Komisja Europejska zaproponowała w poniedziałek zwiększenie połowów śledzia i szprota na Morzu Bałtyckim na 2027 r. Dopuszczalny limit śledzia centralnego miałby się zwiększyć o 49 proc., a szprota - o 44 proc. Ze względu na zły stan dorsza KE chce dalszego ograniczenia jego przypadkowych połowów.
KE co roku proponuje kwoty połowowe na Bałtyku na podstawie m.in. badań nad stanem poszczególnych gatunków w akwenie i prognoz naukowców. O ostatecznych kwotach decydują ministrowie odpowiedzialni za rybołówstwo z państw członkowskich UE. W tym roku decyzja ma zapaść na posiedzeniu ministrów 26-27 października.
Kwoty ustalane są dla dziesięciu gatunków ryb z Morza Bałtyckiego. Istotne z punktu widzenia Polski są cztery z nich: dorsz wschodni, dorsz zachodni, śledź centralny oraz szprot.
KE zaproponowała zwiększenie w przyszłym roku połowów dla trzech gatunków śledzia, z czego limit na połowy śledzia centralnego ma zostać podniesiony w największym stopniu, bo o 49 proc.
Według KE wielkość stada śledzia centralnego wzrosła, chociaż nadal pozostaje poniżej zrównoważonych poziomów. Prognozowane jest za to uzupełnienie tego gatunku, co spowodowało, że KE zaproponowała zwiększenie limitu połowowego na przyszły rok o prawie połowę. Jednocześnie, by proces odbudowy gatunku był kontynuowany, KE chce utrzymania trzymiesięcznego zakazu połowów śledzia centralnego w okresie tarła na płytkich wodach przybrzeżnych.
Podobnie sytuacja wygląda ze stadem szprota, które po kilku trudnych latach znacznie się zwiększyło i według prognoz będzie dalej rosło. KE zaproponowała więc zwiększenie limitu szprota o 44 proc. oraz zniesienie trzymiesięcznego zakazu połowów w okresie tarła.
Z kolei połowy śledzia z Zatoki Ryskiej mają się zwiększyć o 11 proc., a śledzia botnickiego o 3 proc. KE zaproponowała natomiast dalsze ograniczenie połowów śledzia zachodniego.
Stan dorsza pozostaje zły, dlatego KE podtrzymała obowiązujący od 2020 r. zakaz jego połowu w Morzu Bałtyckim. Dodatkowo, zaproponowane zostały dalsze ograniczenia połowów przypadkowych. W komunikacie czytamy, że ilość dorsza odławianego przez rybaków przez przypadek powinna być dostosowana do liczb zgłoszonych przez poszczególne państwa członkowskie w 2025 r.
Pomimo środków podjętych od 2019 r., kiedy naukowcy po raz pierwszy ostrzegali o złym stanie dorsza, sytuacja nie uległa poprawie - zaznaczyła KE.
Chodzi zarówno o dorsze ze wschodniej, jak i zachodniej części Morza Bałtyckiego.
W ocenie KE sytuacja jest trudna dla rybaków ze względu na degradację różnorodności biologicznej Morza Bałtyckiego, za którą odpowiedzialne są m.in. duże ilości substancji organicznych i wysoki poziom zanieczyszczeń.
Ponadto w opiniach naukowych dostrzega się wpływ błędnego raportowania połowów, bez możliwości jego ilościowego określenia. Błędne raportowanie potencjalnie prowadzi do ukrytego przełowienia - podkreśliła KE.
Z Brukseli Magdalena Cedro
Fot. Sławomir Lewandowski / PortalMorski.pl



