Alf Tore Soerheim.
Zakaz oznacza, że statki pływające pod norweską banderą nie mogą do odwołania wpływać do Zatoki Perskiej przez cieśninę Ormuz. W przypadku jednostek, które już znajdują się w regionie, decyzję o dalszej żegludze pozostawiono armatorom.
Urząd potwierdził, że w zagrożonym obszarze znajdują się statki pływające pod norweską banderą, jednak ze względów bezpieczeństwa nie ujawniono ich liczby.
Norweska flota handlowa należy do największych na świecie. Kraj posiada dwa rejestry statków: krajowy NOR oraz międzynarodowy NIS. Flota kontrolowana przez norweskich armatorów liczy około 3500 jednostek. Znaczną część stanowią wyspecjalizowane statki transportowe, w tym tankowce.
Cieśnina Ormuz jest jednym z kluczowych szlaków przewozu ropy naftowej i gazu ziemnego. Według danych branżowych przez wąski przesmyk między Iranem a Omanem przepływa rocznie około jednej piątej globalnych dostaw ropy przewożonych drogą morską. W związku z konfliktem zbrojnym z Izraelem i USA siły irańskie kilkakrotnie ostrzelały przepływające cieśniną statki obcych bander.
Z Oslo Mieszko Czarnecki
