Gotowy jest drewniany zład, czyli szkielet konstrukcyjny kadłuba, dwumasztowego żaglowca Generał Zaruski, będącego własnością miasta Gdańska. Szkutnicy z puckiej firmy Complex Jacht, którzy od grudnia ubiegłego roku odbudowują dwumasztowiec na terenie Gdańskiej Stoczni „Remontowa" SA, montują już klepki poszycia. Wykonują też drewniane omasztowanie żaglowca. Tymczasem Miłosz Wierzchowski, prezes Fundacji Kompania Morska w Gdyni, twierdzi, że sposób odbudowy Generała Zaruskiego narusza jego wartości historyczne i wymaga korekt.
Rewitalizację żaglowca, któremu jeszcze dwa lata temu groziła zagłada, koordynuje Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Gdańsku, będący jego armatorem. MOSiR wspiera od 2008 roku Operacyjna Rada Techniczna odbudowy, złożona m.in. ze znanych żeglarzy i konstruktorów. Z radą współpracował od początku także prezes Wierzchowski. Prace szkutnicze mają zakończyć się w kwietniu 2011 roku. W kolejnych miesiącach wykonane zostaną siłownia i zabudowa pomieszczeń, a potem nastąpi wyposażanie żaglowca.
Prezes Wierzchowski deklaruje, że jego celem nie jest zablokowanie odbudowy Generała Zaruskiego, a zwrócenie uwagi opinii publicznej na nieprawidłowości, jakie - jego zdaniem - występują w trakcie realizacji projektu „Gdańsk ratuje żaglowiec". Chodzi mu o brak analiz historycznych i nadzoru czy choćby konsultacji z historykami techniki oraz niepowołanie rady historycznej, opiniującej rozwiązania projektowe i wykonawcze. Według niego, mające rozpocząć się układanie klepek pokładu jest ostatnim, uzasadnionym ekonomicznie momentem na wniesienie do projektu poprawek, przywracających historyczny wygląd żaglowca, a konkretnie - nadbudówkom, których pierwotną liczbę, formy i umiejscowienie zmieniono.
Prezes Wierzchowski przypomina, że latem ubiegłego roku był członkiem Operacyjnej Rady Technicznej, ale zrezygnował z udziału w jej pracach. Powodem tej decyzji był brak akceptacji planu działania Komisji ds. Marketingu, którą kierował. Zadeklarował jednak kontynuację współpracy poprzez Fundację Kompania Morska. Tym bardziej że dotarł w Szwecji do oryginalnych, przedwojennych planów Generała Zaruskiego i jego bliźniaczego żaglowca Kaparen, zbudowanych w tym samym warsztacie szkutniczym B. Lunda w Ekenas. Wykonawca projektu odbudowy, którego opracowanie zlecił MOSiR, nie uwzględnił ich, co naruszyło realia historyczne, np. zmieniono układ osprzętu żaglowego i technologię wykonania drewnianego omasztowanie (maszty klejone zamiast pełnych). Natomiast posłużył się planami opracowanym w 1953 roku, gdy żaglowiec przechodził remont.
- MOSiR udostępnił swój projekt naszej fundacji dopiero w październiku 2009 roku - zaznacza prezes Wierzchowski. - Nawet jego pobieżna analiza pozwalała stwierdzić, że odbiega on od dokumentacji historycznej i założeń eksploatacyjnych, wypracowanych w 2008 roku. W grudniu ubiegłego roku była gotowa moja pełna analiza różnic pomiędzy projektem realizowanym a historycznym. Przekazaliśmy ją MOSiR, Centralnemu Muzeum Morskiemu w Gdańsku, prezydentowi Gdańska i służbom ochrony zabytków oraz umieściliśmy na stronie internetowej fundacji: www.marine-company.eu.
Wobec braku jakiejkolwiek reakcji, w styczniu 2010 roku spotkałem się z Tomaszem Mertą, wiceministrem kultury i dziedzictwa narodowego, co nic nie zmieniło. - dodał Wierzchowski.
W lutym 2010 fundacja zorganizowała spotanie ekspertów krajowych i zagranicznych, wśród których byli Per - Inge Lindqvist, przewodniczący Komisji Kultury European Maritime Haritage, i Anders Berg, honorowy prezydent European Maritime Haritage, którzy ustosunkowali się do różnic w obu projektach. Wypracowano kompromisowe rozwiązania, uwzględniające wymogi bezpiecznej eksploatacji i wartości historyczne żaglowca.
- Pan Wierzchowski, występujący w imieniu fundacji, ostatni raz oglądał w stoczni kadłub Generała Zaruskiego wiosną ubiegłego roku i nie orientuje się w zakresie oraz w postępie robót szkutniczych - mówi Leszek Paszkowski, dyrektor MOSiR w Gdańsku. - Żaglowiec jest odbudowywany zgodnie z jego historycznym kształtem, a odstępstwa zgodne są z Kartą Barcelońską, będącą europejską regulacją prawną, dotyczącą zachowania i konserwacji zabytkowych łodzi i statków. Karta dopuszcza zmiany, gdy chodzi o nowoczesne wyposażenie kuchenne, sanitarne, nawigacyjne czy ratownicze.
Według dyrektora Paszkowskiego, oryginalna dokumentacja techniczna Generała Zaruskiego, sporządzona w okresie międzywojennym w Szwecji, nie istnieje. Plany odbudowy żaglowca opracowano w oparciu o kopie szczątkowej dokumentacji, udostępnione przez pana Wierzchowskiego i obszerną dokumentację z 1953 roku, dostarczoną przez Polski Rejestr Statków. Źródłem danych technicznych jest sam kadłub dwumasztowca, bo wszystkie uszkodzone elementy konstrukcyjne wymienia się na nowe. Są one wykonane z tego samego materiału, z drewna dębowego i sosnowego i mają identyczne wymiary. Elementów tych nie łączone śrubami stalowymi, ocynkowanymi, jakie stosowano niegdyś, a nierdzewnymi, praktycznie niezniszczalnymi.
Krzysztof Dębski, koordynator projektu z MOSiR, podkreślił, że o prawidłowości odbudowy Generała Zaruskiego wypowiadały się autorytety, w tym te, na które powołuje się prezes Wierzchowski. Prezydent Berg wielokrotnie był w stoczni i chwalił prace szkutników oraz sam sposób odbudowy. Przewodniczący Lindqvist nie ukrywał, że dostarczone przez prezesa Wierzchowskiego dokumenty nie są wystarczające, żeby dokonać jednoznacznej oceny odbudowy. Prof. Andrzej Lerch, kierownik Pracowni Architektury Okrętów Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku, zaznaczył, że jeżeli żaglowiec ma pływać z młodzieżą, to układ funkcjonalny wnętrz, wraz ze standardem zarówno higienicznym, jak i estetycznym, powinien być uwspółcześniony. Kadłub należy pozostawić w stanie, w jakim zachował się do dziś. Nie ma też powodu, aby przywrócić układ funkcjonalny pomieszczeń oraz liczbę i wielkość nadbudówek z okresu budowy żaglowca w Szwecji.
Jacek Sieński{jathumbnail off}
Stocznie, Statki
Spór o... Zaruskiego
18 listopada 2010 |
Źródło:
