Ceny ropy naftowej na globalnych giełdach idą we wtorek w dół po tym, jak prezydent USA Donald Trump poinformował, że na prośbę przywódców Arabii Saudyjskiej, Kataru i Zjednoczonych Emiratów Arabskich wstrzymał się z planowanym na wtorek atakiem na Iran. Donald Trump określił, że kraje te poprosiły o wstrzymanie się z atakiem na 2-3 dni - informują maklerzy.
Baryłka ropy West Texas Intermediate w dostawach na VII jest na NYMEX w Nowym Jorku po 106,90 USD - niżej o 1,62 proc.
Brent na ICE na VII jest wyceniana po 110,41 USD za baryłkę, w dół o 1,51 proc. i po zwyżce w poniedziałek o 2,6 proc.
Ropa na świecie tanieje po tym, jak prezydent USA Donald Trump poinformował w poniedziałek, że na prośbę przywódców Arabii Saudyjskiej, Kataru i Zjednoczonych Emiratów Arabskich wstrzymał się z planowanym na wtorek atakiem na Iran. Donald Trump określił, że kraje te poprosiły o wstrzymanie się z atakiem na 2-3 dni.
- Emir Kataru, Tamim ibn Hamad al Thani, następca tronu Arabii Saudyjskiej, Mohammed ibn Salman al Saud, oraz prezydent Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Mohammed ibn Zajid al Nahajjan, zwrócili się do mnie z prośbą o wstrzymanie planowanego na jutro ataku militarnego na Islamską Republikę Iranu, ponieważ obecnie trwają poważne negocjacje i, ich zdaniem, jako Wielkich Przywódców i Sojuszników, zostanie zawarte porozumienie, które będzie w pełni akceptowalne dla Stanów Zjednoczonych Ameryki, a także dla wszystkich krajów Bliskiego Wschodu i nie tylko - napisał Donald Trump na własnej platformie społecznościowej Truth Social.
Dodał, że polecił dowódcom sił USA, by na prośbę "wielkich przywódców i sojuszników" wstrzymały się z atakiem, ale też by były gotowe do przeprowadzenia "pełnego, zakrojonego na szeroką skalę ataku na Iran w każdej chwili, w przypadku braku akceptowalnego porozumienia".
Później Donald Trump powiedział, że wstrzyma się z atakiem na "małą chwilkę", choć dodał, że ma nadzieję, że "na zawsze" jeśli dojdzie do porozumienia.
Tymczasem blokada morska USA w Cieśninie Ormuz spowodowała wstrzymanie działalności irańskiego terminalu naftowego na wyspie Chark, co odcięło Teheran od dochodów ze sprzedaży ropy naftowej i spowodowało wycofanie z rynku wielu milionów baryłek tego surowca.
Analitycy przypominają, że wyspa Chark to wprawdzie niewielka, ale strategiczna wyspa w Zatoce Perskiej, która stanowi "serce" irańskiego przemysłu naftowego.
Obsługuje ona około 90 proc. całego irańskiego morskiego eksportu ropy naftowej.
Terminal na wyspie, który może magazynować około 30 mln baryłek ropy, jest nieczynny od co najmniej 10 dni.
Tymczasem niektóre duże tankowce, które wpłynęły do Zatoki Perskiej podczas wojny USA i Izraela z Iranem, wypłynęły już "pomyślnie" z ładunkami, co wskazuje, że pojawiła się niewielka grupa armatorów gotowych zaryzykować przepłynięcie cieśniny Ormuz.
Od 1 marca co najmniej 19 statków przewożących ropę naftową i gaz, niezwiązanych z Iranem, wpłynęło do cieśniny Ormuz i ją opuściło - wynika z danych śledzenia ruchu statków zebranych przez agencję Bloomberg.
Żegluga przez ten newralgiczny szlak wodny na Bliskim Wschodzie została praktycznie sparaliżowana od czasu ataku USA i Izraela na Iran pod koniec lutego.
Mimo to niektórym statkom udało się przepłynąć cieśninę Ormuz w ramach zawartych różnych porozumień.
Nie wiadomo dokładnie jaka jest rzeczywista liczba "szczęśliwców", bo wiele jednostek w Zatoce Perskiej wyłącza sygnały satelitarne, aby chronić się przed atakami Iranu.
