Według raportu Centrum Pracy Przyszłości (Center for Future Work), zleconego przez koalicję związków zawodowych „Build Them Here” („Budujcie je tutaj”), zrzeszającą kilkanaście związków zawodowych i organizacji morskich w Kolumbii Brytyjskiej w Kanadzie, decyzja BC Ferries o budowie czterech nowych promów w Chinach może kosztować Kanadę około 1,5 miliarda dolarów kanadyjskich PKB.
Kampania rozpoczęła się po tym, gdy w maju 2025 roku BC Ferries wybrało chińską państwową stocznię do budowy czterech dużych promów hybrydowo-elektrycznych.
Z upublicznionego raportu wynika, że gdyby statki zostały zbudowane w Kanadzie, około 413 milionów dolarów kanadyjskich powróciłoby do kas publicznych poprzez działalność gospodarczą i związane z nią wpływy podatkowe.
Według przedstawicieli BC Ferries, dwie kanadyjskie stocznie przeszły wstępną kwalifikację, ale żadna nie złożyła ostatecznej oferty.
Zdaniem BC Ferries nie było możliwości, aby zwlekać z decyzją budowy nowych promów, bo wiązałoby się to przerzuceniem kosztów rozwoju krajowych mocy produkcyjnych na pasażerów.
Jednak autor raportu, ekonomista Jim Stanford, kwestionuje to rozumowanie i argumentuje, że BC Ferries powinna była również uwzględnić korzyści ekonomiczne płynące z lokalnej produkcji.
Koalicja związków zawodowych proponuje siedem środków mających na celu ożywienie przemysłu stoczniowego w Kolumbii Brytyjskiej, pośród tych punktów znajduje się zobowiązanie BC Ferries do dołożenia starań w kwestii maksymalizacji lokalnych korzyści gospodarczych.
Kampania „Build Them Here” to inicjatywa zrzeszająca kilkanaście związków zawodowych i organizacji morskich w Kolumbii Brytyjskiej (BC) w Kanadzie, która domaga się budowy nowych promów dla BC Ferries w kraju.
Koalicja wskazuje, że budowa statków w prowincji Kolumbia Brytyjska to tysiące dobrze opłacanych, bezpiecznych miejsc pracy oraz szansa na rozwój szkolnictwa zawodowego i praktyk. Zdaniem związkowców zamawianie jednostek za granicą (m.in. w Chinach, Rumunii czy Polsce) uzależnia przewoźnika od globalnych łańcuchów dostaw, co utrudnia późniejsze naprawy i konserwację oraz grozi opóźnieniami.
Związki argumentują, że wyższe koszty początkowe budowy na miejscu faktycznie wracają do lokalnej gospodarki w postaci podatków, wynagrodzeń i wykorzystania krajowych surowców.
LEW/Z Mediów
