Na przecięciu zachodniego szlaku rura została zagłębiona w morskim dnie. Niestety, na skrzyżowaniu ze szlakiem północnym Nored Steeam już tego nie zrobił.
Jarosław Siergiej, prezes Zarządu Morskich portów Szczecin i Świnoujście potwierdził w rozmowie z "Głosem", że nadal nie ma decyzji Federalnego Urzędu Żeglugi i Hydrografii w Hamburgu. Do tego urzędu ZMPSiŚ skierował pozew dotyczący naruszenia prawa wspólnotowego oraz swobody gospodarczej i możliwości rozwoju. Sprawa dotyczy właśnie szlaku północnego, prowadzącego do portu w Świnoujściu.
Polska strona cały czas walczy o zagłębienie rury Gazociągu północnego również na przecięciu tego szlaku.
Problem leży na szlaku północnym
- Niestety, nieskutecznie - przyznał Siergiej. - Ponieważ jedna nitka gazociągu położona na dnie Bałtyku już przecięła szlak północny.
Prezes ZMPSiŚ uważa, że nie chodzi o przeszkody natury ekonomicznej. Ponieważ przy tak kosztownej inwestycji zagłębienie rury na odcinku kilku kilometrów nie rodzi niewyobrażalnych kosztów.
- W moim przekonaniu jest to kwestia bardziej polityczna - dodaje. - Jeśli kanclerz Niemiec zostałaby przekonana do naszych racji, jej sugestie z pewnością byłyby uwzględnione przez niemiecko-rosyjskiego inwestora.
Czy już nie ma szansy na zagłębienie rury?
- Myślę, że jest, dopóki nie płynie nią gaz - dodaje Siergiej. - Wątpię, by Nord Stream chciał to zrobić kiedy gazociąg będzie już eksploatowany. Mimo, iż takie zapewnienia czyni.
Inwestor zapewnił jedynie polską stronę, że zagłębi w dnie Bałtyku 20 km gazociągu (odcinek przecięcia rurociągu i zachodniego szlaku żeglugowego na wodach terytorialnych Niemiec). Tak zrobił.
Natomiast trwający nadal spór dotyczy przecięcia rury i północnego szlaku, już na wodach strefy ekonomicznej Bałtyku. Przesunięcie rury o 2 kilometry - co zaproponował Nord Stream - zdaniem Siergieja nic nie dało. Sensowne byłoby przesunięcie rury jeszcze o kilka kilometrów.
W miejscu, gdzie Nord Stream położył rurę, głębokość wynosi 16 metrów.
Zbyt małe głębokości
- Niemcy uwzględnili tylko 1,5 metra średnicy rury. A jeszcze musimy odjąć 2,5 metra strefy bezpieczeństwa. - wyjaśnia Jarosław Siergiej. -Zostaje 13,5 metra. Nie możemy przystać na takie parametry. Już w tej chwili do Świnoujścia wpływają jednostki o takim zanurzeniu. A musimy jeszcze uwzględnić falowanie, co oznacza że momentami zanurzenie jest większe i statek może otrzeć się o gazociąg. Takiego ryzyka nie podejmie żaden kapitan.
Rura na takiej głębokości blokuje możliwość dopływania do Świnoujścia największych jednostek, które miały docierać właśnie szlakiem północnym.
- Nasze oczekiwania nie są żadną fanaberią, myślimy perspektywicznie o rozwoju naszych portów - tłumaczy prezes przypominając, że największe jednostki pływające po Bałtyku mogą mieć zanurzenie 15 metrów. Barierą dla większych są Cieśniny Duńskie.
Piotr Jasina{jathumbnail off}
Porty, logistyka
Gazociąg Północny: Rura leży, ale walczyć warto
12 stycznia 2011 |
