Porty, logistyka

Szczeciński port jachtowy na Wyspie Grodzkiej odwiedziło w tym roku o ponad 30 proc. więcej jednostek niż w 2016 r. Wśród gości North East Marina najwięcej było żeglarzy z Niemiec. Port odwiedził także luksusowy jacht z Monako.

W tym roku port jachtowy odwiedziło ponad 1 tys. jednostek - poinformował we wtorek rzecznik prasowy miasta ds. żeglarstwa i turystyki Tomasz Owsik-Kozłowski. To o ponad 30 proc. więcej niż w 2016 r.

Obsługa portu jachtowego zliczyła jednostki spod 12 bander. Spośród gości najwięcej było żeglarzy z Niemiec; z usług mariny skorzystało ponad 600 jachtów pod tą banderą. Drugą pod względem liczebności grupą byli Polacy, pod rodzimą banderą pojawiło się blisko 300 łodzi. Wśród gości byli także Szwedzi, Holendrzy, Duńczycy, Norwegowie, Szwajcarzy, Brytyjczycy, Austriacy i Finowie.

Szczecińską marinę na Wyspie Grodzkiej w centrum miasta odwiedził także luksusowy 24-metrowy motorowy jacht z Monako, a najbardziej egzotycznym gościem była 14-metrowa jednostka zarejestrowana w Santiago w Chile.

Z informacji mariny wynika, że polscy żeglarze zostawali najdłużej. Część z nich podpisała z Żeglugą Szczecińską umowy rezydenckie, gwarantujące miejsca postojowe. Goście zagraniczni przypływali zazwyczaj na weekend, kiedy zwiedzali Szczecin i płynęli dalej.

Owsik-Kozłowski powiedział PAP, że od uruchomienia mariny w 2015 r. rośnie jej popularność. "Już teraz zgłaszają się osoby, które chcą korzystać z usług marina w przyszłym roku" - dodał.

W 2018 r. marina ma otworzyć się szerzej na jednostki, które będą przypływały na weekend - powiedział rzecznik. "Chcemy, aby żeglarze, którzy wybiorą marinę, mogli przypłynąć tu na kilka dni, bez konieczności wcześniejszej rezerwacji i bez obawy, że nie wystarczy dla nich miejsc" - dodał.

Wpływ na frekwencję podczas tegorocznego sezonu mariny miał finał regat The Tall Ships Races. Wielkie żaglowce na przyciągnęły do Szczecina setki mniejszych jednostek, z których część cumowała przy kejach na Wyspie Grodzkiej.

autor: Kacper Reszczyński

res/ amac/

1 1 1 1

Źródło: