Polskie LNG odpowiadające za budowę gazoportu, który ma zapewnić bezpieczeństwo energetyczne Polsce, nie potrafi porządnie napisać pisma do prezydenta Świnoujścia. W liście do Janusza Żmurkiewicza i prezesa Stowarzyszenia na rzecz Rozwoju Prawobrzeża Świnoujścia Sebastiana Jasińskiego prezes Polskiego LNG, Zbigniew Rapciak, zaczyna w pewnym momencie zwracać się do jakiejś tajemniczej kobiety.
"Pani" niech się do gminy zwróci...
Chodzi o list, w którym prezes spółki odniósł się do listy inwestycji, o którą poprosili mieszkańcy Świnoujścia. Czytamy tam m.in., że jeżeli rzeczywiście dojdzie do obniżenia cen nieruchomości w dzielnicy Warszów, gdzie powstanie gazoport, to w przypadku sprzedaży nieruchomości ich właściciele będą mogli żądać odszkodowania od gminy. "Adresatem ewentualnych Pani żądań jest więc, zgodnie z obowiązującym prawem, Gmina Świnoujście" pisze do J. Żmurkiewicza i S. Jasińskiego prezes PLNG Z. Rapciak. Kim jest tajemnicza kobieta, do której zwraca się prezes PLNG?
- Przepraszam za pomyłkę redakcyjną - odpowiedziała nam Justyna Bracha-Rutkowska, rzecznik prasowy PLNG. - To błąd, który nie powinien był się przydarzyć. W przyszłości dołożę wszelkich starań, by uniknąć tego typu pomyłek.
- Wygląda to tak, jakby zastosowali opcję kopiuj i wklej z listu kierowanego do jednej z mieszkanek Świnoujścia. Uważamy, że nie powinno się traktować po macoszemu mieszkańców miasta i władz samorządowych - ocenia Robert Karelus, rzecznik prezydenta Świnoujścia.
W kilkustronicowym liście Z. Rapciaka można wyczytać także kilka innych smaczków, np. prezes odnosi się do wyśmianych przez ludzi remontów salek i komputerów dla szkół. Z. Rapciak stwierdza min. "potrzeby te zostały nam wskazane przez dyrektorów szkół, którzy nie znaleźli gdzie indziej finansowego wsparcia w walce o pokonanie barier utrudniających kształcenie świnoujskich dzieci na odpowiednim poziomie".
Lepsze konkrety niż PR
Prezydent na łamach "Kuriera" skrytykował list przesłany przez prezesa PLNG. Stwierdził, że jest on nieporozumieniem z różnych przyczyn, m.in. prezes wskazywał w nim np., że spółka dała pieniądze miastu za wycinkę drzew, tymczasem pieniądze te należały się, bo takie są przepisy. Justyna Bracha-Rutkowska napisała list do naszej redakcji, w którym... poucza prezydenta - "możliwa jest wymiana poglądów z największym w mieście inwestorem bez pośrednictwa dziennikarzy. To nie tylko kwestia dobrego obyczaju."
- Podtrzymujemy zdanie, że Polskie LNG jeszcze nic dla miasta nie zrobiło. W swoim liście Z. Rapciak wyliczył okołoterminalowe inwestycje i pieniądze, które należały się miastu wedle przepisów. To żadna łaska. My natomiast cieszymy się, że media interesują się tą sprawą. Przynosi to lepszy skutek, niż gdyby tego zainteresowania w ogóle nie było. Wydaje nam się, że Polskie LNG myśli, że załatwiło problem dzięki ostatnie mu seminarium o gazoporcie. Prawda jest taka, że nic się po tym seminarium nie zmieniło. Spółka, wzorem innych firm budujących terminale LNG na świecie, powinna sfinansować jakieś korzystne inwestycje dla Świnoujścia, a przede wszystkim dla dzielnicy Warszów, gdzie gazoport powstanie - mówi R. Karelus.
Prezydent Janusz Żmurkiewicz zauważył także, że Polskie LNG - zamiast wydawać pieniądze na PR (public relations) - mogłoby sfinansować jakieś inwestycje, żeby przekonać sceptyków gazoportu.
Polskie LNG przyznaje, że zatrudniło w ostatnim czasie specjalistów od PR - "TBT i Wspólnicy" oraz "ŁUCZAK PR". Justyna Bracha-Rutkowska nie chce podać jednak, ile tym firmom Polskie LNG płaci. Zasłania się tajemnicą handlową.
- Pracujemy w oparciu o stawki nieodbiegające od obowiązujących na tym rynku - napisała nam rzecznik.
Walka bez końca?
Część mieszkańców Świnoujścia - podobnie jak jego władze - uważa, że miastu należą się ekstrainwestycje w zamian za to, że będą musieli mieszkać w cieniu wielkich przemysłowych konstrukcji, a nie -jak dotąd - pięknego lasu i szerokiej plaży. Wobec braku porozumienia z prezesem Z. Rapciakiem konsekwentnie nagłaśniają oni problem, w tym poprzez Stowarzyszenie na rzecz Rozwoju Prawobrzeża Świnoujścia. W całej sprawie jednak końca nie widać. Polskie LNG podaje, że jest gotowe do rozmów, ale zaznacza też, że swobodę w dysponowaniu środkami finansowymi uzyska wówczas, gdy zacznie generować zysk. Nastąpi to po uruchomieniu terminalu LNG po 2014 roku...
Prezydent zapowiedział, że doprowadzi do spotkania z prezesem Rapciakiem, w którym wezmą udział także społecznicy. Jak podaje R. Karelus, termin spotkania postanowił przesunąć ze względu na tragedię pod Smoleńskiem.
- Prezes Polskiego LNG S.A. i podlegli mu pracownicy pozostają w stałym kontakcie z prezydentem Świnoujścia. Do otrzymywanych zaproszeń prezes odnosi się po ich otrzymaniu. Jak dotąd do spółki nie wpłynęło pisemne zaproszenie na takie spotkanie -napisała do nas J. Bracha-Rutkowska.
Bartosz Turlejski{jathumbnail off}
Porty, logistyka
Prezydent nie jest kobietą
28 kwietnia 2010 |
Źródło:
