Prawo, polityka

W związku z dynamicznie rozwijającą się sytuacją odnośnie zagrożenia epidemicznego spowodowanego koronawirusem (COVID-19) oraz działaniami organów państwowych, mających na celu przeciwdziałanie skutkom rozprzestrzeniania się zarażeń, w ciągu zaledwie kilkudziesięciu godzin Zespół Kancelarii otrzymał szereg zapytań od Klientów świadczących pracę na statkach, bądź mających rozpocząć pracę na morzu w najbliższym czasie, w których wyrażają swoje zaniepokojenie zaistniałą sytuacją.

Większość zadawanych pytań tyczy się uprawnień marynarzy, ich statusu prawnego, oraz uprawnień rodzin na wypadek ewentualnego zarażenia koronawirusem w trakcie świadczenia pracy na morzu. Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom Klientów oraz ich najbliższych, postaramy się przybliżyć podstawowe informacje odnośnie tego zagadnienia, wskazując jednocześnie na co w szczególności marynarze powinni zwrócić uwagę podejmując zatrudnienie na morzu w tym szczególnym czasie.

Pandemia koronawirusa – strefa podwyższonego ryzyka?

Zarówno Konwencja o Pracy na Morzu (MLC 2006), jak i polska ustawa z dnia 05 sierpnia 2015 r. o pracy na morzu, rozróżniają specjalne obszary, w przypadku których może dochodzić do modyfikacji zakresu uprawnień przysługujących marynarzom oraz obowiązków ciążących na armatorach. Zarówno w przypadku jednego, jak i drugiego aktu używane jest pojęcie „strefy wojennej”, bądź zasadniczo tożsamego wyrażenia „strefa konfliktów zbrojnych”. Nie ulega wątpliwości, że rejs statku w warunkach pandemii koronawirusa nie mieści się w zakresie żadnego z w/w pojęć i to bez względu na fakt, że praca będzie wykonywana np. na wodach terytorialnych państwa, w których obowiązują określone stany nadzwyczajne (np. stan epidemii czy stan wyjątkowy).

Postanowienia układów zbiorowych pracy odwołują się najczęściej do pojęć strefy wojennej/strefy działań wojennych (warlike operations area), bądź tzw. stref podwyższonego ryzyka (high risk zone). Dla zdefiniowania obu pojęć armatorzy zasadniczo odwołują się do wskazań Międzynarodowej Federacji Pracowników Transportu (ITF), przy czym strefy podwyższonego ryzyka obejmują najczęściej akweny wodne zagrożone piractwem morskim.

Mając na względzie liczne pytania marynarzy, należy więc stwierdzić, że praca w warunkach globalnej pandemii koronawirusa nie wywoła skutków tożsamych z pracą na obszarach morskich objętych działaniami zbrojnymi, czy też zagrożonych aktywnością piratów. Marynarze nie mogą więc na tej podstawie odmówić dalszego świadczenia pracy, czy też żądać natychmiastowej repatriacji do kraju z zachowaniem wszelkich pozostałych uprawnień pracowniczych. Praca świadczona obecnie przez marynarzy nie będzie się też wiązała z możliwością żądania od armatora wypłaty wynagrodzenia w odpowiednio powiększonej wysokości, czy też dochodzenia odszkodowania w kwocie przewyższającej standardowe zapisy kontraktowe.

W teorii możliwym jest uznanie, że terytorium niektórych państw, w tym również ich wody terytorialne, stanowią obszar na którym praca wykonywana jest w szczególnych warunkach z uwagi na zwiększone ryzyko nabycia chorób zakaźnych, jednakowoż na dzień dzisiejszy brak jest informacji, aby tego rodzaju działania były choćby planowane. Niemniej, Kancelaria będzie śledziła całokształt informacji pojawiających się w tym zakresie i o ewentualnych zmianach będziemy informowali na bieżąco.

Odszkodowanie za rozstrój zdrowia spowodowany koronawirusem

Kwestią całkowicie odrębną pozostaje zakres świadczeń odszkodowawczych przysługujących marynarzowi, u którego wystąpił określony rozstrój zdrowia, będący konsekwencją zarażenia koronawirusem. Aby rozwiać wszelkie wątpliwości już w tym miejscu trzeba wyraźnie podkreślić, że sam fakt zachorowania marynarza nie będzie prowadził do automatycznego powstania odpowiedzialności odszkodowawczej po stronie armatora.

