Politycy Prawa i Sprawiedliwości zapowiadają, że reaktywują przemysł stoczniowy w mieście. Zapowiedzieli także, że będą domagać się wyciągnięcia konsekwencji za zlikwidowanie Stoczni Szczecińskiej.
Działacze podkreślają, że są jedyną partią, która odbudowę przemysłu ma w swoim programie ogólnopolskim.
Były senator Prawa i Sprawiedliwości, Krzysztof Zaremba zapewnia, że przemysł stoczniowy można odbudować. Jego zdaniem pomóc mogą pieniądze z Unii Europejskiej.
- Unijni komisarze napisali w jednym ze stanowisk, że do odbudowy i modernizacji przemysłu stoczniowego mogą być wykorzystywane środki unijne, i my ten przemysł stoczniowy odbudujemy - zapewnia Zaremba.
Radny sejmiku województwa zachodniopomorskiego, Paweł Mucha podkreśla, że PiS jest jedyną partią w kraju, która ma taki zapis w programie.
- Jest to jedyny znany mi program partii politycznej, w którym wprost jest mowa o odbudowie polskiego przemysłu okrętowego poprzez rewitalizację przemysłu stoczniowego z konkretnym wskazaniem odtworzenia produkcji okrętowej w Szczecinie i Gdyni - wyjaśniał Mucha.
Politycy PIS uważają, że majątek, który pozostał po stoczniach wciąż nadaje się do wykorzystania przez branżę. Według danych przedstawionych na konferencji Prawa i Sprawiedliwości w Europie wybudowano w minionym roku 43 statki pełnomorskie co ma świadczyć o tym, że przemysł stoczniowy w tej części świata może działać.
Przypomnieli również, że do Prokuratora Generalnego wpłynęło zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez byłego Ministra Skarbu, Aleksandra Grada, prezesa Agencji Rozwoju Przemysłu, Wojciecha Dąbrowskiego oraz byłego prezesa Towarzystwa Finansowego Silesia. Działacze oskarżają te osoby o zniszczenie przemysłu stoczniowego w Polsce. Prokuratura nie wszczęła śledztwa.
