W lipcu br. z morskiej farmy wiatrowej Baltic Power – wspólnego projektu ORLEN i Northland Power – po raz pierwszy dostarczono energię do krajowej sieci energetycznej.
Jak podkreślili wówczas przedstawiciele Baltic Power, osiągnięty kamień milowy to tzw. First Power, czyli uruchomienie produkcji z pierwszej turbiny na farmie i ma charakter sekwencyjny – stopniowo dołączane są kolejne gotowe instalacje, aż do osiągnięcia pełnej mocy wytwórczej, która w przypadku farmy Baltic Power osiągnie ok 1,2 GW.
– Aktualnie mamy zainstalowanych 67 pełnych turbin oraz 9 wież. Mamy kilka turbin wiatrowych, które już produkują energię i które już przeszły testy. Zostało nam naprawdę niedużo, żeby zakończyć etap instalacji turbin – mówi Małgorzata Żurawińska, Kierownik ds. Technicznych Turbin Wiatrowych Baltic Power.
– Baltic Power wykorzystuje największą komercyjną turbinę wiatrową dostępną w Europie. Ma ona 15 MW i jej wysokość to 260 m, co jest porównywalne, a nawet wyższe od Pałacu Kultury w Warszawie. Do instalacji turbin korzystamy z jednego z większych statków istniejących na rynku, ponieważ mówimy tutaj o naprawdę ogromnych konstrukcjach – zaznacza Małgorzata Żurawińska.
Tym statkiem instalacyjnym typu jack-up (samopodnośny) jest Wind Mover z floty Cadeler. Jednostka wyposażona jest w dźwig główny o udźwigu 2600 ton, system pozycjonowania DP2 i może pracować na głębokości do 65 metrów.
Jak podkreśla przedstawicielka Baltic Power, do procesu instalacyjnego zaangażowana jest masa różnych podmiotów, statków, ludzi. Na obszarze morskiej farmy wiatrowej może znajdować się około 500 osób, a nad bezpieczeństwem tych osób czuwa sztab profesjonalistów.
– Od samego początku projektu, czyli od stycznia 2024 roku, przeszkoliliśmy blisko 5000 pracowników, którzy pracują na morzu. Mówimy tu o załogach ponad 90 jednostek – od najmniejszych statków CTV, po największe statki instalacyjne tj. Wind Mover – mówi Tomasz Cendrowski, Kierownik ds. BHP i Ochrony Środowiska Baltic Power.
Jak podkreśla Cendrowski, szkolenia ludzi to bodaj najistotniejszy czynnik wpływający na bezpieczeństwo pracy na morzu.
– Na morskiej farmie wiatrowej mamy masę różnych zagrożeń, od pracy na wysokości, po pracę przy urządzeniach mechanicznych. Musimy zadbać o to, żeby pracownicy byli pierwszym ogniwem do udzielania pierwszej pomocy osobie poszkodowanej. Dlatego też każda turbina jest wyposażona w systemy do udzielania pierwszej pomocy: nosze, apteczki, systemy AED, które pozwalają przywrócić czynności życiowe osobie poszkodowanej. Szkolimy również pracowników w kwestii ewakuacji z turbiny – wylicza Tomasz Cendrowski.
Istotnym czynnikiem wpływającym na pracę na morzu są ponadto obserwacje pogody.
– Mamy fale, mamy wiatr, mamy temperaturę wody, która jest bardzo niebezpieczna, dlatego jeżeli spada poniżej 12 stopni, wymagamy od personelu, aby użytkowali specjalne skafandry, które mają utrzymać bezpieczną temperaturę ciała w momencie, kiedy ktoś wypadnie za burtę. Od samych prognoz zależy ponadto organizacja pracy na morzu – podkreśla Tomasz Cendrowski.
Jak wygląda proces instalacji turbin?
– Głównymi elementami turbiny wiatrowej jest wieża, gondola oraz trzy łopaty. Praktycznie każdy element produkowany jest w osobnej fabryce. Następnie wszystkie są zwożone do portu instalacyjnego i tu rozpoczyna się ich wstępna instalacja. Poszczególne sekcje wieży są składane w jedną całość. Testowane są też różne elementy w gondoli. W kolejnym etapie elementy te są ładowane na statek instalacyjny, który może pomieścić do czterech zestawów, przez co rozumiemy cztery wieże, cztery gondole i 12 łopat. Taki zestaw transportowany na odpowiednią lokalizację i proces instalacji rozpoczyna się w momencie, kiedy statek podniesie się na nogach ponad poziom wody. Dzięki temu jedynym ograniczeniem, który ma wpływ na proces instalacji jest czynnik wiatru – wyjaśnia Maciej Wyrwicki, Kierownik ds. Technicznych Turbin Wiatrowych Baltic Power.
– Jeżeli są odpowiednie warunki atmosferyczne, w pierwszej kolejności instalowana jest wieża wiatrowa, następnie na niej gondola i pojedynczo każda kolejna łopata. W momencie zakończenia instalacji następuje tak zwany „cold commissioning”, czyli zakończenie prac mechanicznych i połączeń kablowych. Następnie rozpoczyna się faza „hot commissioning”, której końcowym efektem jest produkcja energii z wiatru – dodaje Maciej Wyrwicki.
Kampania instalacyjna Baltic Power ma zakończyć się jeszcze w tym roku.
Baltic Power – wspólny projekt ORLEN i Northland Power - będzie pierwszą farmą wiatrową dostarczającą do Polski energię z morza. Dzięki mocy ok. 1,2 GW farma będzie w stanie wyprodukować 4 TWh energii rocznie, co pozwoli na zapewnienie energii dla ponad 1,5 miliona gospodarstw domowych. Produkcja energii z morskiej farmy wiatrowej Baltic Power będzie w stanie pokryć 3% aktualnego krajowego zapotrzebowania na energię elektryczną.
Morska farma wiatrowa Baltic Power ma powierzchnię ok. 130 km kw., co odpowiada terytorium miasta Gdyni. Jest zlokalizowana ok. 23 km od linii brzegowej na linii Łeby i Choczewa. Na farmie energię wytwarzać będzie 76 turbin o mocy 15 MW wyprodukowanych przez Vestas (model V236-15). Są to jedne z najnowocześniejszych i największych turbin instalowanych w europejskich projektach. Turbina 15 MW potrzebuje zaledwie 1 min pracy, by wyprodukować energię na 100 km jazdy miejskiego autobusu.
Energię produkowaną przez turbiny będą odbierać dwie morskie stacje elektroenergetyczne zlokalizowane ok. 20 km od brzegu, które poprzez 4 kable eksportowe zostaną połączone z lądową stacją elektroenergetyczną w Gminie Choczewo. Stamtąd energia trafi do stacji operatora krajowej sieci przesyłowej.
W Łebie zlokalizowana jest natomiast baza operacyjno-serwisowa, która przez ok. 30 lat będzie portem macierzystym i centrum utrzymania farmy, zatrudniającym ok. 70 techników. Obiekt oddano do użytku w kwietniu 2025 roku, obecnie baza wspiera kampanię instalacyjną na morzu i jest siedzibą Morskiego Centrum Koordynacyjnego Baltic Power, monitorującego w trybie 24/7 ruch morski wokół farmy i prace statków instalacyjnych.
LEW, Fot. Sławomir Lewandowski / PortalMorski.pl




