Dzisiaj o godz. 20.15 debata. Będzie merytoryczne starcie na argumenty czy też może pyskówka?
Donald Tusk ma stanąć dziś w szranki ze związkowcami z gdańskiej stoczni. Starcie może być gorące, jeśli w ogóle do niego dojdzie. Związkowcy z Solidarności ostrzegają, że debata może zostać odwołana.
- Z naszej winy do tego nie dojdzie, ale naszym granicznym postulatem jest to, że to my decydujemy, kto ma zasiąść po naszej stronie. Ma to być stoczniowa Solidarność i OPZZ - podkreśla Karol Guzikiewicz, wiceszef stoczniowej Solidarności.
Strona rządowa zaprosiła tymczasem także przedstawicieli Związku Zawodowego Inżynierów i Techników Stoczni Gdańsk oraz Związku Zawodowego "Okrętowiec". Szefowie Solidarności twierdzą, że te związki nie tworzyły komitetu protestacyjnego w obronie stoczni, dlatego nie powinny uczestniczyć w debacie. Oczekują też udziału publiczności, na co nie zgadzają się organizatorzy spotkania.
- Mamy zaproszenie od premiera i stawimy się na debatę, premierowi się nie odmawia - zapowiada Marek Bronk, przewodniczący Związku Zawodowego "Okrętowiec". - Dlaczego Solidarność nas nie chce? Może dlatego, że my na to wszystko patrzymy inaczej. Nam nie są potrzebne demonstracje, nam potrzebna jest praca przy budowie statków i o tym chcemy spokojnie porozmawiać.
- Debata odbędzie się na pewno - twierdzi Paweł Graś, rzecznik prasowy rządu. - Premier zaprosił związkowców na rozmowę, tak jak chcieli.
Pomimo tarć między stroną rządową a związkowcami wszystko wskazuje zatem, że debata dojdzie do skutku.
Żadna ze stron nie odpuści sobie możliwości udziału w tym widowisku - oceniają eksperci. Zapowiada się ostra dyskusja. Kto wyjdzie z niej wygrany?
- Będzie to show premiera Tuska - uważa Norbert Maliszewski, psycholog społeczny z Uniwersytetu Gdańskiego. - Jeżeli nie popełni błędu, już sama debata będzie jego wygraną.
Według Maliszewskiego, premier musi odwołać się do serca i rozumu społeczeństwa. - Będzie marszczył brwi, patrzył z ojcowskim zrozumieniem na wichrzycieli, którzy zmusili go do przeniesienia części obchodów rocznicy 4 czerwca do Krakowa. To poruszy serca widzów - mówi. - Pokaże, że rząd robi wiele dla stoczni, negocjuje z Komisją Europejską w sprawie Stoczni Gdańsk. Wyciągnie asy z rękawa w postaci inwestorów dla stoczni w Gdyni i Szczecinie. To poruszy rozum.
Związkowcy na monolog premierowi nie pozwolą. - Jeśli premier chce rozmawiać na tematy ogólnopolskie lub stoczni w Gdyni i Szczecinie, niech zaprosi przewodniczącego Solidarności Janusza Śniadka i przewodniczącego OPZZ Jana Guza - mówi ostro Guzikiewicz. - Jeśli nie, będziemy rozmawiać tylko o Stoczni Gdańsk. Inne tematy będziemy stanowczo przerywać.
- Związkowcy powinni pokazać się jako rzetelni i merytoryczni. Pod krawatami, bez krzyków i gwizdów - ocenia Maliszewski. - Od czasu do czasu mogą stosować tricki wyprowadzające premiera z równowagi, np. zarzucając, że kłamie. Powinni starać się uzyskać od premiera jakieś zobowiązania na piśmie. Małe są jednak szanse na merytoryczną dyskusję. Stoczniowcy mają przekonanie o słuszności swoich twierdzeń, dlatego nie wydaje im się, że muszą zjednać sobie społeczeństwo - dodaje.
Jak twierdzi Piotr Dominiak, ekonomista z Politechniki Gdańskiej, w takiej atmosferze każdy będzie chciał coś ugrać, ale o merytoryczną dyskusję będzie trudno.
- Debata publiczna zwykle nie jest merytoryczna. Stocznia zostanie potraktowana jako element polityki, a nie podmiot gospodarki - przekonuje Dominiak. - W takiej atmosferze nie rozmawia się o rachunku ekonomicznym. Premier będzie mówił o polityce rządu, nie do stoczniowców, tylko do opinii publicznej. Stoczniowcy wyjdą na stronę roszczeniową, będą mówili o żalach i pretensjach. A publiczność? Publiczność będzie czekała na atrakcje. Tylko czy to pomoże stoczni? - dodaje.
19.30
Na tę godzinę Komitet Obrony Stoczni zaprasza mieszkańców Gdańska pod budynek Politechniki Gdańskiej (ul. Narutowicza 11/12). Członkowie komitetu planują urządzić demonstrację.
20.15
O tej godzinie na dziedzińcu Politechniki Gdańskiej rozpocznie się stoczniowa debata. Będą ją na żywo relacjonowały największe stacje telewizyjne - m.in. TVP, TVN24.
Jacek Klein - NaszeMiasto.pl {jathumbnail off}
Stocznie, Statki
Premier kontra związkowcy
18 maja 2009 |
Źródło:
