Od maja w Polsce utonęły już 324 osoby, w województwie zachodniopomorskim - 19. W sierpniu jeszcze nie było dnia, by woda nie pochłonęła kolejnej ofiary. Służby non stop apelują do rozsądku plażowiczów, mając nadzieję, że tragiczna seria w końcu się skończy.
Statystyki byłyby jeszcze gorsze, gdyby nie udane interwencje ratowników, szczecińscy brali w tym roku udział w 64.
- Do utonięć przede wszystkim dochodzi na kąpieliskach niestrzeżonych - mówi Jacek Kleczaj, prezes Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie. - My codziennie patrolujemy takie miejsca. Dzikie kąpieliska na Odrze znajdują się na Gocławiu, Stołczynie, Skolwinie, w okolicach elektrowni. Tymczasem rzeka jest bardzo zdradliwa. Z kilku powodów. Mała przejrzystość, zmienne temperatury. Odra cały czas jest w ruchu, cechuje się różną prędkością na wielu poziomach w jednym kierunku, nie ma mowy o jakiejkolwiek stabilności, choć na początku nie odczuwa się masy, z jaką mamy do czynienia. Wiry, zafalowania - w tym przypadku poradzić sobie może tyko ktoś, kto świetnie pływa. Kiedyś, lata temu uczono jak pływać właśnie w warunkach, gdy pojawiają się wiry. Zaprzestano tego...
Wybierać tylko plaże strzeżone, nie pić alkoholu, kierować się rozsądkiem, odpowiedzialnością, wyłączyć brawurę. Tylko dostosowanie się do tych reguł, może ocalić nam i bliskim życie. Ratownicy przypominają również o tym, by dobrze nauczyć się pływać, bo zwykle przeceniamy swoje umiejętności, a z tymi w naszym kraju naprawdę nie jest najlepiej.
- W państwach Europy Zachodniej rodzice prowadzą dzieci na zajęcia pływackie, gdy te kończą czwarty rok życia. Przynosi to efekt, w Holandii najwięcej osób, które tego lata się utopiły pochodziło z Polski i innych regionów Europy Wschodniej. Chciałbym, aby wszyscy zauważyli konieczność szkolenia, np. podczas licznych półkolonii. Latem baseny są mniej obciążone, można byłoby dowozić dzieciaki z różnych, nawet najmniejszych miejscowości. Takie zajęcia zaprocentują, nie tylko tym, że ktoś nauczy się dobrze pływać, ale i pozna zagrożenia, jakie na niego czyhają, na własnej skórze. To natomiast sprawi, że rzeczywiście będzie ostrożny i odpowiedzialny. Naprawdę - potrzeba nam kampanii społecznej, która zachęci do kursów pływania - przekonuje J. Kleczaj.
E. Kolanowska
