Porty, logistyka
Rozmowa z Andrzejem Bilnikiem, Prezesem Zarządu Górnośląskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów S.A. z siedzibą w Katowicach

Dziennik Zachodni: Niedawno, w wyniku wiosennych roztopów, mieliśmy do czynienia z wysokimi stanami wód i zagrożeniem powodziowym. Jednak naukowcy alarmują, że w naszym kraju i w Europie maleją dostępne zasoby wody. Jak to zagadnienie wygląda w odniesieniu do regionu Górnego Śląska?

Andrzej Bilnik: Woda, jej zasoby są naszym wspólnym bogactwem i należy je traktować z odpowiednim szacunkiem. Racjonalne gospodarowanie zasobami wodnymi to nasz obowiązek wobec przyszłych pokoleń. Zaś właściwe użytkowanie wody pitnej, z uwagi na duży koszt jej wytworzenia, nakazuje rachunek ekonomiczny i zwykły rozsądek. W poprzednich dziesięcioleciach nasze państwo włożyło ogromny wysiłek w to, aby Górny Śląsk uzyskał odpowiedni dostęp do zasobów wodnych na przykład naszych rzek, których źródła są zlokalizowane w Beskidach. Nie wszędzie tak jest. Na niedawno zakończonym światowym forum wodnym, które miało miejsce w Meksyku poinformowano, że ponad 1,1 miliarda ludzi na świecie cierpi na niedostatek wody. W samej tylko Europie, około 40 milionów mieszkańców nie ma odpowiedniego dostępu do wody pitnej. Jednak dla Górnośląskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów S. A. nie jest problemem, skąd brać wodę, lecz stale obniżające się w regionie spożycie wody pitnej. Nasze przedsiębiorstwo posiada dwukrotnie większe możliwości produkcyjne wody pitnej niż jest w stanie aktualnie sprzedać. Ponieważ źródła pozyskiwanej przez nas wody surowej są mocno zróżnicowane, tak pod względem ich usytuowania geograficznego (region Beskidu Śląskiego, Górna Wisła, Kozłowa Góra, Dziećkowice) jak i pod względem położenia rezerwuarów wody (powierzchniowe lub podziemne) jesteśmy w stanie zagwarantować odpowiednie bezpieczeństwo zaopatrzenia aglomeracji śląskiej i jej kilku milionów mieszkańców w wodę pitną.

DZ: Ilość wody to jedno, a jej jakość to drugie...

AB: Tak naprawdę nic nie stoi na przeszkodzie (wykluczając sporadyczne awarie sieci wodociągowych), aby pić wodę bezpośrednio z kranu. Inna sprawa to kwestia walorów smakowych wody z kranu. Nasze przedsiębiorstwo dostarcza wodę pitną na najwyższym, europejskim poziomie. Jednak system dystrybucji tej wody na Górnym Śląsku jest bardzo złożony, np. jego różne fragmenty należą do kilkudziesięciu firm wodociągowych. My sami posiadamy ponad 1000 km magistralnej sieci wodociągowej. Od nas woda ta trafia do sieci rurociągów rejonowych przedsiębiorstw wodociągowych, by w końcu trafić, poprzez sieć osiedlową i wewnętrzną budynków, do kranu lokatorów. Tak, więc określenie odpowiedzialności za ostateczną jakość wody pitnej w kranie nie jest proste. Górnośląskie Przedsiębiorstwo Wodociągów S.A. inwestuje ok. 70 mln zł rocznie w poprawę procesów technologicznych produkcji wody pitnej, a przede wszystkim w poprawę stanu sieci przesyłowej tej wody. Naszym strategicznym celem jest, aby woda pitna była tej samej jakości - od producenta do konsumenta.

DZ: Na rynku wodnym Górnego Śląska nasila się konkurencja. To wam nie przeszkadza?

AB: Nasze przedsiębiorstwo na rynku dostaw wody pitnej dla aglomeracji śląskiej nie jest monopolistą, co niekiedy próbuje się nam wmówić. Jest prawdą, że do nas należy prawie 80% tego rynku, z około trzema milionami mieszkańców tego regionu. Ale to jeszcze nie monopol. Gminy, ich rejonowe przedsiębiorstwa wodociągowe, w większości mają już możliwości korzystania z usług innych dostawców lub też pozyskiwania wody z własnych ujęć. Dlatego tak ważnym jest, aby być konkurencyjnym na rynku wodnym. To konkurencyjność, zarówno pod względem ceny jak i jakości, zdecyduje, czy utrzymamy się na nim i na jakiej pozycji. Sądzę, że mamy podstawy do tego, aby spokojnie patrzeć w przyszłość.

DZ: Wciąż jednak wiele emocji budzi wśród konsumentów cena wody lejącej się z kranu...

AB: Sprzedajemy wodę pitną rejonowym przedsiębiorstwom wodociągowym po 1,47 zł za 1000 litrów (1 metr sześc.). Następnie, cena ta nieco rośnie, nim woda trafi do konsumenta. Na naszą cenę (1,47 zł za 1 metr sześc.) wpływ ma np. stopień wykorzystania posiadanych możliwości produkcyjnych. Dysponujemy dużymi możliwościami wytwórczymi wody pitnej, które z powodu zmniejszonego popytu, są wykorzystane w połowie. Wyliczyliśmy, że przy dobowej produkcji zwiększonej z obecnych 450 tys. metrów sześc. do ok. 600 tys. metrów sześc. i sprzedaży tej ilości naszym odbiorcom, cena za 1 metr sześc. wody pitnej obniżyłaby się do ok. 1,1 zł za 1 m sześc.

Jest to jednak uwarunkowane polityką inwestycyjną i strategią działania naszych odbiorców. Racjonalne gospodarowanie zasobami wodnymi jest możliwe tylko z perspektywy władz regionu, państwa, a nie z poziomu jednej czy drugiej gminy - i to na okres jednej - czteroletniej kadencji samorządu. Jeśli chcemy, by woda była tańsza, a przynajmniej nie drożała, to musi nastąpić współdziałanie gmin i ich lokalnych przedsiębiorstw wodociągowych z Górnośląskim Przedsiębiorstwem Wodociągów S.A.


Rozmawiał: j.h.

Źródło: Polska Dziennik Zachodni
{jathumbnail off}
1 1 1
Waluta Kupno Sprzedaż
USD 3.6182 3.6912
EUR 4.2232 4.3086
CHF 4.5137 4.6049
GBP 4.8868 4.9856

Newsletter