We wtorek sąd apelacyjny w Gdańsku ostatecznie uwolnił od zarzutów byłych prezesów Stoczni Gdańsk - Bogumiła Banacha i Elżbietę Dudziuk. Prokuratura postawiła im zarzut narażenia przedsiębiorstwa na ogromne straty, które oszacowano na 205 mln zł. Wcześniej za niewinnych uznał byłych prezesów Sąd Rejonowy w Gdańsku. Prokuratura odwołała się jednak od wyroku.
- Wczorajsza decyzja sądu kończy ostatecznie całą sprawę - mówi mec. Paweł Brożek, obrońca oskarżonych. - Prokuraturze nie przysługuje też dalsze odwołanie.
Sprawa w sądzie toczyła się już od kilku lat. Chodziło o to, że przy okazji sprzedaży spółce Synergia 99 terenów postoczniowych (73 hektary) w jej ręce trafiły m.in. pochylnie. W umowie sprzedaży zawarto klauzulę, że jeśli z jakichś powodów stocznia nie będzie mogła korzystać z pochylni, Synergia zapłaci jej 205 mln zł odszkodowania. Tymczasem szef stoczniowej Solidarności Roman Gałęzewski wytropił, że w czerwcu 2000 roku prezes stoczni i jego zastępca zwolnili z tego Synergię, zmieniwszy zapisy tej wcześniejszej umowy.
Proces byłych prezesów SG budził spore zainteresowanie na Pomorzu, szczególnie wśród pracowników stoczni. W trakcie pierwszego postępowania pojawili się na kilku rozprawach. Kilkunastoosobową grupą stoczniowców, zawsze przyodzianych w kaski i związkowe bluzy, regularnie dowodził Karol Guzikiewicz, wiceszef stoczniowej "S".
Robert Kiewlicz {jathumbnail off}
Stocznie, Statki
Byli prezesi stoczni znów uznani za niewinnych
04 lutego 2009 |
Źródło:
