Nie ma już śladu po stoczniowym budynku "małej hali" przy ul. Marynarki Polskiej w Gdańsku. Wraz z nim, zniknął mural przedstawiający gdańskich robotników, który namalował Rafał Roskowiński.
Zniszczeniu uległy także napisy wykonane przez stoczniowców w czasie strajków. Gdańszczanie już nigdy nie przeczytają na murze hasła "Stocznia była jest i będzie, a Kaczmarek na psy zejdzie".
- Zrobienie zdjęć i udokumentowanie malunków oraz napisów to nie był nasz obowiązek - tłumaczą zgodnie właściciel terenu, gdański magistrat, oraz Urząd Wojewódzki.
Nie zachowała się więc żadna solidna dokumentacja fotograficzna tych historycznych budynków. - Gdybyśmy chcieli fotografować takie miejsca, musielibyśmy robić zdjęcia każdemu starszemu obiektowi przeznaczonemu do rozbiórki -
uważa Michał Piotrowski z biura prasowego Urzędu Miejskiego w Gdańsku. - Napisy są na autentycznych fotografiach ze strajków. Czy na tych zrobionych dziś nabrałyby jakiegoś dodatkowego znaczenia? - pyta.
Pozwolenie na rozbiórkę wydał 21 października 2008 r. Urząd Wojewódzki. - Przed rozbiórką nie zrobiliśmy fotografii murali ani napisów. Co prawda, do wniosku były dołączone zdjęcia wykonane w sierpniu, ale nie skupiały się one na hasłach i malunkach. To sześć dość niewyraźnych, czarnobiałych ujęć budynków - wyjaśnia Roman Nowak, rzecznik prasowy wojewody pomorskiego.
O udokumentowanie stoczniowych budynków nie zadbał również właściciel, firma Drewnica Develompent. - W naszych dokumentach mamy dwa zdjęcia hal. Przed rozpoczęciem prac wystąpiliśmy o pozwolenie na rozbiórkę, wszystko odbyło się zgodnie z prawem - przekonuje Krzysztof Sobolewski, prezes zarządu spółki Drewnica Development.
O rozbiórce nie poinformowano autora muralu, Rafała Roskowińskiego.
Magdalena Sapkowska{jathumbnail off}
Stocznie, Statki
Nie ma winnych zniszczenia historycznych murali ze stoczni
25 sierpnia 2010 |
Źródło:
