Zwarcie posłów Sławomira Nitrasa i Michała Marcinkiewicza z PO ze związkowcami ze Stoczni Szczecińskiej Nowa nie było aż tak ostre, jak poprzednie spotkania. Do konfrontacji w plenerze i potem rozmów w sali obrad rady Szczecina doszło dziś po poniedziałkowej pikiecie działaczy związkowych przed siedzibą biura regionalnego PO w centrum miasta.
Kilkudziesięciu związkowców domagało się przeprosin i wyjaśnień, dlaczego na sobotniej konwencji PO do Parlamentu Europejskiego w Szczecinie obaj posłowie obrażali ich, sugerując, że są lekko nietrzeźwi i zarzucając, że to oni chcą rządzić firmami. Nitras oskarżał ich, że dorabiają się na pensjach związkowych. Związkowcy żądali debaty o stoczni i odpowiedzi, co politycy PO i Nitras zrobili, by ją ratować.
Do spotkania w poniedziałek nie doszło, bo poseł Nitras wybrał się do Warszawy - wieczorem w telewizyjnej „Dwójce " z szefem NSZZ „Solidarność" Januszem Śniadkiem, Władysławem Frasyniukiem i Tadeuszem Cymańskim w audycji Tomasza Lisa dyskutował m.in. o obchodach 20. rocznicy „wolnych” wyborów 4 czerwca po oświadczeniu premiera Donalda Tuska o przenosinach części politycznej planowanych uroczystości z Gdańska do Krakowa oraz kwestii, czy rząd jest jeszcze w stanie porozumieć się ze związkami zawodowymi w obliczu eskalacji konfliktu na tle decyzji o likwidacji polskich stoczni, ostatnich manifestacji i protestów przeciwko polityce rządu PO-PSL.
Na Jasnych Błoniach stawiło się dziś ok. 80 osób: stoczniowi związkowcy, grupka lokalnych działaczy PiS i kilkoro działaczy PO u boku posłów Nitrasa i Marcinkiewicza. Związkowcy przyjęli zaproszenie do dyskusji w pobliskiej sali Rady Miejskiej. Tam pytali Nitrasa, co zrobił, by szczecińska stocznia nie upadła, na jakiej podstawie uważa działalność związków za szkodliwą, skąd wziął - ich zdaniem - kłamliwe dane i używając ich wydaje kłamliwe sądy o związkowcach, dlaczego ich nienawidzi.{jathumbnail off}
Stocznie, Statki
Szczecin: stoczniowo-poselskie spory
13 maja 2009 |
Źródło:
