Ciężka atmosfera przed jutrzejszą wizytą unijnej komisarz ds. konkurencji w Trójmieście. Neelie Kroes nie ma co liczyć na gorące powitanie, gdyż to jej decyzja spowodowała zwrot pomocy publicznej przez stocznie w Gdyni i Szczecinie i - w konsekwencji - upadłość obu zakładów.
"Solidarność" Stoczni Gdynia bojkotuje spotkanie z Kroes. Będą w nim uczestniczyć prawdopodobnie jedynie trzy osoby z niewielkiego Wolnego Związku Zawodowego Pracowników Gospodarki Morskiej. Pokażą jej stocznię.
- Zobaczy puste ulice, zgliszcza. A kiedyś to było niemal drugie miasto - mówi wiceprzewodniczący związku Jarosław Albrecht. O wiele bardziej zależy mu na rozmowie z nowym inwestorem. - O jego intencjach, celach i liczbie ludzi, którą chce zatrudnić - dodaje.
Stoczniowcy z Gdańska wciąż czekają na to, czy Bruksela zaakceptuje plan restrukturyzacji ich zakładu. Dlatego ta wizyta ma dla nich duże znaczenie.
- To będzie taki rachunek sumienia z panią Kroes. Ja wiem, co mi mówiła, również w cztery oczy, że nie skrzywdzi stoczniowców. Zobaczymy, czy powtórzy to samo - mówi wiceszef stoczniowej "Solidarności" Karol Guzikiewicz. - Mamy nadzieję, że ten przyjazd to nie tylko kurtuazja, ale że dyskusja jest jeszcze możliwa - dodaje.
Łukasz Konarski, TOK FM{jathumbnail off}
Stocznie, Statki
Stoczniowcy o Kroes: Pokażemy jej zgliszcza
10 lipca 2009 |
