Porty, logistyka

Nie gęstość, lecz jakość sieci kolejowej jest największym problemem dla transportu intermodalnego w Polsce. Bez kosztownej modernizacji infrastruktury pociągi towarowe będą przegrywać pod względem prędkości z transportem drogowym. Obecnie ponad połowa kontenerów trafiających do portów w Gdańsku i Gdyni opuszcza je drogami – jest więc pole do rozwoju dla kolei.

Jak podkreśla prof. zw. dr hab. Władysław Rydzkowski z Uniwersytetu Gdańskiego, transport intermodalny, czyli łączący różne metody przewozu (np. samochodowy i kolejowy lub morski, kolejowy i samochodowy), jest wykorzystywany głównie do przewożenia towarów z portów w Gdańsku i Gdyni, ale także z Hamburga, a nawet z Rotterdamu. Celem takiego systemu jest przede wszystkim odciążenie dróg, czyli przeniesienie ładunków na transport kolejowy. Dzięki dużemu znaczeniu trójmiejskich portów, Polska jest regionalnym hubem. - Można przyjąć z pewnym założeniem, że 40 proc. kontenerów, które trafiają do naszych polskich terminali, opuszcza je dalej do portów bałtyckich - mówi Agencji Informacyjnej Newseria prof. Rydzkowski. - Krótko mówiąc, trafiają do Gdańska i Gdyni, a następnie są wywożone mniejszymi statkami, rozwożone są do portów bałtyckich. Pozostałe 60 proc. towarów zostaje w Polsce. Ale tylko niecała połowa z nich jest transportowana pociągami. Większość jest przewożona samochodami ciężarowymi. Ponieważ szacunki mówią, że obrót portów będzie rósł, na rynku jest obszar, który mogą przejąć przewozy kolejowe. Prof. Rydzkowski podkreśla jednak, że na razie kolej zmaga się z wieloma problemami, a jednym z najpoważniejszych jest jakość sieci kolejowej. Prędkość eksploatacyjna pociągów towarowych w Polsce to jedynie ok. 25 km/h. Sytuację pogarszają trwające inwestycje. - Najpierw musi być gorzej, żeby było lepiej - podkreśla naukowiec z Uniwersytetu Gdańskiego. - Musimy poczekać na rezultaty prac modernizacyjnych, a wówczas możemy spodziewać się, że ten tranzyt będzie szybszy, bo konkurujemy z transportem drogowym czasem dostarczenia tego kontenera od punktu A do finalnego odbiorcy. Żeby być konkurencyjnymi w tym aspekcie, musimy podnieść prędkość eksploatacyjną, co wymaga wielkich nakładów na sieć.

Źródło: Agencja Informacyjna Newseria

Komentarze   

0 Transport kolejowy!
Po pierwsze: Transport kolejowy nie będzie woził kontenerów z portu do punktu A końcowego odbiorcy! To nie są czasy archaicznego, kolejowego transportu zbiorczego od rampy do rampy! Transport kolejowy to szybkie przewozy tranzytowymi składami od terminala do terminala, w tym od terminala morskiego do terminala lądowego (zwanego highland terminal) i pomiędzy terminalami lądowymi. Transport samochodowy obsługuje dystrybucję do klientów końcowych, ale z terminali (zasięg około 200 km i głównie drogami lokalnymi). Oznacza to, że terminale powinny być rozlokowane w odległościach około 200-300 km. Taka logistyka intermodalna ma sens. Potrzebne będą też terminale w portach rzecznych. Gdzie znajduje się uniwersytecka nauka rozwoju logistyki transportowej, Panie Profesorze Rydzkowski? Po drugie: Stan kolei (jej jakość) dojrzeje u nas do tego systemu za 50 lat (nie wcześniej!). Szybciej by było drogami wodnymi rangi międzynarodowej, tam gdzie one istnieją lecz są zaniedbane, a więc drogami wodnymi E70, E40 i E30. Problem polega w Polsce na tym, że rząd kompletnie nie rozumie znaczenia kosztowego transportu (funkcjoanlnego, czyli PRL-owskiego tak, rozumie i dlatego forsuje tylko drogi i kolej) i nie posiada modelu logistyki transportowej, kluczowej do rozwoju zrównoważonej gospodarki i zmniejszania kosztów jednostkowych transportu, tak ważnych dla dotarcia produktów od producenta do klienta, po najniższych kosztach! To wszystko jest piekielnie ważne dla rozwoju kraju i zmniejszania bezrobocia!
20 marzec 2013 : 12:22 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
1 1 1 1