W większości marynarskich umów o pracę wypłata odszkodowania uzależniona jest od wystąpienia, w pierwszej kolejności, określonego uszczerbku na zdrowiu. Na dzień dzisiejszy nie można wykluczyć sytuacji, w której to konsekwencje zarażenia koronawirusem będą tego rodzaju, że stwierdzenie takiego uszczerbku będzie możliwe. Niestety sam fakt wystąpienia uszczerbku u poszkodowanego marynarza nie będzie wystarczający do skutecznego dochodzenia roszczeń kontraktowych. Wynika to z faktu, że większość armatorów zastrzega w umowach, że uszczerbek taki musi stanowić konsekwencję wypadku przy pracy, bądź choroby zawodowej. W ocenie Kancelarii zarażenie koronawirusem nie spełnia przesłanek ani jednego, ani też drugiego z wyżej wymienionych pojęć.

W grę wchodzić może natomiast odszkodowanie z tytułu deliktu (czynu niedozwolonego). W takiej sytuacji koniecznym byłoby jednak wykazanie ciągu przyczynowo skutkowego pomiędzy zaniedbaniami ze strony pracodawcy w zakresie zapewnienia bezpiecznego środowiska pracy, a faktem zarażenia i wynikającymi z tego skutkami. Sytuacji marynarzy nie poprawia w tym kontekście okoliczność tego rodzaju, że wciąż brak jest wyczerpujących i jasnych wytycznych dla armatorów, co do środków jakie powinni przedsiębrać w związku z pandemią wirusa. Sprawia to, że wykazanie tego rodzaju zaniedbań może być utrudnione.

Co więcej, trzeba mieć na uwadze, że większość umów zawieranych przez polskich marynarzy objęta jest obcym porządkiem prawnym. Jednocześnie sytuacja związana z rozprzestrzenianiem się koronawirusa jest na tyle dynamiczna, że poszczególne państwa nie zdążyły jeszcze wypracować odpowiednich rozwiązań prawnych, mających na celu zabezpieczenie interesu osób świadczących pracę na morzu. Co najwyżej wprowadzane są na obecnym etapie obostrzenia w zakresie funkcjonowania niektórych przedsiębiorstw, zgromadzeń publicznych oraz kontroli (zamknięcia) granic, toteż każda z potencjalnych spraw będzie musiała być niewątpliwie analizowana w sposób indywidualny, z uwzględnieniem wszelkich okoliczności faktycznych danego przypadku.

Odnosząc się do pytań kierowanych do Kancelarii, brak będzie natomiast przesłanek do dochodzenia od armatorów odszkodowania (ewentualnie zadośćuczynienia za doznaną krzywdę) w związku z tym, iż zmustrowali ze statku w kraju, w którym z uwagi na zagrożenie koronawirusem poddani zostali przymusowej kwarantannie.

Pozostałe świadczenia należne marynarzowi w razie zarażenia koronawirusem

W przypadku zarażenia koronawirusem i koniecznością hospitalizacji, marynarzowi przysługiwać będą standardowe świadczenia na wypadek czasowej niezdolności do pracy, tj. świadczenie chorobowe (tzw. sick pay) – najczęściej w wysokości wynagrodzenia podstawowego (ang. basic payment) – z reguły przez okres do 16 tygodni. W przypadku niektórych reżimów prawnych okres ten może być nieznacznie wydłużony. Co za tym idzie, marynarz nie może liczyć na dłuższy okres wypłaty świadczeń, nawet jeżeli rekonwalescencja trwać będzie dłużej niż wyżej wspomniany okres 16 tygodni.

Ponadto marynarz może domagać się pokrycia (ewentualnie zwrotu) kosztów leczenia przez cały okres hospitalizacji za granicą, a w większości przypadków również przez określony czas po repatriacji do kraju.

