W szczecińskim porcie na półwyspie Katowickim jest kilkadziesiąt tysięcy ton odpadów cynkonośnych. Niebezpieczne substancje przenikają do wód gruntowych, a stąd do Regalicy i Dąbia.
To jest bomba ekologiczna – potwierdza nasze informacje Andrzej Miluch, wojewódzki inspektor ochrony środowiska.
– Praktycznie może tam być cała tablica Mendelejewa. Kilka lat temu port w obawie przed katastrofą ogrodził odpady trzymetrowym murem z płyt betonowych.
Dziś, zarówno płyty jak i odpady, wystają nad powierzchnię jedynie na wysokości około 1,5 m. Pozostała, zapadnięta w glebie część penetrowana jest przez wody gruntowe. Nikt nie zbadał, ile metali ciężkich przenika do Regalicy i dalej do jeziora Dąbie, gdzie jest miejska plaża.
– To czerwony punkt na liście głównego inspektoratu – mówi Jacek Chrzanowski, prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Szczecinie. – Teren jest podmokły, jak można przypuszczać trwa osuwanie się ku wodzie, a próba likwidacji składowiska stanowczo trwa już zbyt długo.
Odpady przywiozła do Szczecina przed wieloma laty firma Metal Export, która uległa likwidacji. Wyłoniła z siebie spółkę Mex Holding, ta też jest w upadku. Potwierdza to Monika Woźniak-Lewandowska, rzecznik Izby Celnej.
– W naszych aktach występują obydwie firmy – mówi. – Postępowanie kończy decyzja, której adresatem jest Mex Holding. W latach 90. firma Metal Export sprowadziła do Polski koncentrat cynku, który był zanieczyszczony i dlatego uznany za odpad.
Urząd Marszałkowski w Szczecinie obciąża Mex Holding wielomilionowymi karami za zanieczyszczanie środowiska, ale pieniędzy nie widzi.
– Nie możemy mówić o konkretnych kwotach, ale potwierdzamy, że postępowanie wobec tej spółki trwa – tylko tyle powiedziała nam Gabriela Wiar, rzecznik marszałka. Ponad pół roku temu Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Szczecinie zaproponował rozwiązanie problemu.
– Zaproponowaliśmy, by to miasto zlikwidowało bombę, a my z pokryjemy 80 proc. kosztów – mówi Jacek Chrzanowski. – Pozostałe 20 proc. wziął na siebie port. Miasto więc nie poniosłoby żadnych kosztów, które szacujemy na 1,5 mln zł.
Na razie nie mamy odpowiedzi. Spytaliśmy o przyczyny milczenia Urząd Miejski.
– Miasto jest gotowe wykonać to zadanie, w projekcie budżetu za pisane jest 1,2 mln zł na ten cel – przekonuje Tomasz Klek z UM Szczecin dodając: – Wszystko zależy od tego czy Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska przyzna nam dotację na to przedsięwzięcie. Jeśli tak się stanie, w porozumieniu z portem podejmiemy się tego zadania.{jathumbnail off}
Porty, logistyka
Szczecin: Trująca bomba w porcie
28 stycznia 2011 |
