Stocznie, Statki

Samochodowiec PC/TC Baltic Ace zatonął wkrótce po doznaniu uszkodzeń w kolizji, która miała miejsce około 100 km od Rotterdamu i ok. 65 km od najbliższego brzegu w prowincji Zeeland (niedaleko granicy z Belgią), na pozycji 51°51' N 02°53' E, 5 grudnia, najprawdopodobniej między 19 a 19.15 lokalnego czasu (niektóre źródła podają jednak godz. 19.20) - ok. 4 godziny po wyjściu statku z portu Brugia (Zeebrugge) w kierunku północo-wschodnim - statek był w drodze do Kotki w Finlandii. 

7 grudnia 2012 r. - najnowsze doniesienia...

Z 24-osobowej załogi samochodowca udało się uratować 13 marynarzy, w tym 6 z 11 pływających na jednostce Polaków (pozostali to obywatele Bułgarii, Ukrainy i Filipin). Odnaleziono ciała 5 mężczyzn - jak podała policja w Rotterdamie są to dwaj Polacy: 47- i 60-letni, 47-letni obywatel Ukrainy oraz 51- i 30-letni Filipińczycy. Pozostałe 6 ofiar tragedii, w tym 3 polskich marynarzy, nadal określa się jako zaginionych, mimo iż akcja ratownicza została zakończona.

Uratowany kapitan jednostki, również Polak, przebywał początkowo w szpitalu w belgijskim Veurne, jak podawano - na oddziale intensywnej terapii. Jego stan najpierw określano jako stabilny, a wkrótce potem - dobry. W dobrym stanie fizycznym byli również trzej inni Polacy w szpitalu w Ostendzie - potwierdziła odwiedzająca poszkodowanych wicekonsul RP w Brukseli Pia Libicka.

Jak nam powiedział dzisiaj Mariusz Lenckowski z Morskiej Agencji Gdynia, odpowiedzialny za zaangażowanie przez jego firmę 10 polskich marynarzy na Baltic Ace, wszyscy uratowani czują się dobrze, żaden nie przebywa już w szpitalu. Na pytanie: kiedy wrócą do Polski, nie potrafił jednak odpowiedzieć.

- Mamy piątek, nie wiem, jak działają holenderscy urzędnicy, czy rozpoczną przesłuchania jeszcze dzisiaj, czy dopiero po weekendzie - wyjaśniał Lenckowski. - W tej chwili nasi rodacy przebywają wszyscy razem i są w dobrym stanie fizycznym.

Wśród załogi statku Baltic Ace w feralnym rejsie było m.in. dwóch mieszkańców Gdyni oraz po jednej osobie ze Słupska, Ustki, Darłowa, Drawska, Sieradza, Sierakowic, Szczecina i Piotrkowa Trybunalskiego. 

***

Drugą jednostką biorącą udział w zderzeniu był pojemnikowiec dowozowy Corvus J (135 m długości, 20 m szerokości, GT 6370, nośność 8372 t) pozostający 5 grudnia, ok. godz. 22 polskiego czasu, nadal w rejonie zderzenia. Był w drodze z Grangemouth w Wielkiej Brytanii do Antwerpii. Corvus J doznał poważnych uszkodzeń, nie zagrażających jednak zatonięciem.

Według relacji załogi trawlera wytykowego OD-6 armatora i przedsiębiorstwa połowowego Sperling z Ouddorp, samochodowiec zatonął podobno w ciągu 15 minut po kolizji. Jak powiedział stacji RTV Rijnmond armator Rene Sperling - samochodowiec zatonął, zanim jego statek rybacki dotarł do miejsca zdarzenia. Prawdopodobnie przez krótki okres kładzenia się na burtę i tonięcia statku - członkowie jego załogi nie mieli czasu na założenie izolowanych termicznie, chroniących przed wychłodzeniem, specjalnych kombinezonów ratunkowych. W późniejszych relacjach z KNRM donoszono, że ratownicy podjęli z wody m.in. kamizelki ratunkowe i specjalne izolowane termicznie stroje ratunkowe (immersion suits / survival suits), co może świadczyć o tym, że ludzie na pokładzie przechylającego się lub tonącego statku próbowali, ale nie zdążyli ich założyć.

Akcję ratunkową (alarm ogłoszono ok. 19.30 lokalnego czasu) rozpoczęła Holenderska Straż Wybrzeża (Nederlandse Kustwacht). Do zagrożonego statku wysłano w pierwszym rzucie trzy śmigłowce (jeden z holenderskiej Marynarki Wojennej, jeden holenderski ratowniczy offshore i jeden belgijski) oraz trzy szybkie statki ratownicze holenderskiej ochotniczej służby SAR (KNRM): Koopmansdank, Antoinette (z bazy Stellendam) i Zeemanshoop (z Breskens). Na pewnym etapie akcji zaangażowanych było pięć śmigłowców.

W środę, 5 grudnia, ok. 22.00 w pobliżu Baltic Ace znajdowała się m.in. jednostka ratownicza KNRM Antoinette i okręty patrolowe holenderskiej Marynarki Wojennej Friesland (z którego koordynowano akcję na morzu) i Groningen. W rejonie znajdowały się także statek rybacki OD-6 i chemikaliowiec Caroline Essberger, statek wielozadaniowy Panagia, statek ro-ro Grande America i kabotażowiec Komarno. Przynajmniej niektóre, w pierwszych godzinach po wypadku, brały udział w akcji ratunkowej (przejmowaniu ludzi z zagrożonego statku) lub w niej asystowały. Na miejscu pojawił się też holenderski statek - baza pilotów Menkar. Pomagały także powietrzne i nawodne jednostki belgijskie.

W pierwszych doniesieniach nie było wiadomo, ilu ludzi było na Baltic Ace w chwili wypadku, ale mówiono o "przynajmniej 23" osobach. Według późniejszych doniesień z wielu źródeł - były na nim 24 osoby. Jak podała Morska Agencja Gdynia (MAG), na statku pracowało 11 Polaków (w tym kapitan), z których 10 (wszyscy poza kapitanem) było zatrudnionych poprzez MAG. Podobno część z nich była wśród zaginionych, jednak dalszych szczegółów na razie brak.

Morska Agencja Gdynia od godzin nocnych w środę, 5 grudnia, jest w stałym kontakcie z rodzinami marynarzy zatrudnionych poprzez nią na statku.

Według niektórych źródeł, śmigłowce podjęły z wody 8 rozbitków, a 5 innych członków załogi uratowała załoga statku Corvus J, zanim w rejon wypadku dotarły powietrzne i nawodne jednostki ratownicze. Los i narodowość pozostałych 11 marynarzy, uznanych na razie za zaginionych, nie jest znany. Według późniejszych doniesień w niektórych źródłach, żaden z uratowanych członków załogi nie był podjęty bezpośrednio ze statku - wszyscy zostali znalezieni w tratwach ratunkowych.

Z podjętych z morza 13 osób część ewakuowano do Rotterdamu, część trafiła do Ostendy. Według relacji holenderskiej straży wybrzeża pierwszych osiem uratowanych osób znalazło się w Szpitalu Erasmusa w Rotterdamie. Niektórzy z uratowanych doznali hipotermii, ale ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Według komunikatu holenderskiej straży wybrzeża trzy ciała podjęte zostały przez belgijski śmigłowiec, a jedno pozostawało początkowo na tratwie. Osiem osób uznanych jest za zaginione. Według późniejszego komunikatu, z 13 uratowanych - 11 podjęły śmigłowce (holenderski marynarki wojennej oraz belgijski), z tego 4 rannych przetransportowano do szpitala w Rotterdamie, a 7 osób - do bazy lotniczej Koksijde koło Ostendy. W rejonie wypadku pozostał śmigłowiec ratowniczy offshore przeszukujący powierzchnię akwenu przy pomocy kamer na podczerwień.

Statek, który zatonął nosi banderę Wysp Bahama. Jest to samochodowiec dowozowy i do dystrybucji samochodów wewenątrz Europy, zbudowany w 2007 roku w nieistniejącej już, zamkniętej w 2009 r. Stoczni Gdynia SA jako piąty z udanej serii 8245. Często przewoził do różnych portów samochody Nissana produkowane w Sunderland, ostatnio modelu Qashqai, jednak jak poinformował rzecznik japońskiego producenta samochodów - nie w tej podróży. W ostatnich miesiącach samochodowiec zawijał najczęściej do portów Zeebrugge, Kotka, St. Petersburg, Newcastle. W tym roku bywał okazjonalnie także w Gdyni i Gdańsku.

Charakteryzuje się tonażem pojemnościowym brutto 23 498 jednostek, nośnością 7787 t, długością 147,93 m, szerokością 25,03 m i zanurzeniem 7,90 m.

Statki typu 8245 posiadają podwójne dno, a także podwójne burty do wysokości powyżej wodnicy pływania - do pokładu głównego (jest to zarazem tzw. pokład wjazdowy - ten, na którego poziomie znajdują się furty i rampy przeładunkowe - w tym przypadku dwie rufowe). Są to statki - jak wszystkie samochodowce (przewożące relatywnie lekki - "objętościowy" ładunek) - wysokie (wysokość do najwyższego pokładu - nr 9, tzw. górnego, na którym ustawiona jest jeszcze dwukondygnająca - łącznie z pomostem nawigacyjnym - nadbudówka zawierająca głównie pomieszczenia załogi - wynosi 25,20 m) oraz relatywnie mało zanurzone nawet w stanie pełnego załadowania. Pokład główny / wjazdowy (nr 4) znajduje się 11,80 m nad płaszczyzną podstawową statku ("nad stępką"), tymczasem zanurzenie konstrukcyjne statków z tej serii wynosi 7,20 m a maksymalne - 7,90 m. O ile w systemie AIS Baltic Ace wpisane były zaktualizowane dane - można wnioskować, że statek był w wysokim stopniu załadowany lub zabalastowany, gdyż zanurzenie statku deklarowane za pośrednictwem nadajnika AIS samochodowca tuż przed wypadkiem wynosiło 7,3 m (wodnica pływania lub "linia zanurzenia" dla statku w stanie pełnego lub prawie pełnego załadowania oscyluje w rejonie pomiędzy dolną granicą a środkiem pasa burty statku pomalowanego w tym konkretnym przypadku na zielono - patrz zdjęcie dołączone do niniejszego artykułu pokazujące statek w doku, podczas wodowania).

Statek może pomieścić na swych ośmiu wewnętrznych pokładach do 2137 samochodów umownego standardu wielkości RT 43, stanowiącego odpowiednik modelu Nissan Bluebird. Poniżej pokładu głównego (do którego wysokości sięgają podwójne burty) znajdują się jeszcze trzy pokłady ładunkowe, łącznie z naniżej położoną przestrzenią ładunkową - ponad dnem wewnętrznym statku. 

Baltic Ace należy do armatora Ray Car Carriers Ltd. kontrolowanego przez kapitał izraelski (armatora Ramiego Ungar'a, który przejściowo posiadał niewielki procent udziałów w Stoczni Gdynia SA). Eksploatowany jest przez japońskiego operatora Mitsui O.S.K. Lines (i w jego barwach) na Morzu Północnym i Bałtyku. Za zarząd techniczny i załogowy statku odpowiada (według większości dostępnych źródeł) grecka firma Stamco Ship Management Co Ltd, powiązana z Ray Car Carriers i kapitałem Ungar'a. Działając jako tzw. ship manager może dokonywać naboru załogi samodzielnie lub poprzez różne agencje, w tym MAG.

Do wypadku doszło w rejonie mocno uczęszczanych szlaków żeglugowych, ale nie na jednym z głównych torów wodnych (traffic lanes). Według jednego ze źródeł holenderskich zaledwie w minionym tygodniu Międzynarodowa Organizacja Morska zatwierdziła nowy przebieg torów wodnych na wodach holenderskich, który ma obowiązywać od sierpnia 2013 roku.

Rzecz jasna - za wcześnie na stwierdzenie przyczyn wypadku, czym zajmą się wyspecjalizowane komisje. Nie przesądzając o winie któregokolwiek z uczestników kolizji, warto jednak pamiętać, że według Międzynarodowego Prawa Drogi Morskiej obowiązuje generalna zasada ustępowania drogi statkowi zbliżającemu się z prawej strony (jak na lądzie - "prawa wolna"). Wygląda na to, że Corvus J w chwili zaistnienia kolizji zmierzał na południowy-wschód, natomiast Baltic Ace - na północny-wschód, kursami prawie prostopadłymi względem siebie, tak więc Corvus J miał samochodowiec po swojej prawej stronie. Trzeba jednak podkreślić, że jeśli statek mający ustąpić drogi nie czyni tego, jednostka z pierszeństwem także powinna reagować i w razie potrzeby zmienić kurs.

Dotąd nie opisano szczegółowo rodzaju i zakresu uszkodzeń obu statków, ale wygląda na to, że Corvus J (niezagrożony, biorący udział w akcji ratunkowej po kolizji, pozostający w rejonie wypadku przez kilka godzin po jego zaistnieniu) miał uszkodzony jedynie dziób, co wskazywałoby na to, że uderzył właśnie dziobem w burtę Baltic Ace. Z kolei dość szybkie zatonięcie samochodowca (według pierwszych relacji - w ciągu ok. 15 minut), w zestawieniu z faktem, iż posiadał on podwójne burty w części podwodnej kadłuba oraz powyżej - do pewnej wysokości ponad wodnicą pływania, może sugerować, że został on uderzony z dużą siłą (a więc przy relatywnie dużej prędkości drugiej jednostki biorącej udział w kolizji). Z naszą oceną zgadza się proszący o zachowanie anonimowości polski projektant statków znający ten typ statków, wskazując także na możliwość przebicia (przez kontenerowiec płynący z relatywnie dużą prędkością) burty samochodowcaw dwóch miejscach jednocześnie: gruszką dziobową poniżej linii wodnej i nawisem dziobu - powyżej. W takiej sytuacji woda, która wdarła się do kadłuba przez burtę uszkodzoną poniżej linii wodnej, mogła spowodować wstępny niewielki przechył; który (w warunkach wysokiego falowania akwenu) pogłębił się po wlaniu się wody na wyższy pokład przez drugi, położony wyżej otwór w burcie (od nawisu dziobu kontenerowca, który prawdopodobnie mógł staranować samochodowiec).

Statki typu ro-ro (w tym samochodowce) należą do łatwiej tracących stateczność po częściowym zalaniu w wyniku uszkodzenia kadłuba, choć nieustannie zaostrzane przepisy (m.in. poprawki do konwencji SOLAS) wpłynęły w ostatnich kilkunastu latach na duży postęp i zwiększenie bezpieczeństwa (poprawę stateczności i niezatapialności) statków typu ro-ro.

Elbe Highway - pierwszy statek z serii 8245 (jednostka siostrzana Baltic Ace) zaprojektowanej i budowanej w polskiej stoczni, został wyróżniony tytułem jednego ze "statków roku" ("Significant Ships of the Year") w edycji publikacji o tym tytule z roku 2005. Jest to rocznik wydawany przez RINA (Royal Institution of Naval Architects) - mające siedzibę w Londynie, ale posiadające zasięg i znaczenie globalne Królewskie Stowarzyszenie Projektantów Statków i Inżynierów Okrętowców. W roczniku umieszczane są, wybrane przez ekspertów okrętownictwa, najlepsze i najciekawsze konstrukcje okrętowe z najnowszej produkcji na całym świecie.

Uaktualnienie - 6 grudnia, godz. 00.25: znaleziono ciała czterech spośród uznanych wcześniej za zaginionych 11 członków załogi Baltic Ace.

Uaktualnienie - 6 grudnia, godz. 01.50: w rejonie wypadku wciąż znajdują się (i wygląda na to, że biorą udział w poszukiwaniach zaginionych marynarzy) statki Komarno, Corvus JCaroline Essberger, Panagia Grande America (oczywiście poza jednostkami ratowniczymi oraz okrętami marynarki wojennej); przez rejon poszukiwań (pomiędzy jednostkami biorącymi w nich udział) przepłynął też właśnie masowiec PŻM Pomorze Zachodnie zmierzający do Rotterdamu; choć wygląda na to, że nie polecono mu włączenia się do akcji poszukiwawczej, niewykluczone, że brał udział w obserwacji akwenu w poszukiwaniu rozbitków z samochodowca.

Uaktualnienie - 6 grudnia, godz. 03.20: o godz. 02.00 czasu lokalnego (03.00 polskiego) postanowiono przerwać akcję poszukiwawczo-ratowniczą na resztę nocy (akcję utrudniał silny wiatr - 6 do 8 w skali Beauforta - i wysokie fale, a także - wg niektórych źódeł - słaba widoczność spowodowana silnym deszczem); również statki towarowe biorące udział w poszukiwaniach zaginionych ze statku Baltic Ace zostały już zwolnione przez centrum koordynacji SAR i kontynuują podróż do zaplanowanych destynacji; w rejonie akcji pozostaje (prawdopodobnie na kotwicy) Corvus J; w rejon wypadku (prawdopodobnie jako asysta dla Corvus J) zmierza holownik Multratug 4; na miejscu pozostają okręty HNLMS Friesland i HNLMS Groningen; bilans i podsumowanie akcji według komunikatu Nederlandse Kustwacht z ok. 03.00 czasu polskiego: z 24 osób na Baltic Ace uratowano 13, wydobyto 4 ciała; w akcji brały udział: trzy statki ratownicze KNRM, dwa okręty wojenne, cztery śmigłowce, a także samolot Nederlandse Kustwacht i kilka statków towarowych. Decyzja o tym, czy akcja poszukiwawcza zostanie wznowiona, podjęta zostanie o świcie.

Uaktualnienie - 6 grudnia, rano: według informacji podanych przez serwis rmf24.pl z 11 Polaków, którzy byli na pokładzie Baltic Ace - sześciu zostało uratowanych, los pozostałych jest nieznany; jak poinformował nas Peter Verburg z Nederlandse Kustwacht - narodowość czterech marynarzy, którzy zginęli w wypadku zostanie ujawniona po identyfikacji, co jest w gestii policji z Rotterdamu; rano wznowiono poszukiwania siedmiu członków załogi Baltic Ace nadal uznawanych za zaginionych.

Uaktualnienie - 6 grudnia, ok. 10.45: jak podał serwis tvn24.pl: dwóch Polaków zginęło w wypadku, sześciu uratowano, a trzech jest nadal wśród poszukiwanych.

Uaktualnienie - 6 grudnia, ok. południa: - Cały czas zastanawiają się jak do tego doszło. Nie wiedzą z czyjej winy i jak to się stało. Nie mają wielu wspomnień. Trudno nam jest wejść w skórę osoby, która jest ratowana, jeżeli tego nie przeżyliśmy. W takich momentach jesteśmy w szoku i nie do końca wszystko analizujemy - powiedziała polskim dziennikarzom wicekonsul RP w Brukseli Pia Libicka; według jej relacji, Polacy uratowani z katastrofy samochodowca Balitc Ace, którzy trafili do belgijskiego szpitala, nie pamiętają wypadku; wcześniej niektóre źródła holenderskie podawały, że uratowani, przetransportowani na ląd, znajdowali się w szoku.

Uaktualnienie - 6 grudnia, 13.10: niedługo przed południem lokalnego czasu belgijski śmigłowiec wyłowił piątą ofiarę wypadku o nieznanej dotychczas narodowości; tym samym sześć osób z Baltic Ace uznanych jest nadal za zaginione.

Uaktualnienie - 6 grudnia, po południu: akcja poszukiwawczo-ratunkowa będzie prowadzona tylko do zmierzchu w dniu dzisiejszym (ok. 16.40 czasu polskiego). Pewne przesłanki wskazują, że kolizja mogła mieć inny przebieg, niż można by sądzić w oparciu o "normalne", "wyjściowe" kursy obu jednostek. Z animacji zapisu danych o pozycji i kursie statków z systemu AIS nałożonych na mapę, opublikowanej przez serwis vesselfinder.com, wynikać może, że statek Corvus J wykonał manewr mogący pozwolić na uniknięcie kolizji (gdyby Baltic Ace pozostał na swym pierwotnym kursie).

Hipotezy co do przebiegu kolizji

Podkreślając, że za wcześnie na formułowanie ostatecznych hipotez co do przyczyn wypadku (co należy do specjalistów i odpowiednich komisji powypadkowych), na podstawie zamieszczonego poniżej zapisu danych z systemu AIS, można jednak domniemywać, że Baltic Ace prawdopodobnie niepotrzebnie również zmienił kurs (w lewo). Najprawdopodobniej w wyniku tego manewru został uderzony przez kontenerowiec w prawą, a nie w lewą burtę, jak można się było spodziewać, sądząc po kursach "wyjściowych". 

Nie wyrokując ostatecznie o winie któregokolwiek ze statków i o przebiegu samej kolizji, można jednak zaryzykować przypuszczenie, że powyższą hipotezę - z dużą dozą prawdopodobieństwa - potwierdzać mogą opublikowane przez media zdjęcia i materiały video pokazujące kontenerowiec Corvus J w drodze z rejonu wypadku do Antwerpii. Widać na nich, że statek ma gruszkę dziobową "wywichniętą" w prawo. Oznaczać to może, że w chwili uderzenia dziobu kontenerowca w burtę samochodowca kadłub tego ostatniego poruszał się w prawo względem dziobu Corvus'a J. W takim razie wysoce prawdopodobne jest, że w efekcie jakiegoś manewru wykonanego w ostatniej chwili, poruszający się naprzód samochodowiec, ustawił się prawą burtą do zbliżającego się dziobu pojemnikowca. Gdyby zderzenie nastąpiło tak, jakby żaden ze statków nie zmienił w ogóle kursu (do ustąpienia drogi zobowiązany był w pierwszej kolejności kontenerowiec), to dziób pojemnikowca uderzyłby w lewą burtę samochodowca, poruszającą się w momencie zderzenie w lewo, z punktu widzenia obserwatora na Corvus J, a gruszka dziobowa tego ostatniego "wywichnięta" zostałby również w lewo.

Inna możliwa interpretacja tego - nie w pełni czytelnego - zapisu (podawana przez serwis "Maritime Bulletin" prowadzony przez byłego oficera marynarki handlowej) jest taka, że Corvus J nie ustąpił drogi, natomiast Baltic Ace wykonał manewr unikający zderzenia zbyt późno.

Sytuacje podobne do tej, z którą mieliśmy prawdopodobnie do czynienia w tym przypadku (wzajemnego niezrozumienia intencji drugiego statku w systuacji kolizyjnej, niedostrzeżenie manewru unikającego drugiego statku lub zbyt późne, bądź niepotrzebne manewery) są dość częstą przyczyną kolizji na morzu.

PBS

Zdjęcia: Piotr B. Stareńczak

 

Baltic AceBaltic Ace w czasie wodowania 3 czerwca 2007 roku

Komentarze   

+50 tragedia
Boże ocal zaginionych,
05 grudzień 2012 : 23:36 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+13 TV klamie
Zszedlem 3 tygodnie temu z tego statku, nie byla 11 polakow tylko 7. Łącznie było 11 Europejczykow 4 odoby to 2 Ukraincow i 2 Bułgarow. Zgineli moi przyjaciele to moglem byc ja.
06 grudzień 2012 : 07:35 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+9 Re TV klamie
Telewizja sama z siebie nie zna takich detali i przekazuje to, co jej zapoda jakieś źródło.
Mylące mogą być tylko jej własne komentarze.
3 tygodnie temu mógł być inny skład załogi, więc i Ty możesz się mylić.

Poniżej rob1973 wpisał swoją ocenę służb ratowniczych z powodu przerwania akcji, która nie jest obiektywna (za dużo emocji, za mało fachowej wiedzy). Wszystko zależy od warunków pogodowych, a nie od narodowej przynależności służb.
Kto nie był nigdy w podobnej sytuacji, nie powinien tak pisać.
Nie wystarczy mieć za sobą paru spokojnych rejsów.
06 grudzień 2012 : 10:06 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+2 kraken
czesc.znales swoich zmiennikow
06 grudzień 2012 : 10:27 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+1 zgadza się.
część załogi była podmieniona bardzo niedawno.
06 grudzień 2012 : 10:29 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-5 taka prawda
Cytuję krzysiek CE:
Boże ocal zaginionych,

Boga nie ma
06 grudzień 2012 : 10:47 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 # to nieprawda-lk CE
Bóg jest.
07 grudzień 2012 : 07:18 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 Upiory mentalne
Cytuję Lezsek:
Bóg jest.


Tak jak krasnoludki tudzież wilkołaki lub zombie.

Ale to chyba nie miejsce na tego typu dyskusje?
07 grudzień 2012 : 09:10 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+6 Refleksja
Jesli samochodowiec rzeczywiscie odbijal w lewo, a kontenerowiec tez cos swirowal i wogole obaj zamiast dogadac sie na radiu podejmowali jakies kocie nieczytelne ruchy, to az zal pomyslec jak latwo mozna bylo tej tragedii uniknac...No ale to tylko moje gdybania, moze wcale tak nie bylo. Niemniej jednak wiem, ze niektorzy maja niepotrzebne opory by uzyc VHF'ki i wywolac inny statek. Zamiast powiedziec proste "port to port" albo "red to red" to glowkuja i kombinuja jak konie pod gorke, zwlekaja, czekaja niewiadomo na co, albo co gorsza robia niezdecydowane kilkustopniowe zwroty, czasem 5 w prawo a za chwile np 10 w lewo. Wolasz takiego i... cisza, bo albo udaje, ze nie slyszy, albo mysli, ze sie domyslisz co w swej nieskonczonej madrosci kombinuje, albo zwyczajnie jest obsrany ze strachu przed rozmowa, bo slabo zna angielski a to przeciez slysza wszyscy wokol...
06 grudzień 2012 : 18:28 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+9 c.d.
Nie mowie, ze tak wlasnie bylo w tym przypadku, bo nic nie wiadomo, moze cos innego zawinilo. Moze to maszynka sterowa, moze jakies wielkie nieporozumienie pomimo tego, ze sie dogadali na radiu, moze splot jeszcze innych okolicznosci... Ale jesli to przez niedogadanie sie na radiu, albo strach przed zawolaniem na strych starego, to ci ktorzy mieli wachte (moze ten z Baltic Ace przezyl), a na pewno ten z kontenerowca, do konca zycia sobie tego nie wybacza, a polowe zycia juz moze uznac za stracona. Wspolczuje rodzinom tych ktorzy zgineli. Nie bojmy sie uzywac radia, koledzy i kolezanki, nie bojmy sie wolac na mostek starego jesli mamy watpliwosci. Na morzu jest tyle czasu na reakcje, ze nikt nam potem bledu nie wybaczy.
06 grudzień 2012 : 18:34 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-8 Bzdury
Właśnie tracenie czasu nagledzenie ma radiu jest niezgodne z przepisami i ja swoim oficerem ma to nie pozwalam! Jedynie ścisłe przestrzeganie col-regat moze uchronić przed taka tragedia! Niestety, najczęściej przyczynatakich kolizjijest niekompetencją oficerów. Kondolencje dla rodzin ofiar, kolejna niepotrzebna tragedia.
06 grudzień 2012 : 20:36 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+8 Ale po co te gdybania...
I tak wszystko bedzie jasne za pare dni... Juz w najblizszym porcie Na burcie Corvus J pojawi sie armator zobligowany przez ubezpieczalnie dostraczy Emergency backup z VDRa. To kontener z 2003 roku bedzie mial SVDR na burcie ale to wystarczy...Obraz z Radaru co 15 sek, UKFki obie non stop nagrywane tak rozmowy wychodzace jak i przychodzace... do tego audio z mostku i wszystko bedzie jasne... Nie ma co gdybac to nie lata 70,80 i 90 gdzie tego ystrojstwa nie bylo...
Problem jest jeden... To bylo zaraz po kolacji... na wahcie 3go oficera mozliwe ze jednak dal ciala... Tak jeden jak i drugi..
Nie sadze zeby byl problem z maszyna sterowa... wykluczaja to zmiany kursów obu statkow.... Generalnie blad ludzki...

