Tylko sześciu stoczniowców nie złożyło oferty dobrowolnego odejścia ze Stoczni Szczecińskiej Nowa. Pozostali czekają już na wypowiedzenia i pieniądze.
Złożenie oferty dobrowolnego odejścia to warunek otrzymania odszkodowania za utratę pracy w pełnym wymiarze. W zależności od stażu pracy to kwota od 20 do 60 tys zł. Oferty nie złożyło tylko sześciu pracowników. Pięciu z nich odbywa służbę wojskową. To jednak nie powinno być przeszkodą, bo wśród tych, którzy ofertę zdążyli złożyć, też są żołnierze. Jeden z pracowników zrezygnował z odszkodowania dobrowolnie. Według nieoficjalnych informacji to osoba z kierownictwa stoczni od dłuższego czasu przebywająca na zwolnieniu lekarskim. Odszkodowań nie dostanie też zarząd stoczni, który w piątek po południu oddał się do dyspozycji szefa Agencji Rozwoju Przemysłu. Tak zapisane jest w specjalnej, stoczniowej ustawie.
Kiedy stoczniowcy dostaną wypowiedzenia, zależy od tego, jak długo jeszcze będą w stoczni potrzebni. A to z kolei zależy od tego, czy część majątku zostanie wydzierżawiona. Umowa z chętnym (Mostostalem Chojnice) musi być zaakceptowana przez zarządcę kompensacji. Jest nim Bud Bank Leasing. W środę reprezentant zarządcy ma przyjechać do Szczecina. Wizyta jest pilna, bo zarząd stoczni, bez akceptacji swoich poczynań przez zarządcę, jest praktycznie sparaliżowany.
Jeśli do wydzierżawienia majątku nie dojdzie, jeszcze w lutym wypowiedzenia otrzyma około 1,1 tys. z niemal 4 tys. stoczniowców.
akr {jathumbnail off}
Stocznie, Statki
Stoczniowcy czekają na wypowiedzenia
28 stycznia 2009 |
