Premier Włoch Giorgia Meloni powiedziała w poniedziałek, że interwencja w cieśninie Ormuz oznaczałaby „wykonanie kroku naprzód w kierunku zaangażowania” w konflikt na Bliskim Wschodzie. W wywiadzie telewizyjnym szefowa rządu zapewniła, że jej gabinet działa na rzecz tego, aby wojna się skończyła.
W rozmowie ze stacją telewizyjną Rete4 premier Meloni stwierdziła:
- To, co możemy zrobić teraz, to wzmocnić misję Aspides, więc mówimy o Morzu Czerwonym.
Tak odniosła się do morskiej operacji Unii Europejskiej w celu ochrony statków handlowych przed atakami rebeliantów Huti.
- W Cieśninie Ormuz sprawa jest oczywiście bardziej wymagająca, ponieważ oznaczałoby to wykonanie kroku naprzód w kierunku zaangażowania - dodała.
Tak premier skomentowała żądania prezydenta Donalda Trumpa, by państwa NATO pomogły USA w otwarciu cieśniny, mającej strategiczne, globalne znaczenie dla transportu ropy i gazu.
Giorgia Meloni stwierdziła: - Z jednej strony dla nas kluczowa jest wolność żeglugi. Ale interweniowanie oznacza obiektywnie wykonanie kroku naprzód w kierunku większego zaangażowania.
Premier oświadczyła, że obecnie priorytetem dla niej są włoskie bazy w regionie konfliktu, między innymi w Irbilu w Iraku i w Kuwejcie. Obie były w tych dniach celem irańskiego ataku dokonanego w odwecie za operację sił USA i Izraela przeciwko Teheranowi.
- Liczba żołnierzy została zmniejszona i pozostali jedynie ci, którzy są absolutnie niezbędni do utrzymania działania misji, które – trzeba pamiętać - są ważne; to misje międzynarodowe przeciwko terroryzmowi. Według mnie nasza solidarność w tym momencie i nasza obecność są bardzo istotne dla krajów Zatoki Perskiej, które są naszymi strategicznymi partnerami oraz dlatego że w tej strefie mamy dziesiątki tysięcy Włochów - wyjaśniła Meloni.
Zaznaczyła:
- Pracujemy na rzecz deeskalacji, aby wojna mogła się skończyć i by mogła powrócić dyplomacja.
Z Rzymu Sylwia Wysocka
