Pełnomocnicy norweskiego armatora zarzucają gdyńskiej firmie oferującej m.in. usługi remontów i budowy statków niewywiązanie się ze zleconych jej prac na jednostce pasażerskiej Akero. Przedstawiciele gdyńskiej spółki Quadrant Marine Consultancy próbowali ostatnio przekazać armatorowi Northwind Shipping statek po remoncie.
Tymczasem zdaniem jego pełnomocnika statek jest w fatalnym stanie technicznym, wykluczającym w praktyce żeglugę. Norwegowie odmówili przejęcia jednostki, niezrażeni tym reprezentanci Quadranta wystąpili jednak do komornika ze skutecznym wnioskiem o areszt Akero i domagają się wypłaty setek tysięcy złotych za wykonane prace. Norwegowie ani myślą spełniać ich żądań, sprawa zakończy się więc w sądzie. - Ta jednostka to ruina, miała być wyremontowana, a jest w opłakanym stanie - mówi mec.
Roman Olszewski, pełnomocnik norweskiego armatora. - W takiej sytuacji domaganie się potężnych kwot za wykonane prace to jakiś żart.
Z zarzutami tymi przedstawiciele Quadrant Marine Consultancy jednak się nie zgadzają. Uważają, że wykonali wszelkie uzgodnione prace na statku.
Jednostka trafiła do Gdyni pod koniec ubiegłego roku. Quadrant Marine Consultancy wysłała ją do suchego doku gdyńskiej Stoczni Marynarki Wojennej. Według przedstawicieli armatora, umowa początkowo opiewała na generalny remont statku, potem jednak specyfikację prac dwukrotnie, bez pisemnej zgody Norwegów, znacząco okrojono. W efekcie jednostka ma dziś m.in. liczne dziury w podłodze pokładów, w środku jest całkowicie zdezelowana i pokryta rdzą. Mimo to została spuszczona z suchego doku na wodę, choć wynajęty potem przez armatora fachowiec ocenił, że statek nie nadaje się do żeglugi.
- Co więcej, remont Akero został wykonany na wariata, niezgodnie z obowiązującymi zasadami - mówi rzeczoznawca, biegły sądowy. - Dla przykładu, wymalowano kadłub, a nie zamontowano echosondy i nie wykonano piaskowania wewnątrz statku. Powoduje to, że jednostkę trzeba będzie jeszcze raz posłać na suchy dok. Wiąże się to oczywiście z koniecznością kolejnego malowania kadłuba. Prace wykonane na zlecenie Quadranta robiono zupełnie bez sensu. Dawno nie widziałem tak niechlujnie, nielogicznie dokonanego remontu.
Mec. Roman Olszewski dodaje, że armator życzył sobie też zmiany nazwy statku z Akero na Northwind.
- Nową nazwę wymalowano tylko na kadłubie, na nadbudówce pozostawiono starą - mówi Olszewski. - Przecież to jakiś absurd.
Ale Quadrant, dysponując zawartymi umowami, wystąpił o aresztowanie statku i zabezpieczenie swoich wierzytelności względem Norwegów. Tak też się stało i Akero został unieruchomiony w porcie. Reprezentanci armatora twierdzą, że Norwegowie ponoszą w związku z tym potężne straty. Muszą płacić Dalmorowi za wynajem nabrzeża, a ochronie za pilnowanie statku. Do czasu sądowego rozstrzygnięcia, którego spodziewać się można najwcześniej za kilka miesięcy, nie są w stanie zlecić kolejnego remontu i skierować jednostki do żeglugi.{jathumbnail off}
Prawo, polityka
Gdynia: Sąd aresztował norweski statek Akero
16 lutego 2012 |
Źródło:
