Dekadę po upadku zakładu wierzy w reaktywację szczecińskiej stoczni. Wiceprezes Porty Holding, Andrzej Strzeboński przyznał w "Rozmowach pod krawatem", że wciąż jest zapotrzebowanie na duże statki. Są też fachowcy gotowi wrócić do pracy.
Strzeboński chciałby zawrzeć układ z wierzycielami. Mieliby oni zrzec się pieniędzy, które stocznia jest im dłużna, w zamian za nowe zlecenia. Środki zgromadzone u syndyka posłużyłyby do uruchomienia zakładu. Dotąd jednak nie zgodził się na to żaden sąd. Kolejny wniosek jest rozpatrywany.
Kilka dni temu były wiceprezes stoczni, Marek Tałasiewicz mówił na naszej antenie, że reaktywacja stoczni jest niemożliwa. Według niego, nie ma popytu na duże statki. Strzeboński jest przeciwnego zdania.
- Dowodem na to są wszystkie stocznie niemieckie. Nie wyrabiają się ze swoimi zamówieniami i korzystają z pomocy naszych specjalistów - tłumaczył Strzeboński.
Były wiceprezes Porty dodał, że także Polska Żegluga Morska wciąż woduje kolejne statki. Są one jednak budowane za granicą.
Natalia Skawińska
