Szef duńskiej dyplomacji Lars Lokke Rasmussen nie wykluczył w poniedziałek wysłania sił do cieśniny Ormuz. Natomiast premier Szwecji Ulf Kristersson powiedział, że jego kraj nie ma takich planów.
Prezydent USA Donald Trump w weekend wezwał sojuszników do wsparcia Amerykanów w ochronie żeglugi przed irańskimi atakami na Bliskim Wschodzie.
– Nie chcieliśmy tej wojny, apelowaliśmy o deeskalację, ale z otwartą głową musimy zastanowić się, jak przyczynić się do utrzymania swobodnej żeglugi przez Ormuz – powiedział szef duńskiego MSZ nadawcy publicznemu DR.
Z kolei premier Szwecji w wypowiedzi dla agencji TT oświadczył:
– Ze szwedzkiej strony nie jest aktualne, aby brać udział w zabezpieczaniu żeglugi. Kristersson dodał, że w tej chwili jego kraj ma „niewielkie możliwości wpływania na bezpieczeństwo regionu Bliskiego Wschodu.
Przypomniał też o szwedzkiej pomocy wojskowej dla Ukrainy.
Rząd w Kopenhadze w ostatnich miesiącach w związku z roszczeniami Donalda Trumpa do zależnej od Danii Grenlandii miał nienajlepsze stosunki dyplomatyczne z USA. Natomiast Szwecja jest najmłodszym członkiem NATO, wstąpiła do Sojuszu Północnoatlantyckiego w marcu 2024 r.
Po atakach Izraela i USA na Iran Teheran uderzył w statki przepływające przez cieśninę Ormuz. Przez strategiczny szlak transportowanych jest ok. 20 proc. światowej ropy, a ograniczenie ruchu podniosło ceny surowca na rynkach.
