Prawo, polityka

W sprawie Nord Stream 2 Wielka Brytania może politycznie stanąć po stronie Polski, ale tego poparcia nie należy przeceniać. O Nord Stream 2 rozmowa toczy się z Niemcami, a oni twardo stoją na swoim stanowisku - mówi w rozmowie z PAP ekspert rynku Wojciech Jakóbik.

W opinii Jakóbika, redaktora naczelnego branżowego portalu Biznes Alert, usiłowanie zabójstwa byłego oficera rosyjskiego wywiadu GRU Siergieja Skripala i jego córki na terenie Wielkiej Brytanii, problemy - kolejne w historii - z dostawami gazu na Ukrainę i coraz bardziej agresywna postawa Rosji, przypominają Europie o politycznym aspekcie relacji gazowych.

Według danych za 2017 r., 35 proc. przesłanego do Europy gazu dostarczył rosyjski monopolista - spółka Gazprom.

"Nie da się już udawać, że uzależnienie od gazu z Rosji nie niesie za sobą negatywnych konsekwencji. Nawet królestwo wolnego rynku, czyli Wielka Brytania przyznaje, że ta zależność jest zła. Powtarza - za Komisją Europejską - że Nord Stream 2 zwiększy tę zależność" - powiedział PAP Jakóbik.

W ub.tygodniu brytyjska premier Theresa May powiedziała, że W. Brytania będzie szukać innych dostawców gazu niż Rosja. To reakcja na próbę zabójstwa Skripala i element sankcji wymierzonych w Moskwę. "Będziemy nadal rozmawiać z UE nie tylko na temat naszego bezpieczeństwa energetycznego, ale też na temat szerzej pojmowanego bezpieczeństwa" - mówiła May.

Jakóbik zwraca uwagę, że Wielka Brytania ma zdywersyfikowany rynek gazowy.

"Zakup gazu z Rosji może być czasem korzystnym wzbogaceniem portfela dostaw, ale to jest działanie czysto biznesowe. Brytyjczycy mają rozbudowaną infrastrukturę, mają terminale, połączenia z norweskim systemem gazowym. Oni wykonali pracę, którą Polska dopiero odrabia. Brytyjczycy mogą deklarować, że nie chcą być zależni od rosyjskiego gazu, ale to czyste deklaracje, bo faktycznie nie są od niego zależni" - podkreślił.

Jakóbik przypomniał, że w projekcie Nord Stream 2, czyli liczącej 1,2 tys. km długości dwunitkowej magistrali gazowej z Rosji do Niemiec przez Morze Bałtyckie, była brana pod uwagę nitka do Wielkiej Brytanii. "W obecnej sytuacji raczej nie ma o czym rozmawiać" - przekonuje Jakóbik.

Moc przesyłowa Nord Stream 2 to 55 mld m sześc. surowca rocznie. Inwestycja ma być gotowa do końca 2019 r., gdyż po tym roku Rosja zamierza przestać przesyłać gaz rurociągami biegnącymi przez terytorium Ukrainy.

W niedzielę "Sunday Telegraph" opublikował list siedemnastu brytyjskich polityków, w tym byłego lidera Partii Konserwatywnej Iaina Duncana Smitha, do szefa MSZ Wielkiej Brytanii Borisa Johnsona, którzy zaapelowali o sprzeciw wobec budowy gazociągu Nord Stream 2.

„Jesteśmy przekonani, że zwłaszcza w okresie rosnącego napięcia w relacjach z Rosją dostrzeże Pan absolutną konieczność zaangażowania się Wielkiej Brytanii w zapewnienie gwarancji bezpieczeństwa i suwerenności naszym partnerom z NATO na flance wschodniej” - argumentowali autorzy listu.

"Biorąc pod uwagę, że Kreml jest w posiadaniu pakietu kontrolnego akcji Gazpromu, łatwo sobie wyobrazić, że nowy gazociąg skonsoliduje rosyjskie wpływy na europejską gospodarkę, wywołując konflikt między państwami europejskimi i robiąc z nich zakładników (rosyjskiej polityki)" - dodali.

Jakóbik zwrócił uwagę, że brytyjsko-holenderski Shell jest partnerem finansowym Nord Stream 2. Ekspert nie spodziewa się jednak wpływu brytyjskiej administracji na tę spółkę.

"Wielka Brytania unika wpływu na biznesowe działania swoich spółek i moim zdaniem nie będą tego regulować. Mogą za to politycznie stanąć po polskiej stronie, ale nie należy tego przeceniać. O Nord Stream 2 rozmowa toczy się z Niemcami - a ci z kolei twardo stoją na swoim stanowisku, że to projekt gospodarczy, nie chcą z tego połączenia rezygnować" - podkreśla Jakóbik.

W poniedziałek wieczorem do Warszawy przybędzie niemiecka kanclerz Angela Merkel i kwestia budowy Nord Stream 2 będzie jedną z najważniejszych, jakie staną na agendzie rozmów dwustronnych z prezydentem Andrzejem Duda i premierem Mateuszem Morawieckim.

Po piątkowej wizycie w Polsce nowy szef SZ Niemiec Heiko Maas, powtórzył, że według rządu w Berlinie, Nord Stream 2 jest projektem gospodarczym. Polski minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz wskazał zaś, że polska ocena projektu Nord Stream 2 jest inna od niemieckiej. "Jest to projekt o znaczeniu politycznym" - zaznaczył.

Według Jakóbika "jakimś kompromisem" mogłoby być poparcie przez Niemców rewizji unijnej dyrektywy gazowej. "To co prawda nie zablokuje Nord Stream 2, ale może podporządkować go prawu europejskiemu, być może opóźni jego realizację" - powiedział.

Takie opóźnienie - jak zauważył - dałoby nam czas na budowę Bramy Północnej, a Europie Środkowo - Wschodniej czas na przygotowanie się do konkurowania z Nord Stream 2.

Brama Północna to plan, którego realizacja ma doprowadzić do dywersyfikacji kierunków i źródeł dostaw gazu nie tylko dla rynku polskiego, ale także dla Europy Środkowowschodniej i państw bałtyckich. Złożą się na nią terminal LNG w Świnoujściu i gazociąg Baltic Pipe, czyli połączenie polskiego systemu przesyłu gazu ze złożami na szelfie norweskim.

Małgorzata Dragan

Fot.: Nord Stream 2 / Axel Schmidt

1 1 1

Źródło: