Odszkodowania za utratę pracy sięgające 60 tys. zł to za mało - uważają stoczniowcy i domagają się odpraw. Jeden ze stoczniowców ma już sądowy nakaz zapłaty prawie 20 tys. zł.
Stoczniowcy tracący pracę w stoczniach w Szczecinie i Gdyni dzięki ustawie stoczniowej dostają w zależności od stażu pracy od 20 do 60 tys. zł netto. - Oprócz odszkodowań należą nam się także odprawy, bo zakład jest likwidowany nie z winy pracowników - twierdzi Zdzisław Kołodziejczyk, przewodniczący związku zawodowego "Stoczniowiec" w Stoczni Szczecińskiej Nowa.
Związkowcy ze Szczecina wynajęli dwie kancelarie prawne. - Wniosłem już kilka pozwów, czekam na wyznaczenie przez sąd terminów rozpraw - mówi mecenas Włodzimierz Łyczywek. - Dla mnie sprawa jest oczywista. W ustawie stoczniowej nie wyłącza się uprawnień do otrzymania odpraw z tytułu zwolnień grupowych. A przecież z takimi mamy w stoczniach do czynienia.
Jeden ze stoczniowców ze Szczecina sam skierował pozew do sądu pracy. I w piątek dostarczył firmie "nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym". Stocznia Szczecińska w ciągu dwóch tygodni powinna mu zapłacić prawie 20 tys. zł.
Tyle że "nakaz zapłaty" to tylko procedura sądowa, która faktycznie rozpoczyna sprawę, jeśli jedna ze stron wniesie od niego sprzeciw. - Prawnicy już sprzeciw przygotowują - mówi Roma Sarzyńska, rzeczniczka Agencji Rozwoju Przemysłu.
ARP twierdzi, że skoro stoczniowcy dzięki specustawie przystąpili do Programu Dobrowolnych Odejść, otrzymują odszkodowania i odchodzą za porozumieniem stron, więc odprawy im nie przysługują.
Według wyliczeń związkowców odprawy dla 4 tys. stoczniowców ze Szczecina wyniosłyby około 30 mln zł, a w przypadku Gdyni - 70 mln zł. Stocznia jest niewypłacalna, więc musiałby za to zapłacić Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych.
akr{jathumbnail off}
Stocznie, Statki
Stoczniowcy sądzą się o odprawy
19 maja 2009 |
