Prawo, polityka

Każdy podmiot zaangażowany w budowę gazociągu Nord Stream 2 naraża się na amerykańskie sankcje - poinformował w czwartkowym oświadczeniu szef amerykańskiej dyplomacji.

"Departament Stanu ponawia swoje ostrzeżenie, każdy podmiot zaangażowany w Nord Stream 2 naraża się na sankcje USA i powinien natychmiast porzucić prace przy tym gazociągu" - przekazał Blinken. Zapewnił, że administracja Joe Bidena "zobowiązuje się do przestrzegania" przegłosowanego przez Kongres prawa przewidującego sankcje na rurociąg. Blinken dodał, że Departament Stanu "poddaje ocenie informacje" o podmiotach, które według doniesień pomagają w budowie gazociągu.

Określenie "każdy podmiot", może teoretycznie obejmować także Mukran na wyspie Rugia - port instalacyjny i bazę logistyczną (łącznie ze składowiskiem rur) zachodniego odcinka Nord Stream 2. Przypomnijmy, że Mukran został wybrany na port bazowy także przez wykonawcę rurociągu Baltic Pipe.

Rząd Bidena krytykowany jest na Kapitolu po lutowym raporcie Departamentu Stanu i decyzji, w ramach której nie objęto sankcjami firm europejskich zaangażowanych w gazociąg z Rosji do Niemiec. Urzędnicy bronią się, że potrzebują więcej czasu, by zebrać dowody na udział tych firm w budowie i sugerują, że sankcje są kwestią czasu.

Na początku marca w kwestii Nord Stream 2 rzecznik Departamentu Stanu zapewnił PAP, że resort "kontynuuje sprawdzanie podmiotów zaangażowanych w działalność potencjalnie podlegającą sankcjom".

Republikanie obawiają się jednak, że Waszyngton może podjąć działania zbyt późno, by skutecznie zapobiec ukończeniu budowy gazociągu. Niepokoją się także doniesieniami mediów, że Waszyngton gotów jest zawrzeć z Berlinem polityczne porozumienie umożliwiające dokończenie rurociągu, przed czym grupa parlamentarzystów Partii Republikańskiej ostrzegła w liście sekretarza stanu.

Do takiego potencjalnego kroku krytycznie odniósł się także reprezentujący Demokratów szef senackiej komisji spraw zagranicznych senator Bob Menendez. Jego zdaniem wola naprawy stosunków z Niemcami, które były napięte podczas kadencji byłego prezydenta Donalda Trumpa, nie powinna skutkować łagodniejszą polityką USA wobec rurociągu.

Parlamentarzyści Republikanów, a wraz z nimi część Demokratów, nalegają na natychmiastowe wprowadzenie dodatkowych sankcji na kilkanaście podmiotów zaangażowanych w budowę, w tym na statki i porty. Ich zdaniem Kongres USA wyposażył do takiego kroku administrację w odpowiedni zestaw narzędzi prawnych.

Z Waszyngtonu Mateusz Obremski (PAP); PBS (PortalMorski.pl)

0 Szczypta amerykańskiego humoru od rana?
W ocenie Blinkena, sekretarza stanu USA, gazociąg Nord Stream 2 stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego Europy i prowadzi do podziałów na kontynencie.
A moim zdaniem stanowi zagrożenie wyłącznie dla interesów amerykańskiego przemysłu wydobywczego.
Bo po pierwsze: w jaki sposób więcej gazu może stanowić większe zagrożenie energetyczne Europy niż mniej gazu?
Po drugie: czy to gazociąg powoduje podziały na kontynencie, czy amerykańskie wtykanie nosa w nie swoje sprawy i antagonizowanie europejskich państw?
Po trzecie zaś, dlaczego Nord Stream 2 jest bardziej niebezpieczny dla Europy niż istniejący już Nord Stram 1? Może Blinken powinien pójść na całość i domagać się jego demontażu?
Upadki mocarstw mają złożone przyczyny, ale Stany Zjednoczone będą pierwszym mocarstwem, które upadnie z powodu samoośmieszenia.
19 marzec 2021 : 07:24 Barbarus Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
1 1 1 1

Źródło:

Newsletter