
Byt "Remontowej" nie jest zagrożony, problem opcji został rozwiązany.
Fot. Grzegorz Mehring
Środowe informacje o kłopotach Gdańskiej Stoczni Remontowa i odejściu prezesa Piotra Soyki wywołały niepokój wśród pracowników stoczni.
Stoczniowcy obawiają się o swoją przyszłość i miejsca pracy.
- W tej firmie pracował mój ojciec, ja też mam nadzieję, że doczekam tu emerytury - powiedział jeden ze stoczniowców od kilkunastu lat związany z "Remontową". - Dziś jestem wstrząśnięty złymi informacjami. Mam nadzieję, że naprawdę nie jest aż tak źle.
Pojawiły się też słowa krytyczne w stosunku do byłego prezesa.
- Na spotkaniu opłatkowym prezes Soyka mówił, że jeszcze przez wiele lat chce się z nami w takich okolicznościach spotykać, a teraz zostawia firmę i ucieka - dodał inny z pracowników.
- Od jakiegoś czasu dzieje się coraz gorzej - powiedział kolejny pracownik stoczni. - W "Północnej" zwalniają od jakiegoś czasu po kilka osób miesięcznie, aby nie było szumu i nie wyglądało na zwolnienia zbiorowe. Teraz obawiam się, że tak samo będzie w "Remontowej".
Kłopotami GSR zdziwione są też władze województwa.
Wioletta Kakowska, Robert Kiewlicz {jathumbnail off}
