Zmiana kontraktu PGNiG i Qatargas na dostawy LNG do terminala w Świnoujściu pozwoli "zdjąć presję czasową" z ostatnich prac przy terminalu - ocenia minister skarbu Włodzimierz Karpiński. Podkreślił, że prace te wymagają "szczególnej staranności i rzetelności".
Jak poinformowało we wtorek PGNiG, zawarło z Qatargas dodatkowe porozumienie do umowy sprzedaży skroplonego gazu ziemnego z czerwca 2009 r., dotyczące dostaw LNG do gazoportu w Świnoujściu w 2015 r. Według polskiej spółki, jeśli w 2015 r. nie będzie mogła odebrać zakontraktowanego gazu, to Qatargas sprzeda go na wolnym rynku, a PGNiG wyrówna Katarczykom różnicę w cenie w stosunku do kontraktu z 2009 r. Jeśli natomiast cena sprzedaży byłaby niższa niż "satysfakcjonująca" dla PGNiG, wówczas odbiór LNG będzie przesunięty na kolejne lata.
Jak powiedział w środę Karpiński dziennikarzom, kontrakt został zmodyfikowany w sposób, z którego zadowolone są obie strony. Wyraził jednocześnie uznanie dla polskich negocjatorów za doprowadzenie do takiego rozwiązania. Cały czas obowiązują wolumeny zapisane w 20-letnim kontrakcie, natomiast umowę skorygowano o większą elastyczność w realizacji - dodał Karpiński.
"To w sposób jednoznaczny zdejmuje presję czasu z kwestii związanych z ostatnimi już pracami w terminalu, które wymagają szczególnej staranności i rzetelności" - ocenił minister. Podtrzymał jednocześnie, że w 2015 r. - po odbiorach technicznych - rozpoczną się komercyjne dostawy gazu.
Zgodnie z pierwotnymi ustaleniami kontraktu, od stycznia 2015 r. PGNiG miało sprowadzać z Kataru gaz w formule "take or pay". Oznacza to, że za gaz trzeba zapłacić niezależnie od tego czy się go odbierze czy nie. Umowa opiewała na 1,3 mld m sześc. gazu rocznie przez 20 lat.
