Bezpieczeństwo

Zarząd Portu w Rotterdamie przygotowuje się na ryzyko sabotażu i szpiegostwa w związku z rosnącą rolą militarną obiektu. Prezes Boudewijn Siemons poinformował w czwartek, że port rezerwuje przestrzeń dla wojska, co może uczynić go celem wrogich działań państw trzecich.

Na północno-zachodnim krańcu Maasvlakte – obszarze przemysłowo-przeładunkowym w delcie Renu – ma powstać terminal o powierzchni 15 ha przeznaczony do przeładunku amunicji i sprzętu wojskowego.

Zdaniem Siemonsa nowa funkcja portu sprawia, że staje się on bardziej prawdopodobnym celem sabotażu, szpiegostwa czy przemytu. Dodatkową czujność wywołują doniesienia o niezidentyfikowanych dronach, pojawiających się nad kluczową infrastrukturą w Holandii i innych krajach Europy. Szef portu nie ujawnił, czy – podobnie jak w Antwerpii – w Rotterdamie zostanie zainstalowany system obrony przeciwlotniczej, zapewnił jednak, że służby „wiedzą, co robić w razie zagrożenia”.

Siemons odniósł się także do chińskiej obecności w porcie. Około połowa zdolności przeładunkowych kontenerów znajduje się w rękach chińskich podmiotów, głównie firmy Hutchison z Hongkongu. Podkreślił jednak, że grunty i nabrzeża pozostają własnością zarządu portu.

Prezes zwrócił uwagę, że zależność Europy od Chin wykracza poza kwestie własnościowe. Jedna czwarta kontenerów przypływa bezpośrednio z Chin, a kolejne 25 proc. może zawierać chińskie komponenty. Siemons nie potwierdził istnienia tzw. kill switchy, czyli możliwości zdalnego wyłączenia infrastruktury, ale też tego nie wykluczył.

Pod względem gospodarczym port zanotował czwarty z rzędu rok spadku przeładunków – w 2025 r. o 1,7 proc. Mniej obsłużono m.in. produktów ropopochodnych, rudy żelaza i węgla. Eksport przez Rotterdam spadł o 3,8 proc., a część kontenerów opuszcza port pusta, co – jak zaznaczył Siemons – może oznaczać spadek produkcji i zatrudnienia w Europie.

Z Amsterdamu Patryk Kulpok

1 1 1

Źródło:

Waluta Kupno Sprzedaż
USD 3.6182 3.6912
EUR 4.2232 4.3086
CHF 4.5137 4.6049
GBP 4.8868 4.9856

Newsletter