Inne

W Ustce odbyła się kolejna z cyklu przedwyborczych debat Fundacji WWF Polska, z udziałem kandydatek i kandydatów do Parlamentu w jesiennych wyborach, której celem jest przybliżenie lokalnej opinii publicznej pomysłów polityków na rozwiązanie najważniejszych problemów środowiskowych związanych z Bałtykiem i Pomorzem.

Tematem, który wywował najwięcej emocji w usteckiej debacie były problemy wynikające z nadmiernych połowów i system ich kontroli. Poruszano również tematy związane ze zmianą klimatu, eutrofizacją, odpadami, w tym sieciami widmo oraz zatopioną bronią chemiczną. W usteckiej debacie udział wzięli: senator Kazimierz Kleina (PO), Marek Toczek (PSL), Ryszard Kwiatkowski (Lewica) i Marcin Wałdoch (Konfederacja). Po przerwie debatę musiał opuścić M. Toczek, a jego miejsce zajęła Danuta Wawrowska (PO). W ostatniej chwili swoją obecność odwołała kandydatka PiS.

Z badań opinii publicznej wynika, że 45 procent Polaków jest niezadowolonych z działań władz w sprawie ochrony środowiska i chcieliby, aby więcej robiono w tej sprawie. Stąd pomysł, aby w okresie przedwyborczym rozmawiać i uświadomić politykom, że sprawą Bałtyku trzeba się zająć, bo ma ona wpływ na życie wszystkich Polaków, nie tylko mieszkańców regionu Pomorza. Jest to także okazja dla wyborców do zadawania pytań i wysłuchania pomysłów kandydatów do Sejmu w zbliżających się wyborach, na poradzenie sobie z problemami Morza Bałtyckiego.

Gorące pytania o Bałtyk zadawali wszyscy

Goście odpowiadali na pytania zadawane przez moderatora Wacława Lipca. Wśród poruszonych zagadnień znalazły się pytania o to, czy nadmierne połowy ryb powinny być ograniczone do 2020 roku i czy Polska powinna objąć przywództwo w tych działaniach? Czy zwalczanie problemu nielegalnych połowów powinno być wsparte kontrolą jednostek połowowych m.in. przez objęcie ich monitoringiem na pokładach? Oraz kto powinien odpowiadać za finansowanie oczyszczania Bałtyku z zagubionych sieci rybackich? Czy zakwit sinic nad Bałtykiem spowodowany związkami azotu oraz fosforu trafiającymi z upraw rolniczych do rzek i morza powoduje straty w turystyce? Pytania zadawali również mieszkańcy, przedstawiciele samorządów, biznesu oraz lokalnych organizacji i mediów.

Bałtyk ginie na naszych oczach. – Jeszcze niedawno problemy środowiskowe dotyczące zmiany klimatu, przełowienia ryb czy zakwitu sinic wydawały się odległe dla zwykłych ludzi – zaznaczyła Anna Sosnowska, ekspert ds. ochrony ekosystemów morskich z Fundacji WWF Polska. – Teraz te problemy stają się naszą codziennością. Na przykład, od 2018 roku mamy największe zakwity sinic w kąpieliskach od dziesięciu lat, a stan wschodniego stada dorsza w Bałtyku jest już krytyczny - Komisja Europejska wprowadziła zakaz ukierunkowanych połowów dorsza z tego stada w okresie od lipca do grudnia br. Naukowcy rekomendują by w 2020 r. limit połowowy dla tego stada wynosił zero ton. Musimy pamiętać, że Bałtyk jest morzem szczególnie wrażliwym. To morze płytkie, słabo zasolone i pozbawione niemal łączności z oceanem przez co zanieczyszczenia są dla niego szczególnie szkodliwe, - woda w Bałtyku wymienia się co około 30 lat.

Kto odpowiada za sieci widmo?

Ciekawa dyskusja zrodziła się podczas rozmowy na temat odpowiedzialności za utracony i zagubiony sprzęt połowowy tzw. sieci widmo. Ryszard Kwiatkowski (Lewica) zaznaczył, że za ich odławianie odpowiedzialni powinni być ich właściciele, bo zgubienie sieci jest naturalnym efektem prowadzenia działalności gospodarczej. Tymczasem, w innych dziedzinach, każdy prowadzący działalność sam musi naprawiać skutki swojej działalności. – Ja jestem inżynierem budowlanym i gdy podczas budowy zanieczyszczę drogę przy budowie to straż miejska zmusi mnie do tego, abym to sam posprzątał – zauważył Ryszard Kwiatkowski.

