
autor zdjęcia: Piotr Wittman
źródło: Fotorzepa
Związkowcy ze Stoczni Gdynia i Szczecin chcą spotkać się pojutrze z ministrem skarbu Aleksandrem Gradem, który w piątek, wraz z zaproszeniem na spotkanie, przesłał im pismo ze stanem zaawansowania prac nad projektem sprzedaży majątku.
- Potrzebujemy wyjaśnienia, jaka jest obecnie sytuacja stoczni – powiedział Dariusz Adamski, przewodniczący stoczniowej „Solidarności”. Chodzi zwłaszcza o to, że inwestor podejmuje działania mające na celu jak najszybsze uruchomienie produkcji statków. - Jesteśmy ciekawi co to za prace, bo tutaj w stoczni nic się nie dzieje i nikogo nie ma.
Związkowcy chcą, by Jan Ruurd de Jonie, prezes Polskich Stoczni potwierdził, że transakcja zostanie sfinalizowana, a inwestor wystąpił jedynie o dodatkowy audyt.
Premier uspokaja
Premier Donald Tusk uważa, że katarski inwestor nie wycofa się z zakupu stoczni w Gdyni i Szczecinie. Jego zdaniem, nawet gdyby do tego doszło, to można ponownie ogłosić sprzedaż obu stoczni.
- Niezależnie od tego, co się stanie z zainteresowaniem tego funduszu, to nie można mówić o klęsce. Została rozstrzygnięta procedura sprzedaży, jest wadium. Jeśliby się okazało, że inwestor stracił z różnych powodów zainteresowanie stoczniami, to będziemy podejmowali na nowo próbę sprzedaży ich majątku - powiedział Tusk podczas briefingu na gdańskim lotnisku w Rębiechowie. - Wszystkie zapewnienia płynące ze strony naszych partnerów katarskich brzmią dość uspokajająco. To nie jest tak, że stracili zainteresowanie - dodał.
Tusk podkreślił, że polska strona nie jest też bezradna wobec inwestora. Dodał, że współpraca z Katarem ma nie tylko dotyczyć zakupu gazu z tego kraju, ale także dużych inwestycji w inne gałęzie polskiego przemysłu.
- Umówiliśmy się na wieloletnią strategiczną współpracę, na bardzo duże inwestycje w Polsce. To jest chwila próby dla obu stron, dlatego jestem dość spokojny jeśli chodzi o finał tej sprawy - wyjaśnia premier.
eww , ksta
Czytaj więcej w "Rzeczpospolitej"{jathumbnail off}