Za tych co na morzu tam zostali [*]
06 grudzień 2012 : 20:58 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+3 englisz????
i wlasnie przez takich kapitanow ludzie chodza zestresowani, bo stary czegos zabrania, albo czegos nie lubi... tra ta ta jak wlasciciel statku .. poza tym zastanawiam sie co to jest ta COL-REGATA ????? w pewnym sensie to tlumaczy paniczny lek przed uzywaniem radia gdy sie jezyka nie zna ....
07 grudzień 2012 : 08:43 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+2 english/
Zgadzam sie, też jestem "starym" i bzdury Pan piszesz Panie "colregato" !
Oficerowie maja przestrzerzegac Col-reg , uzycz wszelkich dostepnych srodkow i przenigdy bac sie mnie zawolac na mostek...!!! Ale Ciebie to bym sie tez bal...
08 grudzień 2012 : 23:34 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+9 orfeusz sie myli
Prosze Pana nalezy pamietac o tym, ze colreg odnosi sie do sytuacji, gdy spotykaja sie tylko 2 ''dwa'' statki!!! A na M. Polnocnym spotyka sie np. 20 podczas przecinania Mass Junction pod Rotterdamem. Do tego rozne malpiszony siedza na 3/4 tych statkow i robia dziwne manewry. A jak za trawersem mamy statek o podobnej predkosci to nie za bardzo zmienimy kurs w prawo. Plywanie na statku to nie tylko sea passage ale bardzo czesto wielkie bagno, a czlowiek jest w jego samym srodku!!!!! Poza tym zgodnie z MPDM nawigator ma uzyc WSZYSTKICH dostepnych srodkow do unikniecia kolizji!!!
Pozdrawiam
07 grudzień 2012 : 08:45 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+6 Redukcja
Jak nie ma miejsca na zwrot w prawo, to jeszcze istnieje telegraf. Redukcja szybkości z ODPOWIEDNIM WYPRZEDZENIEM daje naprawdę efekty.
07 grudzień 2012 : 10:33 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+8 Redukcja
U mnie redukcja prędkości zakończyła się kiedyś poważną uwagą ze strony
kapitana statku. Szczerze mało mnie to wzruszyło. Ale tego się często boją
oficerowie i dlatego mało kiedy biorą pod uwagę zmniejszenie prędkości.
07 grudzień 2012 : 14:22 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+12 Redukcja
Jeżeli kapitan ma jakies obiekcje co do użycia telegrafu w sytuacji manewru antykolizyjnego na tak zatłoczonych wodach to raczej nie powinien zajmować stanowiska, na którym aktualnie się znajduje. Ale to częste zjawisko ostatnimi czasy, niestety.
07 grudzień 2012 : 16:27 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+5 Gadanie na VHF
Przy podejsciu do portu gdzie wszyscy paplaja na 16 szczegolnie CABAYANY i sie
sie wolaja jak debile sprobuj wywolac szybko statek. Do tego dochodza
debile ktorzy spiewaja piosenki na 16 i totalnie olewaja jakiekolwiek standarty
No i jak slyszysz jakiegos mongola ktorego angielski jest niezrozumialy dla
wszystkich to tylko obserwacja i manewry daja jakas szanse na ruchliwych
wodach.Moglbym przytoczyc tutaj przyklady kadetow z azji ,ktorzy mieli
wiedze ale po angielsku belkotali ze nie mozna bylo ich wogole zrozumiec
To co wtedy? No ijak ktos wspomnial ze nawet jak odpowie ze port to port
to czy taki manewr wykona? widzialem kolesi co sie tak umawiali a "bezowy"
stary wpadal na mostek i robil po swojemu To jest dopiero masakra.
08 grudzień 2012 : 17:03 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 Idioto
A kim Ty jestes zeby cos komus zabraniac? ze niby co? radia sie nie powinno uzywac? a co Ty korzenie ukrainskie masz czy co? przez takich pajacow jak Ty sa tragedie
27 luty 2013 : 16:11 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+1 SAM JESTES BZDURA
a co Ty korzenie ukrainskie masz czy co? a kim Ty jestes zeby ingerowac w czyjes zamiary postepowania, przez takich glupkow maja miejsce takie tragedie
27 luty 2013 : 16:13 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+2 przykro
Przykro słyszeć, że są tacy, którzy na VHF ustalają jakie powinny być manewry. Nie wiem w jakich szkołach Was uczą ale radio to ostatnia rzecz, której się powinno używać w sytuacji zagrożenia. Proponuję przeczytać i pouczyć się z książki pana Rymarza. A już nawet ze swojej praktyki wiem, że jeżeli statek który ma ustąpić i idzie z lewej nie reaguje to najszybszym sposobem jest "odwinąć" w prawo o 90 stopni i zostawić go za rufą. Bez względu na to czy przekroczycie jakąś strefę, czy wjedziecie na "prohibited area". Tu chodzi o życie ludzkie i mam nadzieję, że nigdy nie będzie chodziło o Wasze.
06 grudzień 2012 : 23:19 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+7 Orfeusz
"red to red" albo "green to green" to wg Ciebie gledzenie na radiu? Od czasu kiedy mamy AIS i znamy z nazwy kazdy statek bedacy w poblizu, wywolanie danej jednostki z imienia nie jest ZADNYM pogwalceniem regul. Wszyscy jestesmy obowiazani znac i przestrzegac COLREG, ale istnieje rowniez zasada ograniczonego zaufania, wiec nie mozna zakladac, ze kazdy nawigator zachowa sie tak jak powinien. Niedouczonych i roztargnionych na morzu (jak wszedzie zreszta) nie brakuje. Do tego dochodzi jeszcze coraz popularniejszy na statkach internet. Przekonanie, ze kazdy mijany sttek zachowa sie tak jak wymagaja tego prawidla to zwykla naiwnosc, zeby nie powiedziec ignorancja, wiec nie mowcie Panowie, ze radio jest be, bo odpowiednio uzyte rozwiewa wszelkie watpliwosci. Nie zawsze mozna odbic 90 w prawo, szczegolnie na takich ruchliwych akwenach. Radio jest pomoca, ktorej nalezy odpowiednio uzywac i zadne prawidlo tego nie zabrania.
07 grudzień 2012 : 02:49 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-2 boro
Owszem, radio jest BE!!! Czy slyszal jegomosc kiedys termin "radio assisted collission"? Przed takim wlasnie dogadywaniem sie przestrzega sie i MCA wrecz zabrania korzystania z radia w antykolizji. Jesli "boro" nadal upiera sie przy uzywaniu radia w takich sytuacjach, to jego dyplom morski powinien byc odebrany - amator bez podstaw do samodzielnego prowadzenia wachty nawigacyjnej!!!!
08 grudzień 2012 : 17:19 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+2 Orfeusz
Nie wiem ile czasu jestes juz kapitanem, ale w glowie zdazylo ci sie juz poprzewracac.
Znany jest mi termin "VHF assisted collission" i zwiazane z tym konkluzje MCA:
1.“Although the use of VHF radio may be justified on occasion in collision avoidance, the provisions of the Collision Regulations should remain uppermost, as misunderstandings can arise even where the language of communication is not a problem”
2.“The use of VHF should be kept to minimum and only be used, for instance, an obstruction exists on starboard side for stand on vessel, and however, reduction of speed should be preferred on communicating the intention on VHF”
Skoro ty odebralbys komus dyplom za krotkie uzycie radia w niejasnej kolizyjnej sytuacji na zatloczonym akwenie w wypadku gdy prawa strone masz zajeta to masz cos nie tak u siebie na strychu
09 grudzień 2012 : 04:43 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 jaca
Orfi, daj spokoj, szkoda gadac, ZALOSNE. Powo przyjacielu
10 grudzień 2012 : 23:04 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+10 MIchal Swinoujscie
chodzilo mi o sytuacje, w ktorej pomimo gdy ty zachowujesz sie jak nalezy i robisz prawidlowy unik, to drugi statek nadal wykonuje manewry grozace kolizja. wtedy wolasz go i jasno ustalasz jak sie mijacie. albo gdy na zatloczonym akwenie masz mala ogleglosc i musialbys wpakowac sie pod nastpeny statek zeby pierwszego minac w naprawde bezpiecznej odleglosci, wiec aby sie upewnic, ze miniecie sie na dwa czy trzy kable to zawczasu wolasz go i ustalasz, ze tak wlasnie bedzie i przynajmniej masz jakas pewnosc, ze nie wykreci ci nagle jakiejs niespodzianki przed dziobem. absolutna cisza na na kanale 16 to stara szkola brytyjska z czasow gdy na morzu nie bylo takiego ruchu a statkie nie plywaly z predkoscia dzisiejszych samochodowcow, kontenerowcow czy promow. jeszcze raz powtarzam, odpowiednio uzyte radio wyjasnia niejasna sytuacje. aporpos "w jakich szkolach nas ucza" to chyba nie musze ci przypominac, ze sa tylko dwie szkoly w PL i w kazdej z nich poziom nauczania jest taki sam.
07 grudzień 2012 : 04:04 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-1 boro
Jeśłi wykonałeś pawidłowy unik, to masz gościa z głowy, a jeśłi nie, to unik nie był prawidłowy - proste??
09 grudzień 2012 : 23:48 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+1 Michal Swinoujscie
nie rozumiesz, ze chodzi mi o sytuacje, gdy masz o wiele wiecej statkow na akwenie niz tylko jeden?? jaki problem minac sie z jednym statkiem? przeciez nie raz jest tak, ze prawidlowy unik z jednym, pakuje cie w sytuacje zagrozenia z dwoma lub trzema innymi statkami i czesto w takiej sytuacji predzej czy pozniej musisz minac sie z ktoryms z nich na przyslowiowe minimum. nie lepiej miec wtedy wszytsko potwierdzone?
10 grudzień 2012 : 17:50 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-1 boro
stara szkola dziadkow lesnych zeby nie uzywac radia, popieram w trudnej niejasnej sytuacji jak najbardziej, a ze dziadki lesne potrafia sie madrzyc a jak przychodzi co do czego to az wstyd jakie babole odwalaja, angielski taki ze w przedszkolu teraz dzieci lepiej mowia, za ich czasow kolumb przeplynal raz i to byl traffic a teraz spieprzaja z mostka jak widza co jest grane
10 grudzień 2012 : 22:06 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-19 Kto zawinil ?
Kto zawinil ? Bo jak " nasi" to cegle spale.
05 grudzień 2012 : 23:49 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+2 To zmienia wszystko!
Och naprawde spalisz cegle jesli to nasi zawinili?
06 grudzień 2012 : 06:34 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+18 chyba bez znaczenia kto zawinił
niech się tylko wszyscy znajdą...
05 grudzień 2012 : 23:56 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+10 przykro ,
przykro ,zostało się tylko modlić.
06 grudzień 2012 : 01:07 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-39 Przykro Holendzy jak zwykle bez pomocy dla poszkodowanych
Akcja przerwana Szkoda Holendrzy jak zwykle potrafiąc robić wszystko w połowie żeby mieli czas na ćpanie zwłaszcza ze było tylu naszych nigdy nie mamy co liczyć na ich pomoc jak i belgów co potwierdza wstrzymanie akcji ratunkowej przepracowaliby się
06 grudzień 2012 : 05:45 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+42 Bzdury
Piszesz bzdury, jeżeli pływasz to wiesz co to znaczy wpaść do wody o tej porze roku.
Holendrzy, Belgowie czy ktokolwiek inny to tacy sami marynarze jak my, pracują w służbach ratowniczych nie z przymusu a z wyboru.
06 grudzień 2012 : 06:39 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+3 Robol
A tego lata był remontowany na energomontazu (były mały dom Stoczni GDYNIA - w tym samym był zbudowany).... I to jeszcze na święta taka tragedia.
06 grudzień 2012 : 06:08 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+17 szymon 2 eng
Save Our Souls (ratujcie nasze dusze).
Bede sie modlil zeby uratowalo sie jak najwiecej moich kolegow po fachu.
06 grudzień 2012 : 06:51 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+3 [*]
Śmierć na morzu... naprawdę straszna sprawa..
06 grudzień 2012 : 07:08 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+41 To jest info!
Wszystkie Onety, GW i inne powinny się uczyć od Was jak pisać informację na bieżąco.
06 grudzień 2012 : 07:15 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+4 Tak jest!
Szacun dla tego portalu. Ze wszystkich, którzy pisali o tej tragedii - u was było bez sensacji, fachowo i na temat i bez tych, pożal się Boże - "ekspertów". Mogliście tylko podać jakieś namiary gdzie rodziny mają dzwonić, żeby się czegoś dowiedzieć o swoich bliskich, którzy plynęli na tym statku. No i mam nadzieję, że po tym artykule nie odpuścicie tematu, bo trzeba dalej informować co się dzieje...
07 grudzień 2012 : 11:49 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+8 wypadek
Modlę się o życie dla rozbitków.Za wcześnie na refleksje.Może tylko tyle ,że w tych warunkach człowiek,który wpadnie do wody bez kombinezonu rat.,ma szansę na przeżycie zaledwie kilku minut.
06 grudzień 2012 : 07:39 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+2 Aktualizacja
07:50 UTC - Corvus J płynie już do Antwerpii
06 grudzień 2012 : 07:47 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+26 debest23
Na całe szczęście mamy nasz portal, bo na innych onetach, wp czy nawet rmf aż nie chce się czytać tych bredni, jakie wypisują ludzie kompletnie nie związani z morzem!
Pomijam już fakt, że śmierć mężów i ojców jest zawsze tragedią, bez względu na to jaki mają fach. Szkoda, że szczury lądowe tego nie rozumieją:((
Mimo iż tracę nadzieję, to chciąłbym, żeby się wszyscy znaleźli cali i zdrowi - prócz tych czterech:((
06 grudzień 2012 : 09:46 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+9 utoniecie statku
Jestem szczurkiem ladowym,ale tez zona starszego mechanika,akurat jest w drodze do Rotterdamu,dzisiaj rano otrzymalam juz tyle telefonow z zapytaiem czy to nie jego statek...na szczescie nie....ale ja bardzo wspolczuje rodzinom,ktore musza doswiadczyc tego zlego,zycie na morzu jest nieprzewidywalne...ja zawsze przed wyplynieciem meza w rejs zegnam sie z nim a potem modle sie codziennie zeby wrocil.!!!!!!Szkoda mowic jak to boli.
06 grudzień 2012 : 19:00 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+9 (*)
Doskonale rozumie Ciebie, ja też jestem żoną C/E, ponad 32 lata na morzu, teraz też jest na statku, dokładnie to samo czuję i jeszcze te przeloty samolotami na drugi koniec świata. O wielu rzeczach głośno nie mówimy tylko dusimy je w sobie.
Kondolencje dla Rodzin (*)
06 grudzień 2012 : 20:34 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+4 Codzienna modlitwa nie zawsze pomaga
Ja, nie żegnałam się przez ponad 20 lat, ze swoim marynarzem, tylko zawsze rozstawaliśmy się słowami " Do zobaczenia ! " i codziennie tak jak Ty Arletto, modliłam się o szczęśliwy powrót do domu jego i tych co na morzu pracują. Niestety nie zostałam wysłuchana.... któregoś dnia, dostałam informację, w okolicznościach poniżej pasa, że już go nigdy nie zobaczę... :((
07 grudzień 2012 : 13:25 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 Codzienna modlitwa nie zawsze pomaga
Przykro mi...
07 grudzień 2012 : 17:32 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+17 [*]
Nie ważne z jakiej narodowości ktoś zginął - na statku nie ma narodowości tylko koledzy (koleżanki) po fachu - ważny jest fakt, że komuś przeżyć się nie udało - Tragedia. Zapalę dzisiaj świeczkę za te duszyczki, którym przetrwać się nie udało, za kolegów po fachu i rodziny zmarłych. Moje kondolencje [*]
06 grudzień 2012 : 10:04 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 tragedia na wodzie
Jeśli bezmyślność i brawura na wodzie też isnieje to nie mam zrozumienia.....bardzo współczuję rodzinom i bliskim tych których woda pochłoneła, jak z tym żyć?
06 grudzień 2012 : 10:15 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+1 Deja vu???
Przypomina mi się pewna kolizja dokładnie sprzed dekady. Tricolor vs Kariba na krzyżówce wylotu z Wandelaaru z NE torem z Dover. 14.12.2002. Głośne swego czasu. I przykre.
06 grudzień 2012 : 10:35 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+4 marynarze z naszych miast
Wśród polskiej załogi są dwie osoby z Gdyni, jedna ze Słupska, z Ustki, z Sierakowic.
Pozostali to mieszkańcy Szczecina, Darłowa, Piotrkowa Trybunalskiego i Drawska.
06 grudzień 2012 : 11:22 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+36 (***)
Mój mąz tam był i na szczęście żyje. Wyrazy współczucia dla rodzin tych, którym sie nie udało. Po dzisiejszej nocy znam wartość życia....
06 grudzień 2012 : 11:25 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 prośba o informację
czy marynarz z Ustki żyje? czy coś wiesz?
06 grudzień 2012 : 14:23 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 według informacji niestety nie..
http://www.gp24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20121206/USTKA/121209723
06 grudzień 2012 : 17:47 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+1 informacja
Marynarz z Ustki niestety nie żyje:( Był członkiem mej Rodziny.
07 grudzień 2012 : 17:59 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+5 ...
Boże pomóż im :(
06 grudzień 2012 : 11:49 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+5 Bóg
Bóg tu nie ma nic do rzeczy.
06 grudzień 2012 : 15:11 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+16 ETO
Niech spoczywaja w pokoju...wyrazy wspolczucia dla bliskich.
06 grudzień 2012 : 13:08 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+7 fachowiec
Jedyny fachowy opis zdarzeń.
06 grudzień 2012 : 13:16 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+5 Z całego serca współczuję :-(((
Boże, może jeszcze zdarzy się cud i ktoś ocaleje. To straszna tragedia. Może uświadomi wszystkim, jak niebezpieczne są zawody morskie. Przy całej tej współczesnej technice, GPS-sach itd. Nigdy nie ma gwarancji, że z morza się wróci...
06 grudzień 2012 : 13:32 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-7 robert
Można zobaczyć na stronie LIVE AIS jakie manewry wyczyniał kontenerowiec i o której godzinie!! do tego można zobaczyć na stronie portu o której samochodowiec wyszedł w morze ,znając jego prędkość można sobie wyliczyć ile mil zrobił przez te kilka godzin na to nałożyć wykres drogi kontenerowca wraz z jego manerwrami/zwrotami i wszystko będzie jasne .Nie trzeba być geniuszem żeby na podstawie manewrów kontenerowca zobaczyć że odbijał mocno w lewo http://www.marinetraffic.com/ais/default.aspx?mmsi=209883000¢erx=3.602667¢ery=51.41707&zoom=10&type_color=7
06 grudzień 2012 : 13:42 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+2 Tragedia
głupoty piszesz...
06 grudzień 2012 : 13:51 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-2 robert/świnoujście
głupoty to ty piszesz to że masz tytuł 3 to jeszcze nic nie znaczy chłopcze :)) jeszcze w polskich mediach nie było żadnej informacji na temat tej kolizji jak na stronie live ais można było zobaczyć jakie manewry wykonywał kontenerowiec aha i P.S kto o tej godzinie mial wachtę na strychu święty mikołaj? idę o zakład że winę ponosi kontenerowiec !!!
06 grudzień 2012 : 14:35 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+9 bk
no z tego co na niektorych portalach widac to kontenerowiec cial prosto a przed kolizja dal w prawo, za to samochodowiec cykal po jednym stopniu w lewo (masakra) a przed kolizja odbil mocniej w lewo (jeszcze wieksza masakra), czekanie z decyzja do ostatniej chwili i dopuszczanie do sytuacji nadmiernego zblizenia to czeste u mlodych "trzecich", boja sie podjac odpowiedzialna decyzje, czekaja az ten drugi wykona manewr bo sami boja sie ze stary opier. za manewr
06 grudzień 2012 : 18:00 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+7 Niestety
Obawiam sie, błąd zmiany kursu w lewo niedouczonego oficera był przyczyna tragedii. Jest to niestety częsty błąd młodych oficerów bez doświadczenia i wiedzy. Dzisiejsze szkolenie oficerów jest mizerne i takich niekompetentnych "oficerów" jest niestety w Polsce coraz wiecej. Ale zaczekajmy na orzecznictwo. Zwykle nakłada sie wiele błędów i niedopatrzenie, nie wątpię, ze Holendrzy dojdą do sedna i wyjdzie na jaw wiele nieprawidłowości, być moze w systemie pełnienia wacht, obecności kapitana na mostku w pobliżu ruchliwej stacji pilotowej (znam ten rejon doskonale, pilotując tam statki), godzin pracy i wypoczynku oficerów, ich kwalifikacji na obu statkach
06 grudzień 2012 : 20:55 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+4 Niedouki
Problemem są zwykle klienci z szybkich awansów. Zero doświadczenia, a nos w chmurach.
07 grudzień 2012 : 10:20 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 do bk
mam ściągnięte manewry kontenerowca z LIVE AIS i na nich widać że szedł z góry i zrobił manewr w lewo 090' do tego manewru szedł swoim kursem -więc albo Live AIS ściemnia albo ta symulacja która jest tutaj to ściema i hipoteza że tak mogło być.
07 grudzień 2012 : 21:28 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 Żal...
Wyrazy współczucia Rodzinom :((
06 grudzień 2012 : 13:46 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+2 2O
... ja trochę z innej strony, ciekawy jestem jak się Panowie z MAGu którzy ładnie wypowiadają się w TVN24 zachowają się w sprawie odszkodowań!
06 grudzień 2012 : 14:09 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+2 To nie spawa MAG-u
Pośrednik nie wypłaca odszkodowań, tylko firma ubezpieczeniowa (P&I club)
06 grudzień 2012 : 14:26 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+1 odszkodowanie
Pan Łegowski ma sporo doświadczenia w oszukiwaniu ludzi. Walczyłem z nim 2 lata! Wygrałem. Mina Pana Łęgowskiego bezcenna:)
07 grudzień 2012 : 11:30 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+3 Filmik.
http://www.deredactie.be/cm/vrtnieuws/buitenland/121206_baltic_ace_zinken
06 grudzień 2012 : 14:42 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 znajomi
czy ktoś zWas wie kto był ze Szczecina i okolic?
06 grudzień 2012 : 14:50 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-3 Klasyczny blad, a mogl na 16tym go wywolac i sie dogadac kto gdzie skreca...
Wieczny odpoczynek....
06 grudzień 2012 : 16:43 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+8 Nie trzeba wywoływać
Wystarczy odpowiednio wcześniej wykonać prosty manewr w prawo o kilka, kilkanaście stopni, ustąpić drogi i po sprawie, a nie czekać do ostatniej chwili lub kombinować coś wbrew przepisom. VHF jest na prawdę nie potrzebne jeżeli przestrzega się przepisów,
Niestety wielu "nawigatorów" jak widzi, że przejdzie 1 kabel przed dziobem próbuje zwiększyć CPA zmieniając kurs w lewo, albo zaczyna bez sensu wołać VHF i się umawiać na jakieś dziwne mijanki.
06 grudzień 2012 : 19:03 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-1 Tak, ale nie pod Rotterdamem jak na kontenerowcu byl debil i malo miejsca
wtedy kazdy ma w d... przepisy i wywoluje na 16tym, trzeba tylko podac dokladna pozycje swoja i tego drugiego, bo na 'Ship on my starboard side' nikt nie zareaguje.

Zawiodl chyba czlowiek i ciekawe czy VTS co ich prowadzil ma zapis rozmow (pewnie ma, bo dzis wszystko zgrywaja) wiedy sie dowiemy kto zawinil.
06 grudzień 2012 : 20:56 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+1 !!!
Właśnie!!! każdy ma w d***e przepisy!!! a od czegoś one są nieprawdaż panie c/o??? współczuję ludziom, którzy z panem pływają... NIE WYWOŁUJE SIĘ NA 16 ANI ŻADNYM INNYM KANALE!!! Kto Was tego nauczył??? MANEWRUJE SIĘ!!! wbijcie to sobie ludzie do tych Waszych łbów zamiast "dogadywania się" na VHF!!!
06 grudzień 2012 : 23:28 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 !!!
Powiem tak... Nie pieprz Kolego jesli do konca nie znasz MPDM :)
Znasz pojecie "Dobra Praktyka Morska"? poczytaj a potem pogadamy
Pozdrawiam
06 grudzień 2012 : 23:59 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-2 !!!
Używanie VHF to wg Ciebie dobra praktyka morska??? gratuluję wiedzy.
07 grudzień 2012 : 01:45 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+2 Użycie VHF.
Należę do osób rzadko korzystających z VHF podczas omawiania manewrów
z kilku przyczyn takich jak brak odpowiedzi z drugiej lub też niezrozumienie
wzajemnych intencji, nie wspominając o braku znajomości tego języka. To, że
ktoś po angielsku odpowie "port to port" wciąż nie oznacza, iż taki manewr
wykona.
Znacznie łatwiej jest się zastosować do przepisów COLREG-u. Niestety z ich
znajomością jak i z interpretacją też różnie bywa. A najprostszym sposobem
jest po prostu nie dopuszczanie do sytuacji zbyt bliskiego zbliżenia. Wystarczy
odpowiednia obserwacja i wczesna zmiana kursu nawet o kilka stopni
niezależnie od tego czy się ma prawo drogi czy też nie. Dla przykładu mogę
podać przypadek "Ś.P. Jana Kowalskiego, który miał na drodze pierwszeństwo
przejazdu i bardzo mocno chciał z niego skorzystać".
07 grudzień 2012 : 13:59 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+1 illGetU
Jezeli chodzi o "dobra praktyke morska" to poczytaj MGN 324 (M+F) oraz np.

http://e-marineeducation.com/en/use-of-vhf-radio-in-collision-avoidance/
07 grudzień 2012 : 14:45 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 Od 20 lat unikam sytuacji kolizyjnych - bez gadania przez VHF...
Dokładnie!
Brytyjskie przepisy zdecydowanie odradzają używanie VHF w sytuacjach kolizyjnych i nakazują operatorom statków wprowadzenie procedur, które wprost takich zachowań zabraniają.
08 grudzień 2012 : 03:05 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+9 Tu akuat masz racje
Jak ktos idzie na kolizje i nie ustepuje drogi to nalezy zrobic wszystko, aby uniknac tej kolizji. Mozna wywolywac na radiu, w nocy swiecic w niego aldisem. Uciekac w prawo jezeli mozna, zrobic cyrkulacje itd. Mi chodzi o to, ze czesto statki sie wywoluja jezeli nie ma takiej potrzeby. Na srodku oceanu jeden drugiego pyta ktora burta sie minac. Po co? Na razie za wczesnie oceniac czy na kontenerowcu byl "debil". Na to wyglada, ale moze oni wlasnie "dogadali sie" na radiu tyko ze im to "dogadanie" nie wyszlo. Nie wiadomo. Ja uwazam ze VHF to nie jest podstawowe narzedzie do nawigacji a jedynie pomoc w niejasnych sytuacjach.
07 grudzień 2012 : 03:14 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+1 Dar
A jak chlopak z darlowa
06 grudzień 2012 : 16:46 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+5 z darlowa
Z katastrofy uratował się 28 letni darłowianin Damian Moroz absolwent Zespołu Szkół Morskich w Darłowie i III mechanik na statku. O godzinie 20 miał objąć wachtę w maszynowni, z której na pewno nie zdążyłby się na czas wydostać mówi Marian Moroz ojciec Damiana. W momencie katastrofy syn znajdował się na górnym pokładzie. Mimo tego nie zdążył nawet założyć kombinezonu ratowniczego. Wyskoczył do zimnego morza. Podjął go z wody w samej bieliźnie i uratował duński kuter rybacki...
07 grudzień 2012 : 10:56 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+4 z darlowa
Panie Marianie.Prosze przekazac Damianowi serdeczne pozdrowienia od calej zalogi z Schelde Highway.Cieszymy sie ze przezyl.pzdr
07 grudzień 2012 : 16:30 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+3 st mechanik ustka..
http://www.gp24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20121206/USTKA/121209723
06 grudzień 2012 : 17:42 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+1 borys os
kolejna tragedia przed Bozym Narodzeniem kondolencje dla rodzin zaginionych oraz zmarlych tragicznie
06 grudzień 2012 : 18:11 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+3 M
Ogromne współczucie dla wszystkich rodzin.
06 grudzień 2012 : 18:28 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-6 "POMORZE ZACHODNIE"
Kto za granicą chciałby wypowiadać słowo Pomorze Zachodnie przez radio podczas akcji ratowniczej??Nazywanie w taki sposób statków pływających w zegludze miedzynarodowej nie jest dobrym pomysłem.
06 grudzień 2012 : 19:19 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-2 !!!
i dlatego się nie powinno nikogo wywoływać.
07 grudzień 2012 : 03:14 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-3 BOGA NIE MA NAPEWNO
NIECH SPOCZNĄ NA WIECZNEJ WACHCIE A FALE DADZĄ SEN I SPOCZYNEK. WYRAZY SZACUNKU DLA WSZYSTKICH ZAGINIONYCH BRACI MARYNARZY.
06 grudzień 2012 : 19:47 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+2 muzyk
za tych co na morzu ?
06 grudzień 2012 : 19:52 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-1 Kto ocalał?
Jeśli ktoś ma informacje kto ocalał niech napisze. Proszę, Niechce nazwisk tylko zajmowane stanowiska to mi starczy.
06 grudzień 2012 : 20:54 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-15 ETO
Cholera jasna, macie najnowsze radary, GPSy, AISy i inne cuda, a nadal do takich sytuacji dochodzi. Ogarnijcie sie oficerzy z pokladu, przynajmniej co poniektorzy....
Kondolencje.....
06 grudzień 2012 : 20:58 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-1 Byles tam!???
Mamy sprzet!!! Ale z pzrzyjemnoscia zaprosze na "STRYCH" kazdego, kto ogrnie te "CUDA" w takim miejscu, w kolizyjnej sytuacji.A Kapitan poszedl spac, marynarza nie ma-bo armator oszczedza, A TY masz na glowie nawigacje , poprawki, dziennik, itp , A do tego maszyna jest bezobslugowa i alarm zezowy wchodzi raz, za razem. A tu nagle widzisz INNEGo, ktory idzie na kolizyjny. .........................
06 grudzień 2012 : 22:52 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+6 Jeśli nie nadążasz z ogarnianiem to proponuję zmianę zawodu.
Poprawki po wachcie, dziennik wypełnij też po, zajmie Ci to 5-10 minut, a maszyna to broszka Żużli więc nie zganiaj, że Ci alarm wchodzi, budź Żużla. I nic się nie dzieje NAGLE. Stary śpi bo te musi wypoczywać. Marynarza nie ma bo owner oszczędza?? Złamanie przepisów, tak samo jak zajmowanie się na wachcie czym innym niż nawigacja. I nie mów m i proszę , że czasem nie ma na wszystko czasu, bo pływam na linii między portami odległymi od siebie o 60Nm, więc czasem wypadają dwa porty dziennie + jakiś vetting wpadnie, a jednak wszystko gra (i oby tak zostało).
06 grudzień 2012 : 23:39 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-1 NAWIGATORZY Z BOZEJ LASKI
Niestety, jesli sa tacy ludzie jak Bob, czy Boyler123, ktorzy nie zdaja sobie sprawy z tego, ze publicznie osmieszaja sie brakiem PODSTAWOWEJ wiedzy, opiniami wskazujacymi na niezrozumienie swoich obowiazkow oraz przepisow o zapobieganiu zderzeniom na morzu, to takie wypadki beda zdarzac sie! To wlasnie przez takich nieukow i amatorszczykow gina ludzie!!! Kto wam wydal dyplomy oficerow?!?!?!?!? Mam nadzieje, ze kwalifikacje tych, ktorzy zawinili zostana zweryfikowane z cala surowoscia. Bledy zdrarzaja sie kazdemu, lecz elementarny brak wiedzy dyskwalifikuje. A wy, panowie "nawigatorzy z Bozej laski" pomyslcie o douczeniu sie lub zmianie zawodu - na morzu NIE MA MIEJSCA na amatorszczyzne...
07 grudzień 2012 : 00:18 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+4 Rule 15
"When two power-driven vessels are crossing so as to involve risk of collision, the vessel which has the other on her own starbord side shall keep out of the way and SHALL, if the circumstances of the case admit, AVOID CROSSING AHEAD OF THE OTHER VESSEL." Co tu jest niejasne? W 99% na otwartym akwenie VHF do tego nie potrzebne jezeli manewr jest wykonany IN AMPLE TIME.
07 grudzień 2012 : 02:53 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+3 !!!
Kolega Orfeusz zapewne pomylił się z nickami, wydaje mi się, że chodziło mu o Boyler 123 i boro. Bob masz rację i żadne oświadczenia domorosłych panów c/o i innych "strategów" wywoływania się nic tu nie zmienią. zmiana kursu i/lub prędkości i nie zajmowanie się na wachcie pierdołami - i będzie dużo bezpieczniej.
07 grudzień 2012 : 03:12 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+5 Michal Swinoujscie
gdzies tam w komentarzu wyzej rozpedziles sie nawet do tego stopnia, ze napisales, ze nie "nie powinno wywolywac sie nikogo na radiu". he he radze nie popadac az w taka skrajnosc, bo kowbojstwo bywa zgubne
07 grudzień 2012 : 04:40 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+4 Orfeusz
z kolei kolega orfeusz pisze, "ja swoim oficerem ma to nie pozwalam! (gledzenie przez VHF) Jedynie ścisłe przestrzeganie col-regat moze uchronić przed taka tragedia!". A ja stawiam zdrowy rozsadek ponad przepisami, ktore de facto znam i stosuje sie do nich w miare mozliwosci. Panowie, nie popadajmy w skrajnosci, w sytuacji niepewnosci wywoluje na radiu statek, chocby po to, zeby przekonac sie czy druga strona nie spi ;)
07 grudzień 2012 : 04:48 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 Boro-mAns
Panowei teraz juz nikt nie spi... od tego roku mamy BNWAS... co 15 minut press button.... koniec ze spaniem.... mam nadzieje ...;)
07 grudzień 2012 : 07:18 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+3 MARINE GUIDANCE NOTE MGN 324 (M+F)
Polecam poczytac co ma do powiedzenia MCA na temat uzycia VHF w celu unikania kolizji:

http://www.dft.gov.uk/mca/mcga-mnotice.htm?textobjid=908E08C2F38A0072

A takze analizy niektorych wypadkow spowodowane uzyciem VHF zamiast COLREG.:

http://e-marineeducation.com/en/use-of-vhf-radio-in-collision-avoidance/
07 grudzień 2012 : 14:36 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+1 Bob
Pewnie, ze najpierw COLREG, a potem dopiero ewentualnie VHF. Zgadzam sie z tym. Nigdzie nie napisalem, ze na odwrot ...choc niektorzy zrozumieli po swojemu ;)
09 grudzień 2012 : 05:02 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+3 boro, może i tak
Niby mówimy tym samym językiem, ale czasami faktycznie ludzie
zupełnie inaczej rozumieją sens naszego przekazu.
Szczególnie pod wpływem emocji.

Cieszę, się że mimo wszystko zgadzamy się co do tego, że przede
wszystkim COLREG, a potem dopiero ewentualnie VHF :)

Wydaje mi się, że niektórzy popadają w skrajności i widzą tylko
czarne albo białe, a tak wiadomo, że tak nie jest.
10 grudzień 2012 : 02:13 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+2 boro
Kolego napisałem, że NIE POWINNO a nie, że NIE MOŻNA. Jasne, ze zdrowego rozsądku nic nie zastąpi. Nigdzie nie ma napisane,że nie wolno używać VHF, ale dla niektórych to jest główna i niestety jedyna metoda unikania kolizji.
07 grudzień 2012 : 11:36 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 Michal Swinoujscie
Kolego przeciez tak wlasnie przytoczylem Twoja wypowiedz, napisalem "nie powinno..." wiec absolutnie nie przekrecilem Twoich slow :)
09 grudzień 2012 : 04:59 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+2 Brak kwalifikacji
No i tutaj dotarliśmy do sedna problemu. Brak kwalifikacji, olewatorskie podejście do obowiązków, nieznajomość przepisów (na zasadzie: Nie pamiętam COLREG, ale wiem gdzie stoi ta ksiązeczka),lewe papiery i powszechne cwaniactwo - to są główne przyczyny takich wypadków. Cięcia załogowe tez się do tego przyczyniają w ogromnej mierze.I wymienione problemy dotyczą nie tylko działu pokładowego. Podejrzewam, że większość z nas miała lub ma doczynienia z takimi pacjentami. Pozostaje mieć nadzieję, że wreszcie odpowiednia weryfikacja dokumentów i uprawnień oddzieli takie plewy od ziarna.
08 grudzień 2012 : 16:43 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 Byłeś tam!???
Boyler123 masz całkowitą rację. Problem tylko, że wielu osobom niestety ciężko jest wytłumaczyć, iż nasza praca to nie tylko bieganie po mostku w "białych rękawiczkach" ale i ogromna odpowiedzialność, której niestety nie widać!
07 grudzień 2012 : 14:09 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+3 ETO
Statek jeden duży organizm, jeśli choruje jeden z organów to tracą na tym także inne. Kiedyś będąc z kapitanem na mostku o mało nie rozjechaliśmy statku rybackiego, który nagle zmienił kurs na kolizyjny w stosunku do nas. Kursu nie mogliśmy zmienić gdyż zderzylibyśmy się z innymi większymi jednostkami. Pozostało tylko zmniejszenie prędkości... lecz nie telegraf nie reagował na żadne komendy. Wina była po stronie źle działającej automatyki ale także działu maszynowego, który nie był w stanie sprawnie przejść na tryb awaryjny.
Działo się to na statku siostrzanym Baltic Ace gdyż również pracowałem kiedyś dla tego armatora. Dziwny manewr samochodowca można też wytłumaczyć awarią autopilota. Pływałem na dwóch różnych statkach tego samego typu i były zainstalowane te same urządzenia. Te same urządzenia spotykałem na innych statkach na jakich pływałem i powiem tylko jedno zawsze były problemu jeśli chodziło o prace tego urządzenia.
07 grudzień 2012 : 14:53 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+6 Casus est maior vis cui humana infirmitas resistere non potes
"Siła wyższa to zdarzenie, któremu słabość ludzka nie może się oprzeć"

Nie bylo NAS tam i nie nam ICH oceniac!!!

Nalezy sie sie szacunek i modlitwa !!!
06 grudzień 2012 : 21:18 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+6 Nie ma nawet słów
żeby wyrazić jaka to tragedia. Mimo tego całego gdybania tutaj, co jest zrozumiałe, naprawdę nie wiemy, co się stało. Łatwo kogoś oskarżyć, bo emocje nie wytrzymują, ale lepiej tego nie robić bo to i tak nic już nie zmieni. Szczere kondolencje dla rodzin ofiar. Cześć ich pamięci!
06 grudzień 2012 : 21:22 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 Rodziny straciły najbliższą osobę-co dalej ?
To jest tragedia dla rodzin które straciły najbliższą osobę ale co dalej. Zazwyczaj osoba która pracowała na statku utrzymywała rodzinę , rodzina zostaje teraz bez środków do życia!
Zagmatwany system ubezpieczeń powołuje się na przepis ( brak ciała – czyli osoba zaginiona ) brak odszkodowania.
Pracuje na morzu dość długo z doświadczania wiem ze ludzie nie zwracaj uwagi na ubezpieczanie zawarte w kontrakcie ( jeśli takie jest) , najważniejsze jest za ile i na ile .

Jestem ciekaw jakie warunku ubezpieczenia zapewniła firma MAG .

Współczuje osobą które straciły bliskich .
06 grudzień 2012 : 21:49 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+6 Brak słów na taką tragedię
Dzisiaj rano w radiu usłyszałam tą straszną wiadomość . Pierwsza myśl , to nie dotyczy mojej rodziny (mąż i syn pływają). Taka tradycja rodzinna bo i mój ojciec tez był marynarzem. Przeżył swoje - topił sie na Biskajach - im się udało . Do dzis pamiętam jak bardzo cieszyłam się kiedy wrócił do domu.
Dzisiaj znajomi dzwonili i pytali czy to nieszczęście ominęło moją rodzinę . Dziękuję im za ich pamięć !
Rodzinom zaginionych i zmarłych składam wyrazy współczucia .
Ocalałym życzę szybkiego powrotu do zdrowia.
06 grudzień 2012 : 22:46 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+27 Nikogo nie osądzajmy!
Serdecznie współczuję Rodzinom Zaginionych Marynarzy. Sam jestem marynarzem i kapitanem.
Media są pełne bzdur: "Gigantyczny samochodowiec", "najnowocześniejsza aparatura sterująca", "czarna skrzynka", "błąd ludzki" , "zbyt późne hamowanie", "nie widzieli się wzajemnie" itd. Zachwycają się tym, że statek miał dwa radary i GPS. Ja miałem dwa radary, GPS, AIS i VDR na 30-letnim masowcu!
Wypowiadają się różni eksperci i pseudo-eksperci. Ludzie! Poczekajmy na ustalenia fachowców. Dlaczego armator tak szybko twierdzi, że był to rzekomo błąd ludzki? A może nastąpiło zacięcie się steru?
Trywialne są też przypuszczenia, że "nie widzieli się wzajemnie". Obserwacja na statku nie ogranicza się tylko do wzrokowej, szanowni "specjaliści".
Szkoda, że poziom wielu informacji medialnych przypomina magiel, że szuka się na siłę sensacji.
Zachowajmy powagę chwili, trochę godności i rzetelności. Wypadki morskie były, są i będą.Ten tylko nie popełnia błędów, kto nic nie robi!
07 grudzień 2012 : 00:05 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 wyrazy ubolewania
to przypomnienie i przestroga dla wszstkich ktorzy czyms steruja
07 grudzień 2012 : 05:52 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+6 ......................
Współczuje rodzinom zaginionych, kochasz morze a ono Cię w jednej chwili zabiera...

ps. Panowie dajcie sobie spokój z komentarzami radio/przepisy, to nie czas i miejsce na takie dyskusje...
07 grudzień 2012 : 06:33 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+6 Blad ludzki
Armator bedzie sie staral wykazac ze to byl blad ludzki gdyz jest ubezpieczony na taka ewentualnosc i dostanie z tego tytulu odszkodowanie. W kazdej kompani jest tak samo, beda starali sie zepchnac wine na zaloge.

Szczere kondolencje dla wszystkich rodzin tych co odeszli na wieczna wachte. (')
07 grudzień 2012 : 07:23 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+2 Zdjęcia statków po katastrofie
http://images.mstarz.com/data/images/full/7298/baltic-ace-sinks-off-the-coast-of-netherland-and-belgium.jpeg?w=600

http://www.seanews.com.tr/images/articles/2012_12/90209/corvusj_hasar2.jpg
07 grudzień 2012 : 09:38 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 Poprawka do błednej fotografi z innych portali
Cytuję Piotr, kpt.ż.w.:
http://images.mstarz.com/data/images/full/7298/baltic-ace-sinks-off-the-coast-of-netherland-and-belgium.jpeg?w=600

http://www.seanews.com.tr/images/articles/2012_12/90209/corvusj_hasar2.jpg

Pierwsza fotografia dotyczy innego statku (mały prom pasażerski) czyli nie ta sprawa
07 grudzień 2012 : 21:40 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 # Poprawka do błednej fotografi z innych portali
Cytuję Tytus:
Cytuję Piotr, kpt.ż.w.:
http://images.mstarz.com/data/images/full/7298/baltic-ace-sinks-off-the-coast-of-netherland-and-belgium.jpeg?w=600

http://www.seanews.com.tr/images/articles/2012_12/90209/corvusj_hasar2.jpg

Pierwsza fotografia dotyczy innego statku (mały prom pasażerski) czyli nie ta sprawa

Racja, dzięki
08 grudzień 2012 : 15:34 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+4 Polaczki
Powyższe wypowiedzi przypominają atmosferę na "polskim stattku", gdzie 20 polaków tam 21 opinii. Im mniej polaków na jedny statku tym lepiej, tym mniej problemów, szczególnie w barze. Kłóćcie się dalej "matrosi" to takie typowo polskie, powodzenia w tej bezsensownej polemice. VDR powie wszystko... I koniec tematu.
07 grudzień 2012 : 09:44 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+1 Nie do końca...
Racja, ale tylko częściowo. Nie chodzi o narodowość, ale o tzw. masę krytyczną. Zazwyczaj jest to > 6.
07 grudzień 2012 : 10:16 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+2 Masa krytyczna
Zgadza się, pominięty został wątek masy krytycznej. im mniej tym lepiej.
Koniec dywagacji, nic nie odda życia zaginionym i łez rodzinom.
07 grudzień 2012 : 10:36 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 Corrective Action
Masz racje, ze nic nie odda zycia zaginionym i łez rodzinom i nie na miejscu jest szukanie teraz winnych czy przyczyn kolizji przez komentujacych. To zrobia osoby do tego powolane. Z drugiej strony tego typu wypadki wywoluja dyskusje i warto podzielic sie swoimi opiniami i doswiadczeniem. Moze niektorzy z nas troche krytycznie spojrza na swoje podejscie do pracy i wezma pod uwage opinie innych po to aby uniknac takich wypadkow w przyszlosci. U mnie w firmie panuje tzw. "no blame culture", nikt nikogo nie krytykuje, nie wytyka sie palcami, ale kazdy incydenyt lub near miss jest dokladnie analizowany. Praktycznie nie ma wypadkow. Ludzie wracaja do domu zdrowi i zadowoleni. Szkoda, ze nie wszedzie tak jest i mlodzi nawigatorzy nie maja dobrego wzoru z "gory".
08 grudzień 2012 : 00:53 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 Re Polaczki
Na tym portalu jest przynajmniej merytoryczna dyskusja, a różnice zdań zawsze mogą wystąpić.

Ale są i tacy "Polaczkowie" - jeszcze jeden dowod, ze w necie mozna wpisywac wszystko, co do glupiego łba przyjdzie.
Że też mu się w tym momencie komputer nie wyłączył !!!

http://wiadomosci.dziennik.pl/swiat/artykuly/412819,armator-baltic-ace-przyczyna-kolizji-byl-blad-ludzki.html

~Arkadasz2012-12-06 17:32

Grecki armator zatrudnil za grosze Polakow, ktorzy nie umieli plywac. Poza tym, na tym statku nie bylo zadnych kol ratunkowych, Szkoda tego statku i setek nowych samochodow !
08 grudzień 2012 : 14:22 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+10 O może to było zupełnie inaczej
Stawiam na to ,że tam był jeszcze ktoś,np. jakiś rybak im wyskoczył przed dziobem,to by wyjaśniało te dziwne manewry tuż przed kolizją.Wszyscy ,którzy tam jeżdżą wiemy jak to wygląda-rybole potrafią łowić na środku toru i mają gdzieś ,że przeszkadzają,ja stawiam na taką właśnie sytuację,zastanawia mnie również fakt ,że pierwszy na pomoc przybył właśnie rybak po 10 min.-szybko tam był ,prawda?szkoda ludzi i nie nam ich oceniać,szczególnie jak to tu robią jacyś szuwarowo-promowi cwaniacy ze świnoujścia.
07 grudzień 2012 : 11:35 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 I tu się zgadzam Marcin
Stara szkoła jest nie do przejścia:)Szkoda chłopaków i ich Rodzin.
07 grudzień 2012 : 18:38 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-1 Corvus J
"Stuart wrote:
Hi having worked on the Corvus j on Monday don't know how many crew but they were Romanian, philipeano, and a polish captain."
07 grudzień 2012 : 17:16 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 Edwardzie
kapitan to Rosjanin
07 grudzień 2012 : 17:28 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-1 mk
tam był mój teść................ był wspaniałym człówiekiem.......
07 grudzień 2012 : 18:37 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 mk
tam był mój teść......... był wspaniałym człowiekiem...............
07 grudzień 2012 : 18:38 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+1 dragon
Niewazne kto zwinil szkoda chlopakow.Z drugiej strony to wina armatorow ktorzy ze wzgledow oszczednosci obcinaja liczbe zalogi brak marynarzy na oku to normalka ostatnio nawet redukuja oficerow na panamxsie brak 3/0f to zenada a papierkologi i inspekcji w portach coraz wiecej
07 grudzień 2012 : 21:58 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 byl na baltic ace
na baltic ace nie ma ucietej zalogi wiec nie gadaj!! Kazdemu oficerowi na wachcie przysluguje marynarz. A czy jest w danej chwili na mostku czy oglada TV lub spi to tylko za pozwoleniem Offa.
08 grudzień 2012 : 03:05 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-7 Do mk-marzena
Cytuję marzena:
tam był mój teść................ był wspaniałym człówiekiem.......

Zawsze jest to czyjś ojciec,brat,syn,mąż,teść etc. więc daruj sobie bo każdy cierpi z powodu ich straty.
08 grudzień 2012 : 12:28 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+5 Błąd ludzki
Andrzej Kościuk. Inspektor ITF: "Większość błędów popełnianych na statkach wynika z przemęczenia. Załogi są drastycznie redukowane - do minimum. Marynarze zmuszani są do pracy w nadgodzinach, a realny czas ich pracy nie jest odnotowywany. Nie mogą odmawiać, bo zostają zwalniani. Skutkiem takich działań oszczędnościowych mogą być błędy człowieka."
08 grudzień 2012 : 13:10 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+5 Wypadki
Jak długo istnieje transport tak długo są i będą wypadki. Nie popadajmy w skrajny pesymizm i działania korygujące bo te znowu spowodują kolejne papierowe konwnecje a życie sprowadzi je do zwiększenia obowiązków matrosów. Oczywiście dla rodzin zmarłych i zaginionych to tragedia, dla gazet kolejny temat na pierwszą stronę, dla użytkowników forum kolejny temat aby prowadzić utarczki słowne i udowadniać swoją wszechwiedzę. Ale życie toczy się dalej. Statki muszą pływać, samoloty latac ale nawet jeżeli w pełni transport zostanie zautomatyzowany przez roboty to i tak na pewnym etapie powstawania musi pojawić się wątek ludzki a ten zawsze niesie ryzyko błedu.
08 grudzień 2012 : 17:02 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 Wypadki — master
ZGADZAM SIE!!!!
08 grudzień 2012 : 23:56 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+2 pływalność tylko 15 min po zderzeniu?
Statki wśrod licznych tomów dokumentacji technicznej posiadają i taki"Stateczność statku w stanie uszkodzonym"-resztę proszę sobie dopowiedzieć.Co do uzgodnień na UKF,to często sprowadza się to do uzgadniania,że nie będzie się przestrzegać prawa-''Prawa Drogi Morskiej''(Colreg),a to już jest nielegalne.Lepiej ,odkurzyć notatki z młodych lat i przewertować Colreg.Dla dobra każdego z nas,dla dobra wszyskich,dla dobra żeglugi.Pozdrawiam
08 grudzień 2012 : 19:47 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+3 TOMKU USTKA BĘDZIE PAMIĘTAŁA O TOBIE
Kochałeś morze a ono zabrało Ciebie na wieczną wachtę.
09 grudzień 2012 : 08:56 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 Tomku spoczywaj w spokoju.
Tomku znaliśmy się od dziecka. Twój kolega Piotr Stę. ETO Ustka
16 grudzień 2012 : 08:18 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+1 Gdzie był stary
Sądząc po godzinie tragedii to zderzenie miało miejsce na wachcie chiefa oficera, statek wyszedł z portu , zdano pilota , marynarze udali się do kabin a stary prawdopodobnie też zwinął się do swojej kabiny , chief oficer po pracy w porcie zmęczony wchodzi na wachtę, na tak ruchliwym akwenie, stary mógłby zostać na strychu i wspomóc chiefa ale oni przeważnie zwijają żagle i maja wszystko gdzieś ( nie wszyscy) .Generalnie ujmując jest ciężko wszędzie, nie ma atmosfery na statkach , armatorzy redukują załogi (marynarzy, motorzystów) nawet niektórzy kombinują o likwidacji elektryków(powodzenia!!!!!) , inwigilacja marynarzy ,ocenianie przez pana kapitana i przez chiefa w maszynie tj.katastrofa która będzie objawiać się takimi zdarzeniami jak to pod Rotterdamem.
09 grudzień 2012 : 09:17 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-5 RUTYNA OFICERA POKŁADOWEGO !!!!!!
Rutyna i brak myślenia Oficera Pokładowego doprowadziły do takiej tragedii. Czy BARAN nie wie że na morzu manewr ZAWSZE robi się na PRAWĄ BURTĘ
09 grudzień 2012 : 09:49 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 Rytyna
Jak zwykle baran ograniczony mechanik rutynowo podejmuje działanie.A na mostku rutynowo się nie da!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
09 grudzień 2012 : 13:19 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 Co się nie da ????
Masterku albo Oesie co się nie da???? jeśli się ma mózg a nie wydmuszkę to każdą sytuację można przewidzieć.
16 grudzień 2012 : 08:20 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 bk
dobrze ze takie barany jak kazik siedza gleboko w piwnicy, taka glupote trzeba trzymac w smarach i zezach
12 grudzień 2012 : 14:55 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-4 NAJWAŻNIEJSZE ABY MUZYCZKA I FILMIKI BYŁY NA MOSTKU
Te ĆWOKI na mostku nie mają bladego pojęcia o technice. Popieram C/Eng Kazia w opini.
Tylko co to zmieni skoro przez tak niedouczonego giną ludzie.
09 grudzień 2012 : 09:53 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+2 Taa...
Nie troluj chłopie... Idź na onet, wp czy jakieś inne trójmiasto. Tam możesz rozwinąć skrzydła. Poziom adewkwatny.
09 grudzień 2012 : 12:16 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-2 ubodło Pana co
ludzie morza piszą to co sądzą o pracy oficerków pokładowych.
Powiem tylko jedno jesteście dziś jak kierowcy tirów. bez ogólnej wiedzy.
Tylko szpan a inteligencji i wiedzy zawodowej brak.
Za błędy się płaci. Na was polega cała załoga, która o każdej porze dnia jest na stanowiskach to w maszynie to po wachtach w swoich kabinach.
Zawinił nawigator bo albo grał sobie na kompie albo ...... dłubał w nosie,
09 grudzień 2012 : 13:41 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+2 Ludzie morza to tylko maszyna???
Nie wypowiadam się o kwalifikacjach czy ich braku w dziale maszynowym bo to nie moja brocha. A że to pokład prowadzi statek i odpowiada za błędy nawigacyjne i za zawinione wypadki to juz taka specyfika tego zawodu. W szkole morskiej wybór specjalizacji jest absolutnie dowolny. Z tego też powodu raczej bawią mnie te wzajemne międzydziałowe animozje. A postępujące ubożenie wiedzy zawodowej to powszechny problem dzisiaj, zarówno jak na jak i pod pokładem.
09 grudzień 2012 : 14:24 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+1 Ludzie morza to tylko maszyna???
Poprawka do mojej wcześniejszej wypowiedzi z 15:24. Te animozje to mnie BAWIŁY kiedyś na studiach. Obecnie to mnie martwią. Ale nie wszyscy dorastają.
09 grudzień 2012 : 14:32 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-7 Nawigatorze pozostał Tobie tylko sznur,,,,,,,,,,
I to dobrze nasmarowany
09 grudzień 2012 : 09:58 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-6 BOCIAN TRAFI DO DOMU BEZ MAP I URZĄDZEŃ
A Szanowny Pan NAWIGATOR po ,, skróconym kursie szybkiego zbierania czereśni " bo takie są nie potrafi.
Ciągła walka kto jest mądrzejszy mechanik czy bocian ( nawigator )
Powiem krótko mechanik znajdzie pracę a bocian .........
Pozdrawiam niedouczonych bocianów.
09 grudzień 2012 : 13:35 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+1 Po staremu
Jak ja uwielbiam te ciągłe szczekanie na siebie. Dobrze, że pływam z mieszaną załogą. Maksymalnie 3 sztuki z jednej narodowości.
09 grudzień 2012 : 14:04 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 Wspolczucia 1
Takie przepychanki byly od zawsze i Wszyscy wiedza, ze woda sie z olejem sie nie miesza...
Ale wystarczylo by bez obrazania kolegow po fachu, bo Was tutaj na forum nikt od 'smarow' nie wyzywa... A pracujemy razem i nic tego nie zmieni...
Ale zeby tutaj Panu odbic pileczke Panie C/E to czy wie Pan, co robil C/E w czasach, kiedy jeszcze na statkach nie bylo silnikow...
Ano wybijal rytm do wioslowania na bebnach...
A reszta mechanikow jak juz sie Pan sam pewnie domyslil wioslowala...
A nawigator...robil to co zawsze...tyle, ze nie mial tak zaawansowanej elektroniki, ale tez i natezenia ruchu takiego nie bylo...
09 grudzień 2012 : 22:08 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+2 Wspolczucia 2
A z ta praca to bym sie az tak nie madrowal, bo jezeli tak dalej bedzie szla technika do przodu, to Was tez nie bedzie potrzeba...
Bedzie wpadal tylko serwis na statek i tyle...
I powie Pan, ze wtedy bedziecie serwisantami...i owszem, ale na pewno nie wszyscy...
kazdy jest do zastapienia...
A odnosnie moich refleksji co do tej kolizji, to przyczyna zlej oceny sytuacji moglo byc (ale to oczywiscie zostanie stwierdzone po sledztwie) zbyt nadmierne zaufanie do urzadzen i chociazby uzywanie predkosci w ARPA z GPSu, zamiast LOGu, co przy duzych silach pradu / wiatru i spowodowanego tym znosu moglo doprowadzic do duzych bledow w kalkulowanej przez ARPA CPA...
Oczywiscie wazne, zeby LOG byl sprawny i dobrze skalibrowany...
09 grudzień 2012 : 22:10 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 Wspolczucia 3
Taki sam wplyw moze miec tez GYRO, jezeli ma duzy error...
Co w tym przypadku moglo zmylic mniej doswiadczonego oficera...chociaz i niejeden stary wilk morski daje za przeproszeniem 'ciala', bo w dzisiejszych czasach wielu ludzi jezdzi na tzw "zderzak", a podejrzewam, ze kazdy z wieloletnim doswiadczeniem ma cos na sumieniu, tak samo jak kierowca samochodu po wielu latach jezdzenia na pewno mial przynajmniej jedna sytuacje, gdzie "bylo po prostu o maly wlos" od nieszczescia.
Dlatego nie oceniajmy i jedynie co mozemy dziekowac Bogu za to, ze nas tam nie bylo...
Mozemy wyciagnac tez wnioski, zeby nie ufac nadmiernie wskazaniom sprzetu
i zawsze lepiej minac sie dlaej anizeli za blisko...
A odnosnie uzycia predkosci z LOGU, czy GPSu w arpie, to koledzy po fachu pamietajmy, ze statki plywaja po wodzie, a nie po dnie...
09 grudzień 2012 : 22:12 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 Wspolczucia 4
Bo ostatnio nawet mialem ostre nieporozumienie odnosnie tego wlasnie z kolega,
ktory jest C/O.
A jakby ktos mial co do tego watpliwosci, to zachecam do poczytania 'Bridge Procedures Guide'.
Jedyne co moge powiedziec na zakonczenie, to ze wspolczuje rodzinom,
bo nasi koledzy po fachu odeszli na wieczna wachte i im juz nic nie zaszkodzi,
a ich rodziny zostana pozostawione same sobie, a sami wiemy jak to wyglada na prawde w dzisiejszych czasach i nie jest latwo...
W wiekszosci przypadkow zony i dzieci beda mialy juz zwichniete zycie...
09 grudzień 2012 : 22:13 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 WIDAĆ ILU BEZROBOTNYCH BOCIANÓW SIEDZI W DOMU I ,,GŁOSUJE'' NA TEMATY
Wszystkie najeżdżające na NAWIGATORÓW opinie są dołowane przez BOCIANÓW.
18 luty 2013 : 18:00 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-3 CZYBOCIAN TO KSYWA OFICERKÓW POKŁADOWYCH ???
Pytam bo nie wiem.
Ale zgadzam się z tym że nawet taki ptaszek wie jak i gdzie lecieć.
10 grudzień 2012 : 00:47 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+1 To nie miejsce dla gimbusa.
Idź spać bo rano do szkoły.
10 grudzień 2012 : 01:33 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-1 Ta katastrofa!
A co z systemami antykolizyjnymi na obu statkach? Były zainstalowane i działały, czy nie?
10 grudzień 2012 : 10:35 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś