Włoska prasa w relacjach ze szczytu UE podkreśliła, że premier Giorgia Meloni próbowała oddalić widmo interwencji militarnej w cieśninie Ormuz, blokowanej przez Iran. Jak zaznaczyły media, to wyraźny sygnał dla prezydenta Donalda Trumpa, choć szefowa rządu nie chce też od niego się oddalić.
Piątkowe gazety w relacjach z Brukseli skoncentrowały się na dyskusji przywódców UE na temat inicjatywy sześciu państw: Włoch, Francji, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Holandii i Japonii, które ogłosiły, że są „gotowe do wniesienia wkładu” w zapewnienie bezpieczeństwa w cieśninie Ormuz, blokowanej przez Iran. Blokada ta jest odwetem Teheranu za ataki sił USA i Izraela.
„La Repubblica” stwierdziła, że za zamkniętymi drzwiami szczytu włoska premier „próbowała oddalić widmo interwencji militarnej” w cieśninie Ormuz, choć zarazem nie chciała odbiec od linii prezydenta Donalda Trumpa.
Zaznaczono: „W pewnym momencie Giorgia Meloni przywołała prezydenta Francji Emmanuela Macrona. Co więcej, zwróciła się do niego podczas sesji poświęconej Bliskiemu Wschodowi prosząc, by działał w imieniu Europy. Francja jest jedynym państwem Unii Europejskiej, zasiadającym w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Premier pytała prezydenta, jakie możliwości realnie istnieją, by uzyskać od ONZ mandat do zaplanowania i uruchomienia misji wielostronnej, która umożliwiłaby tranzyt przez Cieśninę Ormuz”.
Jak podkreślił dziennik, szefowa włoskiego rządu wskazała na podstawę ewentualnej takiej misji; miałaby ona chronić przepływ statków pochodzących z państw niezaangażowanych w konflikt, takich jak europejscy partnerzy czy Chiny.
Inicjatywa taka - argumentowała premier cytowana przez gazetę - mogłaby zostać dobrze przyjęta przez Pekin, który jest uzależniony od tego szlaku handlowego i również zasiada w Radzie Bezpieczeństwa ONZ.
W relacji zaznaczono, że Meloni była zaniepokojona tym, że dokument podpisany przez sześć państw może zostać interpretowany jako otwarcie na możliwość sojuszniczej interwencji, wspierającej działania USA w cieśninie.
Taki scenariusz dla włoskiej premier jest „alarmujący” i dlatego musi go zatrzymać - zaznaczyła „La Repubblica”.
„Ona wie, jak bardzo niepopularna jest wojna Trumpa. Zdaje sobie sprawę, że włoska opinia publiczna źle przyjęłaby tak radykalne opcje. A jednak premier nie może całkowicie się wycofać: jeśli Paryż i Londyn zrobią choć krok w stronę Trumpa po dniach gróźb, Włochy muszą pozostać w grupie sojuszników. Mimo to Meloni obawia się przekazu, że Włochy znajdują się o krok od interwencji militarnej. Dlatego odwołała się do ONZ”.
Gazeta przytoczyła słowa Meloni, która o północy po zakończeniu szczytu powiedziała dziennikarzom: „Wydaje mi się, że pojawiły się nieco przesadzone interpretacje. Nikt nie myśli o misji wojskowej, mającej na celu przełamanie blokady w cieśninie. Zastanawiamy się, jaki możemy wnieść wkład, kiedy zaistnieją ku temu warunki, rozsądnie w fazie po konflikcie i w porozumieniu ze stronami, aby zagwarantować i bronić swobody żeglugi. To ONZ powinien zapewnić ramy prawne”.
Publicysta rzymskiej gazety podkreślił w komentarzu, że czwartkowe dyskusje na szczycie pokazały, że „Europa się przebudziła”.
„Słowa potępienia izraelsko-amerykańskiej interwencji w Iranie, wypowiedziane przez szefową unijnej dyplomacji Kaję Kallas podczas Rady Europejskiej, a także decyzja czterech państw razem ze Zjednoczonym Królestwem i Japonią, by przyczynić się do zagwarantowania żeglugi w cieśninie Ormuz - to wyraźna wskazówka, choć niewystarczająca, że Europejczycy zrozumieli, że nie mogą pozostać bezczynni wobec kolejnego kryzysu, wywołanego przez arogancką butę amerykańskiego prezydenta”.
„La Stampa” zaznaczyła, że stanowisko Meloni, mówiącej o potrzebie ram ONZ - to wyraźny sygnał dla Trumpa. Jak dodała gazeta, Europejczycy jednoczą się na rzecz swobodnej żeglugi w cieśninie Ormuz.
Z Rzymu Sylwia Wysocka
