Dla Bałtyckiego Terminalu Kontenerowego (BCT) w Gdyni miniony rok był nieco gorszy pod względem przeładunków, ale lepszy pod względem wyników finansowych.
- Przeładowaliśmy 395 tys. TEU towarów w kontenerach czyli o 3,4 proc. mniej niż w 2012 roku - powiedział Krzysztof Szymborski, prezes zarządu. - Jednak ze względu na uwarunkowania zewnętrzne naszej działalności, oceniamy ten poziom jako niezły.
Według niego, głównymi powodami mniejszych obrotów towarów w BCT był słabszy niż w 2012 eksport przemysłu motoryzacyjnego do Rosji, realizowany żeglugą bliskiego zasięgu, przy wyraźnym wzroście zarówno importu, jak i eksportu polskiego handlu zagranicznego.
Terminal obsługuje serwisy tzw. dowozowe, które łączą Gdynię z portami Morza Północnego.
- W ub.r. udało się nam natomiast poprawić m.in. wielkość przychodów, znacznie ponad 30 mln USD - mówi prezes Szymborski.
Do dobrego wyniku finansowego przyczyniły się działania organizacyjne, usprawniające pracę przeładunkową. W efekcie, np. latem BCT notował rekordową wydajność suwnic, która w szczytowych okresach przekraczała 40 ruchów na godzinę. "Większa wydajność i skrócenie czasu pracy przekłada się na poprawę naszej efektywności i oferowaną cenę usługi, a to liczy się na konkurencyjnym rynku terminalowym" - dodaje Szymborski.
Innym źródłem poprawy wyników finansowych BCT jest zwiększenie obsługi kontenerów chłodzonych, przy których uzyskuje się wyższe marże. Ich wzrost jest pochodną większego w ub.r. polskiego eksportu wyrobów rolno-spożywczych.
Ponadto terminal zdecydowanie zwiększył przeładunki niekontenerowe, gdzie poza specjalnymi konstrukcjami w eksporcie, wzrosła ilość importowanych wież elektrowni wiatrowych na polski rynek.
Do ważnych tendencji minionego roku zarząd BCT zalicza ponadto m.in. utrwalenie się wysokiego wskaźnika obsługi kontenerów przez transport kolejowy - ponad 40 proc., czyli znacznie więcej niż nawet średnio w Europie (ok. 25 proc. udział).
- Bieżący rok stawia przed nami stare, ale i nowe wyzwania - mówi Krzysztof Szymborski. To będzie drugi rok dużych inwestycji w terminalu (m.in. rozbudowa placów, instalacja nowych suwnic nabrzeżowych i kolejowych, modernizacja systemów informatycznych, zakup bezobsługowych bram samochodowych) i w całym porcie Gdynia.
Zarząd Morskiego Portu Gdynia podpisał właśnie z syndykiem Stoczni Marynarki Wojennej list intencyjny, który otwiera drogę do najważniejszej inwestycji - rozbudowy obrotnicy (basenu portowego, w którym statek odwracany jest o 180º).
Realizacja tej inwestycji, której ma towarzyszyć także pogłębienie basenu portowego, umożliwi zawijanie do portu, w tym BCT, dłuższych statków oceanicznych, a w dalszej przyszłości o większym zanurzeniu, czyli kursujących bezpośrednio pomiędzy portami chińskimi i Gdynią. Prace zakończą się w drugiej połowie obecnej dekady.
Tymczasem BCT przygotowuje się do możliwego ograniczenia przeładunków jednego z głównych operujących tam armatorów, MSC (Mediterranean Shipping Company).
Jest on członkiem aliansu P3, który - jeżeli uzyska zgodę urzędów antymonopolowych - rozpocznie działalność pod koniec pierwszego półrocza. W skład P3 wchodzi także CMA CGM i Maersk Line, który obsługuje bezpośrednim połączeniem Głębokowodny Terminal Kontenerowy (DCT) w Gdańsku. Alians ten może więc, realizując wspólną politykę, ograniczyć operacje w Gdyni.
- Zakładamy, że MSC nie wycofa się w pełni z obsługi linii dowozowej Gdynia - porty Morza Północnego - ocenia prezes Szymborski. - Ponadto rozmawiamy z przedstawicielami konkurencyjnego aliansu armatorów, G6 i istnieje szansa, że reaktywują oni jedną linię oceaniczną, zawieszoną w ub.roku z powodu spadku obrotów towarowych Daleki Wschód - Europa.
Atutem BCT Gdynia są konkurencyjne usługi. Jeszcze większym atutem będzie możliwość obsługi statków powyżej 10 tys. TEU.