Należy zauważyć, że układy zbiorowe pracy najczęściej rozróżniają przypadki urazów ciała oraz chorób w kontekście odpowiedzialności finansowej armatorów. W pierwszym z przypadków, co do zasady, obowiązek pokrywania kosztów leczenia obciąża armatorów tak długo, jak leczenie to jest wymagane, lub też do momentu stwierdzenia określonego uszczerbku na zdrowiu. W przypadku chorób (a więc tyczy się to również zarażeń koronawirusem), układy zbiorowe w swej większości przewidują obowiązek pokrywania kosztów leczenia do czasu repatriacji w całości, a po powrocie do kraju jedynie przez okres 120-130 dni. Jest to więc rozwiązanie mniej korzystne dla marynarzy niż w przypadku rozstroju zdrowia będącego wynikiem wypadku doznanego na pokładzie statku.

Śmierć marynarza spowodowana zarażeniem COVID-19

W pierwszej kolejności należy zwrócić uwagę na to, że podstawowe uprawnienia marynarzy w związku ze śmiercią poniesioną w trakcie wykonywania pracy na statku, bądź też doznanym uszczerbkiem na zdrowiu, wynikają bezpośrednio z postanowień kontraktowych (marynarskiej umowy o pracę), bądź też innych dokumentów opisujących zasady świadczenia pracy na morzu, takich jak warunki zatrudnienia precyzujące kwestie odszkodowawcze, względnie układy zbiorowe pracy (ang. collective agreements).

Biorąc pod uwagę szczególną sytuację wynikającą z zagrożeń towarzyszących rozprzestrzenianiu się koronawirusa, marynarze powinni być świadomi, że postanowienia odnoszące się do zabezpieczenia ich uprawnień odszkodowawczych nie mają charakteru jednorodnego, a w konsekwencji potrafią znacząco się różnić w zależności od armatora (pracodawcy), na rzecz którego praca ma być wykonywana. Tym samym należy przestrzec przed sugerowaniem się treścią zakresu ubezpieczenia armatorskiego obowiązującego u innych armatorów, bądź nawet u tego samego armatora, ale w porównaniu z poprzednio zawieranymi kontraktami.

Kierując się wieloletnim doświadczeniem Zespołu Kancelarii związanym z analizą setek marynarskich umów o pracę, wyróżnić można – przede wszystkim – następujące rozwiązania przyjmowane przez armatorów na wypadek śmierci poniesionej przez marynarzy w trakcie trwania kontraktu:

1) odszkodowanie armatorskie należne jest rodzinie marynarza, który poniósł śmierć na statku wskutek jakichkolwiek przyczyn, nie wyłączając śmierci z przyczyn naturalnych (ang. „death from any causes including natural causes”). Obejmować to powinno również śmierć poniesioną w drodze na statek oraz ze statku do miejsca zamieszkania. W takim wypadku odszkodowanie nie obejmuje śmierci poniesionej po powrocie marynarza do domu;
2) odszkodowanie armatorskie przysługuje rodzinie marynarza, który poniósł śmierć wskutek jakichkolwiek przyczyn, w trakcie trwania całego okresu zatrudnienia. Obejmuje to również śmierć poniesioną po zejściu na ląd (po powrocie ze statku, repatriacji do kraju zamieszkania);
3) odszkodowanie armatorskie należy się najbliższym zmarłego marynarza, którego śmierć wynikła tylko i włącznie z doznanego wypadku przy pracy, bądź też nabytej choroby zawodowej (ang. „due to the accident or occupational disease”).

Bez wątpienia w uprzywilejowanej sytuacji znajdować się będą ci marynarze, których zatrudnienie objęte zostanie postanowieniami układów zbiorowych pracy. To w ich treści najczęściej spotykamy się z zapisami, zgodnie z którymi odszkodowanie kontraktowe należne jest w razie śmierci marynarza, które następuje w trakcie zatrudnienia, bądź w związku z takim zatrudnieniem, bez względu na przyczynę. W przypadku zakażenia nabytego w trakcie pracy na statku, otwiera to furtkę do skutecznego dochodzenia roszczeń przez rodzinę zmarłego marynarza.

