Prawo, polityka

Niedzielne wybory do parlamentu Nowej Kaledonii to jedno z najważniejszych wydarzeń politycznych tego roku w Oceanii - ocenił w rozmowie z PAP prof. Damian Leszczyński z Uniwersytetu Wrocławskiego. W jego opinii wyniki głosowania zdecydują o przyszłości zarówno tego francuskiego terytorium zamorskiego, jak i układzie sił na Pacyfiku.

Głównym ugrupowaniem postulującym pełną niepodległość wyspy jest Front Narodowy i Socjalistyczny Wyzwolenia Kanaków (FLNKS), który w kończącej się kadencji ma 13 mandatów.

Najważniejsze stronnictwo opowiadające się za utrzymaniem ścisłych więzi z metropolią to Lojaliści z tą samą liczbą miejsc. W odchodzącym 54-osobowym Kongresie Nowej Kaledonii zwolennicy pozostania wyspy przy Francji mieli łącznie o dwa mandaty więcej.

- Spośród państw Europy Francja w największym stopniu i w zasadzie jako jedyna realnie liczy się w walce o wpływy na Pacyfiku. Obok Nowej Kaledonii kontroluje też Polinezję Francuską oraz wyspy Wallis i Futuna – podkreślił Leszczyński, który w ramach projektu epistemologii odkryć geograficznych bada pisma podróżników, odkrywców i awanturników z XVI-XIX w.

Naukowiec przypomniał, że podstawą sporu na Nowej Kaledonii jest status wyspy. Rdzenna ludność, Kanakowie, to w większości zwolennicy niepodległości, podczas gdy potomkowie francuskich osadników oraz migranci z innego francuskiego terytorium na Pacyfiku, Wallis i Futuny, są za utrzymaniem status quo.

Rozmówca PAP dodał, że - mimo poważnych trudności gospodarczych i silnych napięć społecznych - wyspa pozostaje czwartą największą gospodarką regionu pod względem PKB w przeliczeniu na mieszkańca: po Australii, Nowej Zelandii i zależnej od USA wyspie Guam.

- Spór toczą przede wszystkim Chiny i USA, ale Ameryki nie powinniśmy traktować z automatu jako reprezentanta Zachodu. Ameryka gra wyłącznie na siebie i w gruncie rzeczy zawsze tak robiła, a polityka prezydenta USA Donalda Trumpa jest tego najlepszą ilustracją - ocenił Leszczyński.

- Każde poważne państwo, a zwłaszcza imperium, ma na uwadze jedynie swoje interesy, a inne prezentowane cele to ideologiczna przykrywka – podkreślił ekspert.

W ostatnim czasie relacje państw regionu Oceanii z USA, Australią i Chinami nie były wolne od napięć i sporów.

- W połowie maja na czele rządu Wysp Salomona stanął Matthew Wale - polityk przychylny Australii, który zastąpił Jeremiaha Manele’a. Ten, jeszcze jako szef MSZ, w 2022 r. podpisał pakt bezpieczeństwa z Chinami, co wywołało niepokój rządów m.in. Australii, Nowej Zelandii i USA - przypomniał Leszczyński i dodał, że takie tarcia widać w niemal każdym kraju Oceanii.

- Vanuatu to kraj ze stosunkowo dużą liczbą ludności, z międzynarodowym lotniskiem, w którym na mocy umowy z 2022 r. rezyduje doradca ds. bezpieczeństwa z Chin. W chińskiej strefie wpływów pozostaje też Kiribati, ale to podmiot o nieco mniejszym znaczeniu - powiedział PAP badacz pierwszych europejskich tekstów o wyspach Oceanii.

Leszczyński podkreślił, że szczególnie ciekawym przypadkiem jest Tonga, gdzie król archipelagu opowiada się za bliską współpracą z Chinami, a premier rządu - za zacieśnieniem kontaktów z Australią.

- Kraj leży w strategicznie dobrym miejscu, w zasadzie na środku południowego Pacyfiku, i to może tłumaczyć, dlaczego Chińczycy podejmują króla jednego z najbiedniejszych i najmniejszych państw świata. Podczas pobytów na Tonga widziałem, jak rozwija się tam agencja pomocowa China Aid. Pod tą przykrywką prowadzą szeroko zakrojone działania, ale - jak to Chińczycy - nie kwapią się, by zdradzać intencje i działać jawnie - zauważył rozmówca PAP.

W opinii naukowca Francja w zabiegach o utrzymanie stanu posiadania w Oceanii może liczyć na wsparcie Niemiec, które - choć już ponad 100 lat temu straciły wszystkie posiadłości kolonialne - nie zerwały z nimi do końca kontaktów.

- W Mikronezji żyją Niemcy, którzy dotarli tam po II wojnie światowej, przez Amerykę Południową. Trzeba pamiętać, że m.in. za sprawą polskiego podróżnika Jana Kubarego Niemcy mieli w XIX w. bardzo dobre rozeznanie w Oceanii. Nasz rodak prowadził bardzo staranne i rzetelne badania m.in. na Samoa i wyspach Mikronezji - podkreślił Leszczyński.

Rozmówca PAP dodał, że gdyby chcieć wytyczyć strefy wpływów w Oceanii, to ku Pekinowi ciążą, obok Kiribati i Vanuatu, także Samoa, Sfederowane Stany Mikronezji i - choć w pojedynkę - król Tonga. Związki z Australią utrzymują - obok od niedawna Wysp Salomona - również Fidżi, Nauru, Palau, Papua-Nowa Gwinea i Tuvalu, przy czym nie wykluczają one także bliskich stosunków z Chinami.

USA kontrolują głównie obszary na północ od równika, czyli Guam, Mariany, Wyspy Marshalla, a przede wszystkim Hawaje oraz Samoa Amerykańskie. Francja natomiast ma posiadłości po zachodniej i wschodniej części południowego Pacyfiku, czyli Nową Kaledonię i Polinezję Francuską, co daje jej bardzo dobrą pozycję strategiczną. W walce o wpływy na Pacyfiku uczestniczą też, choć w mniejszym stopniu, Nowa Zelandia i Wielka Brytania.

Zapytany o to, co jest stawką tej gry, rozmówca PAP ocenił, że dość oczywistą kwestią jest kontrola szlaków handlowych z Azji do obu Ameryk, również militarna. Północny Pacyfik kontrolują w zasadzie Amerykanie, którzy mają tam strategicznie położone bazy wojskowe, a także mogą liczyć – przynajmniej na razie – na pomoc Japonii i Korei Płd. Jak jednak podkreślił Leszczyński, nie należy zapominać, że Rosja również posiada w tej części świata pewne wpływy.

- Południowa część oceanu jest wciąż pod tym względem dość otwarta. Z jednej strony Australia, która nie jest skłonna, by podporządkować się Amerykanom, a z drugiej Ameryka Łacińska, gdzie wpływy USA są znikome, oraz posiadłości Francji, tradycyjnie antyamerykańskiej – podkreślił Leszczyński.

Badacz dodał, że taką sytuację mogą próbować wykorzystać Chiny, które poprzez inicjatywy gospodarcze i dyplomację tworzą pojedyncze punkty wsparcia, by w dalszej perspektywie połączyć je w ciąg.

- Drugą stawką tej gry jest sama władza i wynikający z niej prestiż: Chińczycy są z jednej strony pragmatyczni, ale z drugiej nie zapomnieli bolesnych doświadczeń z relacji z Zachodem, zwłaszcza z Anglosasami w XIX i XX w. Chęć wyrównania rachunków pozostaje tam wciąż jest silna, a ponieważ polityka Chin liczona jest nie na lata, ale dekady, a nawet wieki, ich władza prawdopodobnie będzie się powoli poszerzać – przypuszcza prof. Leszczyński.

1 1 1

Źródło:

Waluta Kupno Sprzedaż
USD 3.6182 3.6912
EUR 4.2232 4.3086
CHF 4.5137 4.6049
GBP 4.8868 4.9856

Newsletter