W maju i czerwcu zakłady HCP Cegielski pracować będą tylko cztery dni w tygodniu - taką propozycję usłyszeli związkowcy miesiąc temu od zarządu. Jednocześnie obniżone zostaną o 20 proc. pensje. Dlaczego związki mogą się zgodzić na takie wyjście? Bo dzięki temu w firmie nie dojdzie do zapowiadanych wcześniej zwolnień grupowych. W marcu zarząd ujawnił, że planuje zwolnić 280 osób, zamrozić pensje i sposób naliczania wynagrodzeń. To miałoby równoważyć skutki kryzysu, który dotknął także poznańską firmę.
Trudna sytuacja w Cegielskim to efekt m.in. kłopotów polskich stoczni. To stamtąd płynęły dotąd największe i najbardziej intratne zamówienia. - Co prawda na ten rok mamy jeszcze zamówienie na 21 silników, ale nie ma pieniędzy na materiały - mówi Tadeusz Pytlak, szef Solidarności w Cegielskim. - Tak naprawdę mamy dziś pracę co najwyżej dla 60 proc. załogi. Reszta mogłaby od razu iść na bruk - dodaje. Solidarność, chcąc zachować obecny poziom zatrudnienia, zgodzi się więc raczej na krótszy tydzień pracy i obniżkę pensji. Podobnie zachowa się OPZZ. - Wszystko jest lepsze od zwolnień grupowych - mówi Zdzisław Stróżyk, szef OPZZ w Cegielskim.
Porozumienia z zarządem nie chce natomiast na takich warunkach najmniejszy związek - Inicjatywa Pracownicza. - Krótszy tydzień pracy? Tak, ale za te same pieniądze. Kilka lat temu już była obniżka płac. Nie po to przez kilka lata walczyliśmy potem o dojście do średniej krajowej, żeby teraz znów zgadzać się na zmniejszenie wynagrodzeń - mówi Marcel Szary, przewodniczący IP.
Obecny zarząd HCP wkrótce kończy swoją kadencję. Rada nadzorcza ogłosiła konkursy na stanowiska nowego prezesa oraz dwóch wiceprezesów. Oferty można składać do 14 maja.
leh
Czytaj więcej w "Gazecie Wyborczej"{jathumbnail off}
Stocznie, Statki
Związki w HCP zgodzą się na skrócenie tygodnia pracy o jeden dzień i obniżenie pensji.
28 kwietnia 2009 |
