
Jednostka może przewozić 6600 samochodów osobowych, jest wyposażona w nowoczesny system nawigacyjny, w tym czarną skrzynkę odpowiedzialną za rejestrację danych z podróży.
- Była to smutna i przygnębiająca uroczystość, można powiedzieć, że wypiliśmy pożegnalnego szampana - powiedział Jan Gumiński, przewodniczący Wolnego Związku Zawodowego Pracowników Gospodarki Morskiej w stoczni. - Teraz czekamy na spotkanie z inwestorem.
Wczoraj resort spraw wewnętrznych wydał zgodę na sprzedaż nieruchomości stoczniowych funduszowi Stichting Particulier Fonds Greenrights, który w imieniu funduszu United International Trust za ponad 300 mln zł przejął większość stoczniowego majątku w majowych przetargach. Decyzja pozwoli na podpisanie ostatecznych umów przeniesienia własności. Jak się dowiedzieliśmy, ma to nastąpić w poniedziałek.
Inwestor zarejestrował już w Polsce spółkę Polskie Stocznie, która według zapewnień ma kontynuować produkcję statków.
- Na razie wiemy, że nic nie wiemy - powiedział Gumiński. - Mamy nadzieję, że w najbliższych dniach poznamy przyszłość firmy i naszą.
Minister skarbu Aleksander Grad zapewniał wcześniej, że w końcu czerwca inwestor ujawni swoje plany wobec stoczni.
Stocznia Gdynia została zlikwidowana na mocy specustawy kompensacyjnej. Wpływy ze sprzedaży majątku mają pokryć długi stoczni wobec kontrahentów. W poniedziałek Sąd Najwyższy Wielkiej Brytanii uznał postępowanie kompensacyjne za postać postępowania upadłościowego. Tym samym wyprodukowane przez stocznie i przekazane armatorom statki nie mogą być zaaresztowane przez kontrahentów zagranicznych za długi stoczni.
- Statki na świecie budowane są na prawie angielskim - powiedziała Roma Sarzyńska-Przeciechowska, rzecznik prasowy Agencji Rozwoju Przemysłu. - Niedawno pojawiła się możliwość prawna uznania tej ustawy przez sąd w Anglii i zarządca kompensacji z niej skorzystał dla bezpieczeństwa armatorów.
Jacek Klein{jathumbnail off}
