Porty, logistyka
20 wielkich polskich firm przemysłowych musi się liczyć z odcięciem od dostaw.

Tej zimy zabraknie gazu w Polsce, bo Gazprom nie chce już łatać naszego deficytu, a alternatywy nie widać. Chyba że politycy się obudzą.

Kryzys ekonomiczny to nic w porównaniu z tym, co może czekać polską gospodarkę w najbliższych miesiącach. Letnie upały sprawiły, że politycy zapomnieli, iż w bilansie energetycznym naszego kraju brakuje 1,5-2 mld m sześc. gazu. Tyle gazu zużywa cały sektor wielkiej syntezy chemicznej i to rocznie.

To wyrwa po kontrakcie z RosUkrEnergo.

20 października, kiedy ruszy sezon grzewczy, rozpoczną się też problemy. PGNiG nie ma szans zaspokoić potrzeb wszystkich klientów. W 2009 r. Rosjanie zgodzili się podpisać z polską spółką krótkoterminowe porozumienie, na mocy, którego otrzymaliśmy extra 1 mld m sześc. gazu. To pozwoliło PGNiG przygotować się na zimę. Szanse na powtórzenie tego scenariusza są znikome.

— Do tej pory nie mamy odpowiedzi Gazpromu na pytania PGNiG sprzed kilku tygodni o możliwość zawarcia w tym roku kontraktu krótkoterminowego — mówi Joanna Zakrzewska, rzecznik PGNiG.

Co to w praktyce oznacza dla polskiej gospodarki?

— Konieczne będzie odcięcie od dostaw gazu 20 największych klientów PGNiG. Na tej liście są m.in. PKN Orlen z Anwilem, ZA Puławy, ZA Kędzierzyn, ZCh Police, huty stali i szkła. Co gorsza, nie wiadomo, na jak długi okres. Obecnie Polska nie mam alternatyw dla dostaw gazu z Rosji, a musimy jakoś przetrwać nadchodzący sezon zimowy — dowiedzieliśmy się ze źródeł zbliżonych do rządu.

PGNiG nie chce komentować tych doniesień.


Anna Bytniewska
{jathumbnail off}
1 1 1

Źródło:

Waluta Kupno Sprzedaż
USD 3.6182 3.6912
EUR 4.2232 4.3086
CHF 4.5137 4.6049
GBP 4.8868 4.9856

Newsletter