Przeciwko takiemu stanowisku oponowała Danuta Wawrowska (PO), która zaznaczyła, że odławianiem sieci powinny zająć się instytucje UE, gdyż szukanie właścicieli konkretnych sieci potrwa miesiącami, a w tym czasie sieć leżąca w morzu będzie stanowiła zagrożenie. Dyskutantów pogodził w pewien sposób obecny na sali przedstawiciel Błękitnego Patrolu WWF, który zasugerował, iż sprawa ta powinna łączyć oba stanowiska. Właściciel sieci powinien mieć ubezpieczenie od zgubienia i późniejszego ich wyłowienia oraz utylizacji, a jednocześnie organizacją wyławiania sieci powinny zająć się właściwe instytucje państwowe.

Narastający problem przełowienia

Podczas spotkania dyskutowano również problemy wynikające z wieloletniego przekraczania rekomendacji naukowców przy ustalaniu limitów połowowych bałtyckich stad ryb. W konsekwencji większość stad na Bałtyku jest przełowiona a zachodnie stado dorsza i zachodnie stado śledzia od 2004 r. zmniejszyły się aż o 30%. Stan wschodniego stada dorsza, najwięcej eksploatowanego przez polskich rybaków, jest krytyczny. W czasie dyskusji Senator Kazimierz Kleina wyraził opinię: - Na Bałtyku wprowadzane są coraz większe jednostki połowowe. Wydaje mi się, że powinniśmy wrócić do połowów małymi jednostkami co nie znaczy, że mają to być prymitywne jednostki jak na przełomie XIX i XX wieku. Po prostu mniejsze jednostki nie prowadzą połowów przemysłowych, które są szkodliwe dla ekosystemu morskiego.

Ekolodzy i naukowcy zachęcali polityków do podnoszenia tematu przełowienia jako jednego z kluczowych dla przyszłości regionu. „Prognozy wykazują, że jeśli nie zmienimy podejścia i nie przejdziemy na zrównoważone rybołówstwo do 2020 r. to w 2050 r. zatrudnienie w sektorze może zmniejszyć się nawet o 50%” – mówi Anna Sosnowska, powołując się na raport „2050 Polska dla Pokoleń” .

Czy konieczne są dodatkowe kontrole rybaków by ograniczyć nielegalne połowy i wzmocnić przestrzeganie przepisu o obowiązku wyładunku w portach? W tej sprawie opinie dyskutantów były różne, także przeciwne. – Dominuje myślenie jak przeciwdziałać skutkom zamiast przeciwdziałania przyczynom. – zaznacza Marcin Wałdoch. – Warto się zastanowić, co wypycha ludzi w szarą strefę. Dalsza penalizacja doprowadzi do jeszcze większego opodatkowania społeczeństwa, bo utrzymanie instytucji kontrolnych kosztuje. Czas szukać przyczyn i naprawiać sytuację systemowo, a nie tylko punktowo i półśrodkami. W czasie dyskusji prelegenci wskazywali także dodatkowe zagadnienia istotne dla Morza Bałtyckiego. - Nie mówimy o tym co jest na dnie Bałtyku, a ilość składowanej amunicji, która pozostała po wojnie jest ogromna – zaznaczył Marek Toczek. – Te ładunki wytrzymają w zasobnikach jeszcze kilka lat, nikt nie wie jeszcze ile to potrwa, ale zbiorniki z bronią chemiczną i inną zaczną kiedyś popuszczać. To dla nas ogromne zagrożenie. Bez rozwiązania tego problemu wszystkie inne mają charakter wtórny. Nie da się załatwić innych spraw bez zapewnienia bezpieczeństwa na morzu.

Podczas dalszej dyskusji eksperci obecni na sali uzupełnili wypowiedź o informacje nt. działań prowadzonych w tym zakresie przez Komisję Helsińską w ramach grupy eksperckiej HELCOM SUBMERGED oraz projektów realizowanych m.in. przez Instytut Oceanologii PAN, jak też kontrolę przeprowadzaną przez NIK.

Słuchaczami debaty byli mieszkańcy regionu, w tym członkowie Błękitnego Patrolu WWF działający w regionie usteckim, a także przedstawiciele środowiska naukowego rybackiego i turystycznego.

Spotkanie w Ustce było kolejną z debat, ale pierwszą o tematyce bałtyckiej, w ramach „2050. Polska dla Pokoleń. Jaką przyszłość wybierzesz?”. We wtorek 17 września debaty odbędą się w Międzyzdrojach i w Gdańsku, w środę 18 września w Kołobrzegu, 27 września w Słupsku a 3 października w Gdyni. Wstęp na debaty jest wolny.

rel (WWF Polska)

1 1 1

Ostatnie ankiety