Problem może pojawić się natomiast w sytuacji, w której to w trakcie pracy na statku marynarz nie przejawiał objawów choroby, zatrudnienie zakończyło się, a koronawirusa ujawniono w organizmie dopiero po pewnym czasie po powrocie marynarza do kraju. W takim przypadku konieczne mogłoby się okazać niebudzące wątpliwości wykazanie, że do zakażenia doszło jeszcze na statku. Nie trzeba dodawać, że może być to szczególnie utrudnione zważywszy na fakt, że w drodze do miejsca stałego zamieszkania marynarz musi nierzadko odbyć długą podróż, z wykorzystaniem środków transportu publicznego.

Wnioski

Obawy marynarzy tyczące się wykonywania pracy na morzu (zarówno w odniesieniu do tych, którzy na statkach już przebywają, jak również tych, którzy dopiero mieliby zostać na nie zamustrowani w najbliższym czasie) są jak najbardziej uzasadnione. Należy zauważyć, że aktualne brzmienie większości marynarskich umów o pracę w żaden sposób nie uwzględnia szczególnej sytuacji zaistniałej w większości krajów świata w związku z rozprzestrzenianiem się koronawirusa (COVID-19).

Uprawnienia marynarzy w sytuacji zarażenia wirusem nie wykraczają poza standardowe postanowienia kontraktowe ukształtowane w praktyce obrotu morskiego na przestrzeni ostatnich lat. Co więcej, zakres świadczeń przysługujących marynarzom zarażonym koronawirusem, może okazać się mniejszy niż w przypadku tych marynarzy, którzy doznali np. wypadku przy pracy.

Z tego też powodu wszystkim marynarzom mającym w planach zamustrować na statek, bądź też podejmującym po raz pierwszy pracę na rzecz danego armatora zalecić należy dogłębne przestudiowanie postanowień umownych w kontekście sytuacji ubezpieczeniowej zarówno ich samych, jak również ich rodzin w związku z planowanym wyjazdem do pracy.

 

Radca prawny - Mateusz Romowicz

Współautorem jest aplikant radcowski Kamil Górczyński.

http://www.kancelaria-gdynia.eu

www.facebook.com/Legal.Marine.Mateusz.Romowicz

Autorzy pracują w Kancelarii Radcy Prawnego Legal Consulting - Mateusz Romowicz.

Komentarze   

+16 Gdzie są związki zawodowe?
To ja się pytam gdzie są k...związki zawodowe. Na razie to co od nich dostałem to jak myć dobrze ręce! To jest jakaś kpina..związki zawodowe powinny nas informować i dawać wytyczne, a tu wychodzi, że Romowicz więcej informuje niż związek gdzie płacę składki.
17 marzec 2020 : 08:38 COVID-19 Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+6 Justynian
Związkowcy to są po to aby prezes miał kogo poklepać po pleckach i zobaczyć jak merdają ogonkiem z wdzięczności za to że mogą brać pensję za nic nie robienie (tak to działa u wszystkich uzwiązkowionych armatorów państwowych gdzie w każdym sporze marynarz-armator związkowiec solidarności staje dzielnie za armatorem)
17 marzec 2020 : 22:38 danuta Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+2 Piękne czasy
dla armatorów - dziadów typu Sunship z Emden który wyrzuca pracowników którym obiecywał podmianę (w czasach daleko sprzed epidemii koronowirusa) po zakończonym kontrakcie i wykorzystanej całkowicie opcji jego przedłużenia. Dzień przed wejściem do portu wycofuje się rakiem z obietnic wykonania podmiany uzasadniając to tym, że jest "za droga". Takie sytuacje tylko w firmach gdzie superintendentami są Polacy a pseudoagencje ze Szczecina i Gdyni nadal naganiają do tego dziadostwa.
18 marzec 2020 : 12:58 a Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 VSHIP JEDNOSTKI W AFRYCE STRAJK
Witam
Jednostki vshipu w afryce pseudo offshore African Installer , African Fjord , African Lifter , African Worker sa objete strajkiem nie dosc ze nie ma planu na wirusa ani testow nie wyplacaja od dwoch miesiecy kasy, biuro w gdyni - uwazac na nich umywa rece i przezuca odp a to na biuro w aberdeen a to na klienta mafie z cypru pod nazwa AOS. Biuro wrecz namawia do nieodbywania kwarantanny
17 kwiecień 2020 : 11:49 Arnold Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
1 1 1 1