6 maja Sąd Apelacyjny zdecyduje, co z wyrokiem uniewinniającym byłych prezesów stoczniowego holdingu. W środę prezesi przekonywali, że prokurator "nie grał czysto".
Sąd w ciągu dwóch rozpraw wysłuchał argumentów prokuratora, obrońców oraz siedmiu byłych prezesów stoczni: Krzysztofa Piotrowskiego, Ryszarda Kwidzyńskiego, Grzegorza Huszcza, Zbigniewa Gąsiora, Andrzeja Żarnocha, Arkadiusza Goja i Marka Tałasiewicza. W kwietniu 2008 roku Sąd Okręgowy oczyścił ich z zarzutu działania na szkodę stoczniowego holdingu. Tamten proces ciągnął się ponad trzy lata. W finale okazało się, że nawet powołani przez prokuraturę biegli zmienili front i przyznali rację oskarżonym.
Sąd Okręgowy nie pozostawił na akcie oskarżenia suchej nitki. Prowadząca sprawę poznańska prokuratura zdecydowała się jednak odwołać od wyroku. - Uzasadnienie prokuratora jest wewnętrznie sprzeczne, pomija lub zniekształca najważniejsze okoliczności sprawy - przekonywał w środę w mowie końcowej Andrzej Żarnoch.
- Jeżeli rzeczywistość jest inna, tym gorzej dla rzeczywistości - ocenił stanowisko prokuratury Arkadiusz Goj, przypominając ujawnione przed Sądem Okręgowym korzystne dla prezesów okoliczności.
Marek Tałasiewicz z kolei zauważył, że jako oskarżony o niezachowanie ostrożności przy podpisaniu przez zarząd trzech uchwał nigdy nie usłyszał od prokuratora, na czym konkretnie polegało jego przestępstwo.
Sąd zdecydował, że ze względu na ogrom sprawy (to wciąż największa sprawa gospodarcza w szczecińskim sądownictwie) musi mieć czas do namysłu. Wyrok zapadanie 6 maja o godz. 13.
akr
Czytaj więcej w Gazecie.pl{jathumbnail off}
Stocznie, Statki
Prezesi stoczniowego holdingu czekają na wyrok
30 kwietnia 2009 |
Źródło:
