
Fot. Kamil Gozdan / AG
W piątek zwolniona została ostatnia grupa z liczącej 5,2 tys. osób załogi Stoczni Gdynia. Tylko około tysiąca z nich, i to tylko przez około trzy tygodnie, będzie miało co robić - do zakończenia pozostał jeszcze ostatni z powstających w stoczni samochodowców. Reszta nie ma pracy.
Zgodnie z tzw. specustawą stoczniową, państwo zapewnić ma zwalnianym pracownikom „miękkie lądowanie”. Składa się na to kilka elementów: • odszkodowanie za utratę pracy (od 20 do 60 tys. zł, w zależności od stażu) • konsultacje z doradcą zawodowy, • szkolenia w celu nabycia nowych umiejętności • wyszukiwanie odpowiednich ofert pracy, • zasiłek w wysokości ok. 1,8 tys. zł na rękę (do czasu znalezienie pracy, nie dłużej niż 6 miesięcy).
Zgodnie z tzw. specustawą stoczniową, państwo zapewnić ma zwalnianym pracownikom: • odszkodowania i zasiłki do czasu znalezienia nowej pracy • szkolenia w celu nabycia nowych umiejętności • wyszukiwanie odpowiednich ofert.
Za szkolenia i pośrednictwo pracy dla stoczniowców, odpowiada poznańska firma konsultingowa DGA, która realizuje kontrakt wart ok. 48 mln zł.
- Szkolenia rozpoczęło już teraz 117 osób, kolejnych 596 stoczniowców rozpocznie zajęcia w czerwcu - mówi Łukasz Czajka, menedżer z firmy DGA. - Potem przeszkolone zostaną kolejne grupy. Mamy środki na to, by szkolenia zaoferować wszystkim pracownikom.
Oprócz szkoleń, firma DGA zajmuje się też wyszukiwaniem ofert, które będą przedstawiane stoczniowcom. Już teraz dla robotników z Gdyni i Szczecina czeka około pół tysiąc propozycji. Pracownicy DGA nieoficjalnie mówią, że być może część ze stoczniowców znajdzie pracę przy budowie stadionu Baltic Areny.
- O bycie podwykonawcą w czasie tej inwestycji stara się jedna ze stoczniowych spółek. Jeśli otrzyma kontrakt, pracę znajdzie co najmniej kilkudziesięciu pracowników - mówi jeden z pracowników DGA.
Ryszard Trykosko, prezes spółki BIEG 2012: - Bardzo nam zależy, by w inwestycji uczestniczyły lokalne firmy. Częściowo już się to udało - podwykonawcą głównego wykonawcy, czyli konsorcjum firm Alpine Bau i Hydrobudowa został pomorski Wakoz. Mam nadzieję, że podobnie będzie w przypadku konstrukcji stalowych, których do budowy stadionu potrzebować będziemy aż 6,5 tysiąca ton.
- Tak naprawdę stadion niewiele zmieni - uważa jeden ze zwolnionych spawaczy. - Dla nas najważniejszy jest inwestor. Jeśli to, co mówią politycy okaże się prawdą, przynajmniej część z nas wróci do stoczni i będzie robiła to, co już potrafi robić najlepiej, czyli budować statki.
Konkretnych informacji o inwestorze, który za prawie 300 mln zł kupił główne składniki stoczniowego majątku, na razie jednak brak.
Proces szkoleń i wyszukiwania pracy dla zwolnionych stoczniowców trwać będzie do czerwca 2010 r. Na przeszkolenie jednego stoczniowca przypada 3,3 tys. zł. Najpopularniejsze kursy: operator koparko-ładowarki, magazynier z obsługą wózka widłowego, magazynier sprzedawca z obsługą kasy fiskalnej, operator wózka widłowego, malarz-piaskarz, monter instalacji wodno-kanalizacyjnych, spawanie metodą TIG 141, prawo jazdy kategorii C oraz C+E, samodzielny księgowy.
Mikołaj Chrzan{jathumbnail off}
