Ogromne morskie wycieczkowce, wielkie żaglowce czy okręty wojenne zawsze budzą zainteresowanie, a im częściej przypływają, tym większy zysk dla miasta.
Niestety, w Szczecinie takie atrakcje nie są zbyt częste. Problem stanowi odpowiednie miejsce do cumowania – przy reprezentacyjnych nabrzeżach jest za płytko.
Chociaż w ostatnich latach do Szczecina zawija coraz więcej statków z turystami, to jednak w porównaniu z portami trójmiejskimi czy niemieckimi wypadamy pod tym względem bardzo skromnie.
Tymczasem wizyty wycieczkowców nie tylko tworzą pozytywny wizerunek miasta, ale też przekładają się na wymierne zyski. Korzystają z tego zarówno firmy z branży morskiej, jak i sektora usług turystycznych (gastronomia, przewozy autokarowe, placówki kultury itp.).
Niestety, głębokość toru wodnego i brak odpowiednio przygotowanej infrastruktury – zwłaszcza nabrzeży, są barierami dla rozwoju turystyki morskiej. Jak podkreśla Grzegorz Włoch z Polsteam Shipping Agency, statki głębsze niż 6,2 m zmuszone są cumować przy portowym nabrzeżu Polskim, gdyż u podnóży Wałów Chrobrego jest dla nich za płytko. Niektórzy armatorzy z tego powodu nie chcą wracać do Szczecina.
Nabrzeże o głębokości technicznej ok. 9,5 m rozwiązałoby problem (taką inwestycję poczyniono np. w Gdyni).{jathumbnail off}
Porty, logistyka
Za płytko przy Wałach
14 czerwca 2011 |
Źródło:
