Kilkadziesiąt miejsc pracy dla spawaczy i monterów, na czas określony. To jedyna konkretna propozycja zatrudnienia dla pozostających bez pracy stoczniowców z Gdyni. Pracodawcy nie zostawiają suchej nitki na programie pomocy stoczniowcom.
Z inicjatywy wojewody pomorskiego Romana Zaborowskiego w Pomorskim Urzędzie Wojewódzkim zorganizowano spotkanie z udziałem pracodawców, przedstawicieli urzędów pracy oraz firmy DGA (zajmującej się organizowaniem szkoleń i poszukiwaniem pracy dla zwalnianych stoczniowców). Miało ono służyć udzielenia skuteczniejszej pomocy zwalnianym pracownikom Stoczni Gdynia.
Efekty tego spotkania są jednak bardzo mizerne.
Konkretne stanowiska i miejsca pracy zaoferował jedynie Ryszard Trykosko, prezes spółki BIEG 2012. Zapowiedział on, że już wkrótce konieczne będzie stworzenie stanowisk pracy dla monterów. Wytwarzane obecnie w Słowacji elementy konstrukcji stalowych stadionu Baltic Arena składane będą bowiem w Gdańsku.
- W drugiej lub trzeciej dekadzie stycznia możliwe będzie więc zatrudnienie na czas określony kilkudziesięciu osób - zapowiedział Trykosko.
Pomoc zaoferowała także Agencja Rozwoju Przemysłu. Chce ona stworzyć branżową agencję pracy.
- Branżowa Agencja Pracy miałaby wspierać bezrobotnych w podejmowaniu działalności gospodarczej oraz służyć pomocą przy załatwianiu urzędowych formalności - mówił Zbigniew Mularzuk, dyrektor departamentu organizacji i zarządzania ARP. - Doradcy służyliby również pomocą w pozyskiwaniu pracy sezonowej.
Tymczasem, jak twierdzą przedstawiciele DGA, stoczniowcy nie garną się do szukania pracy.
- Do 30 sierpnia każdy z nich myślał, że znajdzie się inwestor, który kupi Stocznię Gdynia i wszyscy spokojnie wrócą do pracy - mówił Andrzej Głowacki, prezes zarządu DGA SA.
Małe zainteresowanie wśród stoczniowców wywołały nie tylko oferty pracy przedstawiane przez DGA, ale i programy pomocowe organizowane przez Izbę Rzemieślniczą Małych i Średnich Przedsiębiorstw, Gdańską Fundację Przedsiębiorczości i Pomorską Specjalną Strefą Ekonomiczną.
- Do początku listopada zainteresowało się jedynie 37 osób, dopiero niedawno ta liczba wzrosła do 120 - mówi Dariusz Gobis, dyrektor IRMiŚP.
Wszystkie działania rządu, ARP i DGA ostro skrytykował Jan Zarębski, przewodniczący Gdańskiego Związku Pracodawców.
- Rząd niepotrzebnie tworzy kolejne byty biurokratyczne zaangażowane w pomoc zwalnianym. Samo skończenie kursu nie załatwi nikomu pracy. Jesteśmy teraz świadkami dramatycznej sytuacji, którą stworzyło państwo polskie - mówił Zarębski.
Jak stwierdził Zarębski działania Agencji Rozwoju Przemysłu to całkowite nieporozumienia. - Nie daj Boże, aby dalej pomagała stoczniowcom. Muszę się przyznać, że ani ja jako pracodawca, ani stoczniowcy prawdopodobnie nie rozumieją jak Agencja ma zamiar pomagać.
Robert Kiewlicz{jathumbnail off}
Stocznie, Statki
Stoczniowcy zbudują stadion w Letnicy (o ile będą chcieli)
03 grudnia 2009 |
Źródło:
