Stocznie, Statki
- Agencja Rozwoju Przemysłu wyliczyła, że Stoczni Szczecińskiej Nowa opłaci się wybudować dodatkowe dwa statki. Ale na decyzję musimy poczekać do piątku - mówi Jacek Kantor, szef Solidarności '80 w stoczni.

Jacek Kantor: Domyślamy się, że sprawa nie idzie w kierunku, który nam odpowiada
Jacek Kantor: Domyślamy się, że sprawa nie idzie w kierunku, który nam odpowiada
Fot. Cezary Aszkiełowicz / AG


Rozmowa z Jackiem Kantorem

Andrzej Kraśnicki jr: Czy dostaliście już odpowiedź na wasz list sprzed dwóch tygodni do premiera z apelem o przedłużenie do końca roku istnienia Stoczni Szczecińskiej Nowa?

Jacek Kantor: Nie mamy żadnej wiążącej odpowiedzi.

Ale z wypowiedzi przedstawicieli Ministerstwa Skarbu Państwa wynika, że nie ma na to szans.

- Analizując to, co można przeczytać w gazetach, domyślamy się, że sprawa nie idzie w tym kierunku, który nam odpowiada.

I co wy na to?

- Czekamy na piątkową radę wierzycieli, która ma podjąć decyzję o tym, co jeszcze stocznia zbuduje do 31 maja. Jest pewna szansa, że zapadnie decyzja o kontynuowaniu budowy dwóch rozpoczętych statków. Z naszych informacji wynika, że Agencja Rozwoju Przemysłu wyliczyła, że te jednostki opłaca się wybudować. Zaniechanie oznaczałoby bowiem konieczność zapłacenia przez Korporację Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych 150 milionów dolarów. To byłby zwrot zaliczek, jakie armatorzy przekazali stoczni na dotychczasowe prace. Co ważne, nie chodzi tu tylko o to, że jak zbudujemy statki, to strata będzie mniejsza. Dzięki mocnemu dolarowi i taniej stali stocznia na tych statkach nawet by zarobiła! Pytanie tylko, co na to rada wierzycieli?

Rada wierzycieli to m.in. prezes ARP, który wyliczył, co się opłaca.

- Owszem, ale nie mamy żadnej gwarancji, że występujący w dwóch rolach prezes sam sobie nie podstawi nogi. Sytuacja jest kuriozalna. Niestety, odnosimy wrażenie, że właściciel nie panuje nad stocznią. Nie mamy więc pewności, co się stanie.

Żeby zbudować oba statki i przekazać je armatorom, potrzebne są dodatkowe trzy miesiące. Stocznia musiałaby działać do września. Minister skarbu mówi jasno: z końcem maja stocznia przestaje istnieć. To może być zapowiedź decyzji: owszem, budować się opłaca, ale niestety nie damy rady.

- Wszystko zależy od operatywności tych, od których zależy los stoczni. Możliwy jest przecież wariant, że budowę będących na ukończeniu statków w czerwcu przejmie spółka celowa powołana przez ARP. W tym wariancie 31 maja Stocznia Szczecińska Nowa przestaje działać, ale stoczniowcy, praktycznie nie przerywając pracy, kończą budowę statków, tylko pod innym szyldem. O kontynuowaniu budowy może też zdecydować syndyk.

Syndyk wejdzie, jeśli okaże się, że na majątek stoczni nie ma chętnych. Bierzecie taki scenariusz pod uwagę?

- Niestety tak. Mostostal na pewno nie udźwignie całej stoczni. Jeśli przygotuje się jakąś pasującą im ofertę, to kupią niewielki kawałek firmy. Ponoć jest wciąż jeszcze norweski Ulstein i jakiś inwestor arabski, ale to nic pewnego. Wejście syndyka to jednak najgorszy scenariusz. Kto w tych czasach będzie chciał kupić majątek pozbawiony ludzi?

Jak oceniacie nowego prezesa Andrzeja Markowskiego?

- Prezes musiał zostać wybrany, bo to wymóg kodeksu handlowego. Ale on już nie ma możliwości, by zmienić bieg historii.

Rozmawiał Andrzej Kraśnicki jr
{jathumbnail off}
1 1 1
Waluta Kupno Sprzedaż
USD 3.6182 3.6912
EUR 4.2232 4.3086
CHF 4.5137 4.6049
GBP 4.8868 4.9856

Newsletter